Analiza taktyczna: Uskrzydlony Śląsk, czyli życie bez Mili

17.02.2015 (20:57) | Kamil Nowak | żródło: taktycznie.net

Tadeusz Pawłowski rozpoczął swoją pracę ze Śląskiem w poprzednim sezonie w pojedynku z Cracovią. Ponowny przyjazd na stadion przy ulicy Kałuży zakończył pewien etap jego pracy trenerskiej z wrocławską drużyną.


 

Popularny ‘Ted’ w przeciągu zaledwie kilku miesięcy przebudował Śląsk z drużyny walczącej o utrzymanie w zespół depczący po piętach warszawskiej Legii. Przy tym przez większość czasu nie mógł korzystać z najlepszego strzelca swojego zespołu. Przy bardzo wąskiej kadrze udowodnił, że potrafi wykrzesać wiele dobrego ze swoich podopiecznych. To przy nim odrodził się Sebastian Mila i stał się na nowo głównym maestro gry ofensywnej wrocławian. Po odejściu Mili przed Pawłowskim kolejny trudny sprawdzian. Znowu musi udowadniać swoją trenerską wartość.

SKŁAD I USTAWIENIE


Formacje wyjściowe obu zespołów

Po meczu z Legią w składzie Śląska doszło do dwóch zmian. Z powodu kontuzji nie mogli wystąpić Paweł Zieliński i Mariusz Pawełek. Na prawej strony obrony w miejsce - słabo spisującego się w pojedynku z Legią - Zielińskiego został ustawiony Hołota. Natomiast w bramce Pawełka zastąpił głośno zapowiadany przez trenera Pawłowskiego, debiutant w Ekstraklasie, 19-letni Jakub Wrąbel. W roli defensywnego pomocnika do pierwszego składu wskoczył Droppa. W linii ofensywnej ustawionej za Marco Paixao, miejsce pozostawione przez Mile zajął 31-letni Peter Grajciar.

WYPROWADZANIE AKCJI I GRA W OFENSYWIE

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że stan boiska pozostawiał wiele do życzenia. Grząska, wręcz rozkopana wyrwami murawa nie sprzyjała do rozgrywania piłki w sposób kombinacyjny przyspieszania gry szybkimi podaniami na jeden kontakt. Z pewnością trenerzy obu drużyn przewidzieli to już przed spotkaniem i zapewne starali się też dostosować taktykę swoich zespołów pod takie warunki. Cracovia postawiła na twardą walkę ‘w błocie’ i włożyła sporo energii oraz wysiłku do zaorania boiska i powstania naturalnej ‘heatmap’. Natomiast Śląsk podobnie jak w meczu z Legią stawiał głównie nie tylko na wyprowadzenie piłki skrzydłami z własnej połowy, ale również zagrywania piłek w pole karne z obu flanek. W całym meczu Śląsk tylko 3 razy wprowadził piłkę w pole karne z środkowej strefy (podanie Grajciara do Picha z 48 minuty, podanie Marco do Machaja po długim wykopie Wrąbla i przy zmarnowanej szansie Flavio z końcówki meczu, kiedy zagrywał do niego Celeban).


Jedno z niewielu zagrań Śląska w pole karne z środka pola. Podaje Grajciar do Picha. Zdecydowanie w grze wrocławian brakowało piłek prostopadłych, zagrywanych między obrońców. Jednak, za każdym razem gdy do tego dochodziło, Śląsk stwarzał zagrożenie.

Śląskowi często zdarzało się przeładowywać jedno ze skrzydeł - na małych przestrzeniach z lewej strony ustawiali się Dudu i Pich, a z prawej Hołota i Flavio. Do rozgrywania na obu skrzydłach dołączał się Grajciar i ustawiony nieco wyżej Hateley, rzadziej Droppa. To właśnie Anglik odpowiadał w dużej mierze za to, w którym kierunku powędruje piłka na ¾ boiska. Hateley, jakby miał zakodowane, żeby zagrywać do skrzydła, nawet gdy piłka prosiła się o zagranie w często odsłoniętą środkową strefę. Z jednej strony może to być brak umiejętności zagrywania otwierających piłek do przodu. Z drugiej strony, wynikający też z wyżej wymienionego powodu, plan taktyczny trenera Pawłowskiego. W podobnym stylu przeprowadzali ataki z Legią. Sugerować to może też ruch napastników- obaj bracia Paixao szybko wbiegali w pole karne, gdy piłka zaczynała schodzić do skrzydła, nie szukali gry. Oczywiście sam Flavio często też grał na prawym skrzydle, ale zaraz po rozegraniu tam akcji wbiegał w pole karne (szansa z Legią, gdy nie trafił w piłkę przy dobijaniu strzału, który wyszedł z akcji wyprowadzonej przez niego ze skrzydła).


