Aktualności

Chłodnym okiem: Niech bańka nie pryśnie

03.09.2014 (08:50) | Adam Osiński
Polska piłka jest non stop mieszana z błotem i wyśmiewana przez różnych Kowalskich i Malinowskich, chociażby w internetowych memach czy po prostu w codziennych docinkach. Najwięcej do powiedzenia mają zwykle ci, którzy o futbolu wiedzą najmniej, a widzą go głównie w telewizji, czasem raz na dwa lub cztery lata. Ale zostawmy ich na boku, bo kto wchodzi na ŚląskNet, ten piłkę w krajowym wydaniu lubi, mimo że czasem (często) zasługuje ona na dozę krytyki, rzecz jasna konstruktywnej. Z tak zwanym hejtem radziłbym się wstrzymać, zwłaszcza po naprawdę dobrych meczach, jakie zaserwowali nam piłkarze w siódmej kolejce ekstraklasy. Dlatego dziś – mimo nazwy tego cyklu – spojrzenie na ligę musi być pozytywne.


 

Klepka Wiślaków, przewrotka Starzyńskiego, podcinka Paixao, parady Drągowskiego, rajdy Bonina, precyzja Pawłowskiego, odrodzenie i asysty Mili – w miniony weekend na polskich boiskach było co oglądać i niech to wyliczenie zastąpi szczegółowe omawianie każdego ze spotkań. I jeszcze statystyka – padło 26 goli, czyli grubo ponad trzy na mecz. Nie ma chyba mowy o przypadku. W tym sezonie wiele ekip wypracowało swoje schematy gry i ma w swoich szeregach tak silne punkty, że w każdej chwili są w stanie wykreować bramkową, często efektowną sytuację. To jasne, że nie zawsze będą takie emocje i grad goli, ale widz zasiadający dziś na trybunach czy przed telewizorem ma prawo oczekiwać czegoś więcej niż ligowa młócka. No właśnie, ligowa młócka – ten związek frazeologiczny zna każdy, ale może nadchodzi czas, że będziemy go używać nieco rzadziej.



Poziomowi polskiej ligi do jakości infrastruktury stadionowej jeszcze daleko, ale postęp cieszy. W każdym razie T-Mobile Ekstraklasa staje się chyba całkiem niezłym towarem i to może nie tylko dla Polaka. W tym tygodniu można było w mediach wyczytać, że pojawiła się szansa na sprzedaż (za duże pieniądze) praw do pokazywania ligi w telewizji zagranicznej, tak że byłaby ona dostępna w całej Europie, a nawet poza kontynentem. I to nie tylko w poniedziałki, jak było do niedawna na antenie Eurosportu. Nawiasem mówiąc – ze wspomnianych 26 goli, jakie padły w weekend, ponad połowę strzelili obcokrajowcy. Wielu z nich to ważne ogniwa swoich drużyn. Może więc inny zwrot – zagraniczny szrot – też przestanie być tak popularny? Ale to temat na odrębną dyskusję, tym bardziej że droga, jaką obrały takie kluby jak Lechia czy Zawisza, budzą spore wątpliwości – gdzie tam miejsce dla Polaków?



Na początku napisałem o niesłabnącej szyderze ukierunkowanej na polski futbol. Najczęściej była ona jednak adresowana w stronę reprezentacji. Akurat kadra Adama Nawałki – w przeciwieństwie do ligi – nie dała nam do tej pory nadziei na lepsze jutro, ale w niedzielę ruszają eliminacje do mistrzostw Europy, więc może i w tym wypadku coś się zmieni. Życzę więc wszystkim kibicom, jak i sobie, odrodzenia reprezentacji, a po dwutygodniowej przerwie utrzymania ligowej piłki na wysokim poziomie. Niech bańka nie pryśnie.