Przeładowanie lewego skrzydła przez Śląsk, lub jak w opisywanej w poprzednim wpisie- kluczowej strefy boiska w grze defensywnej Cracovii. Obaj defensywni pomocnicy Cracovii odsłonili przedpole- bardzo dobry ruch zaznaczonego w czerwonym kole Picha, robiącego mnóstwo miejsca za 16 metrem. Hateley zaraz otrzyma piłkę i zamiast ją zagrać w otwartą przestrzeń oznaczoną białym kołem, poda do lewej do wychodzącego Dudu. Bracia Paixao też nie szukają za bardzo gry, chowają się wysoko, jakby wyczekiwali dośrodkowania.


Hateley mając do dyspozycji 4 wolnych zawodników będących przed polem karnym podaje do prawej strony do wychodzącego Machaja, który z trudniejszej pozycji będzie zagrywał w pole karne.

Oczywiście gra skrzydłami przynosiła też wymierne korzyści - Śląsk w ten sposób zdobył bramkę oraz Flavio z Hołotą popisali się znakomitym dwójkowym rozegraniem w jednym z narożników. Mimo wszystko była to gra bardzo jednowymiarowa, brak elementu ‘Milowego’ był widoczny. Grajciar jest innym typem zawodnika, chociaż trzeba przyznać, że rozegrał prawdopodobnie najładniejszą akcję kombinacyjną Śląska, kiedy w 24 minucie grą na jeden kontakt przemieszczał się na połowie rywala (tylko wszerz boiska, a środkowa strefa Cracovii była zagęszczona).

Przy częstej grze flankami z wysokim zaangażowaniem w ofensywę bocznych obrońców Śląska oraz rozgrywaniu przez cofniętych pomocników sprawiało, że wrocławianie byli podatni na kontrataki przeprowadzane odsłoniętym skrzydłem. W meczu z Legią na prawej stronie spore problemy z Kucharczykiem miał Zieliński. Jego błędy musiał naprawiać Celeban. Natomiast w pojedynku z Cracovią często w obronie spóźniał się Dudu. Przy braku asekuracji ze strony defensywnych pomocników Śląska i grą wahadłowymi obrońcami Cracovii doprowadzało to groźnych sytuacji pod bramką Wrąbla.


Cracovia po kontrze strzeliła pierwszą bramkę. Celeban (4) wraca z połowy przeciwnika po SFG. Hateley (2) nie zajmuje jego miejsca w linii obrony i Budziński zostaje bez krycia. Machaj (3) skupia się na asekuracji pozycji prawego obrońcy. Droppa (1) dopiero wbiega w pole karne. Dudu (5) asekuruje Ostrowskiego, który nie dał rady w pojedynku biegowym z Wdowiakiem.


Dość wysoko ustawiona linia obrony Śląska. Celeban (1) wychodzi do Rakelsa, ale ten z pierwszej zagra do Budzińskiego, który wyjdzie sam na sam z Wrąblem. Dudu (zaznaczony kołem) jest mocno spóźniony, choć akcja ofensywna Śląska nie przebiegała na jego stronie.


Dudu (3)znowu spóźniony - do asekuracji jego strony zeszli Pawelec (2) i Celeban (1). Brazylijczykowi nie uda się odwdzięczyć kolegom tym samym i napastnik Cracovii sięgnie piłki.

Śląsk zostawiał też sporo miejsca w polu karnym przy głębokich zejściach obrońców i spóźnieniu defensywnych pomocników. Często do takich sytuacji dochodziło też w pojedynku z Legią, gdzie obrońcy musieli się ratować blokowaniem strzałów wślizgiem na wysokości 10 metra.


Spóźnieni defensywni pomocnicy Śląska (Hateley 1, Droppa 2)i mnóstwo pozostawionego miejsca w polu karnym dla Budzińskiego. Akcję strzałem zamknie Rakels (3).


Hateley (2) jest kompletnie poza grą przy tym dośrodkowaniu. Czerwoną strzałką jest zaznaczony ruch niewidocznego na zdjęciu Dąbrowskiego, który dojdzie do piłki i odda strzał. Droppa (1) praktycznie wszedł w pierwszą linię.

Przed meczem z Jagiellonią trener Pawłowski powinien zwrócić uwagę na asekurację boków obrony przez defensywnych pomocników, szczególnie w przypadku tak częstego wprowadzania piłki w pole karne przeciwnika skrzydłami. Zbyt jednowymiarowy styl gry daje dość proste odpowiedzi na sposób przeprowadzania ataków przez przeciwników. Dlatego Grajciar i pozostali zawodnicy grający za Marco powinni częściej go szukać w środkowej strefie i próbować zagrywać piłkę do niego też przy pomocy podań prostopadłych między przeciwnikami. Hateley jest raczej bezpieczną opcją w rozgrywaniu piłki, ale nie wnosi zbyt wiele kreatywności do gry ofensywnej wrocławian. Ponadto obaj defensywni pomocnicy muszą poprawić swoją grę we własnym polu karnym i asekuracji linii obrony.

Kamil Nowak @kamnovak