Aktualności

Znów bez wygranej: Korona – Śląsk 2:2

15.03.2015 (17:31) | Adam Osiński
Drużyna Tadeusza Pawłowskiego na trzy punkty czeka od grudnia. W Kielcach ponownie widzieliśmy zespół niefrasobliwy w obronie, który mógł stracić więcej goli niż te dwa strzelone przez Jacka Kiełba. Dla wrocławian trafiali Marco Paixao oraz Robert Pich i – o dziwo – goście nie stworzyli sobie wielu innych sytuacji. Między innymi przez beznadziejny występ Flavio Paixao.


 

Trener Śląska nie mógł skorzystać z usług nie tylko Mariusza Pawełka, ale również kontuzjowanego Lukasa Droppy. Z kolei opiekun gospodarzy, Ryszard Tarasiewicz, musiał się obejść bez Przemysława Trytki i wykartkowanego Siergieja Pylypczuka. Brak Ukraińca sprawił jednak, że na pierwszoplanowego aktora wykreował się zastępujący go Jacek Kiełb.



Ale zaczęło się znakomicie dla Śląska. W czwartej minucie Luis Carlos skiksował we własnym polu karnym, pozwalając Piotrowi Celebanowi na podanie do Mateusza Machaja. Pomocnik WKS-u dośrodkował lewą nogą, bramkarz Cerniauskas minął się z piłką i Marco Paixao głową umieścił ją w pustej bramce.



Śląsk pozornie kontrolował grę, ale cała układanka trenera Pawłowskiego rozypywała się, gdy Korona wykonywała stała fragmenty gry. Zamieszanie w szeregach obronnych wprowadzały nie tylko rzuty rożne czy wolne Pawła Golańskiego, ale nawet wrzuty piłki z autu na wysokości pola karnego. Najbliżej wyrównania byli Radek Dejmek i Rafael Porcellis, którzy strzelali jednak wprost w Jakuba Wrąbla. Młody golkiper nie wychodził na przedpole, dlatego na piątym metrze tworzył się co rusz spory kocioł.



W końcu obrona Śląska pękła – i to dwukrotnie. Raz po raz szarżujący lewą stroną Luis Carlos wykorzystał brak Pawła Zielińskiego, był szybszy od asekurującego go Piotra Celebana, a następnie wycofał piłkę do Rafaela Porcellisa. Brazylijczyk uderzył z bliska na bramkę, piłka po drodze odbiła się jeszcze od nogi Kiełba i zrobił się remis. Ten wynik utrzymał się raptem pięć minut. Tym razem gospodarze błysnęli w ataku pozycyjnym. Jovanović oszukał podaniem w uliczkę Grajciara i Machaja, a piłkę wrzucił Kamil Sylwestrzak. Mariusz Pawelec dał się uprzedzić Kiełbowi i Wrąbel znów wyciągał piłkę z bramki.



Gra Śląska kulała. Z utrzymywania się przy piłce – dwukrotnie częściej od gospodarzy – nic nie wynikało. Korona błyskawicznie wyprowadzała kontry, wykorzystywała luki w obronie rywala, z kolei WKS grał z przodu pasywnie. Nie tyle bez błysku, co nawet bez solidności. Uwaga ta dotyczy głównie Flavio Paixao. Gdy okazało się, że od początku drugiej połowy wejdzie do gry Robert Pich, wydawało się, że zmieni właśnie Portugalczyka. Nic z tego – Słowak zmienił Machaja.



Sam fakt jego wejścia był jednak najważniejszy, bo już po dwóch minutach Pich trafił do siatki, wykorzystując fatalne ustawienie golkipera kielczan. Piotr Celeban spod własnej szesnastki wybił piłkę do przodu, Pich wpadł w szesnastkę i pewnie w asyście obrońców wiele by nie zrobił, gdyby nie wysunięty kilka metrów przed bramkę Cerniauskas. Skrzydłowy Śląska bezbłędnym lobem doprowadził do wyrównania.



Pich był najjaśniejszą postacią drugiej połowy. Pod bramką Korony nie miał może kluczowych zagrań, ale kilka razy udanie dryblował i rozprowadzał ataki Śląska. Niestety, jego koledzy byli tego dnia słabsi. Dotyczy to zwłaszcza Flavio, który miał problemy ze zwykłym prowadzeniem piłki, o innych zagraniach nie wspominając, a próba strzału przewrotką z szesnastego metra to już kuriozum. Portugalczyk powinien się skupić najpierw na podstawach, a potem czarować stadiony. Notę jego bratu, Marco, ratuje tylko gol.



Bezbarwny był też Grajciar. Trzeba zauważyć, że po strzeleniu gola Śląsk dopiero po kwadransie potrafił wyjść z własnej połowy. Szkoda też, że po odejściu Sebastiana Mili WKS marnuje tak wiele okazji ze stałych fragmentów gry. Próby Dudu w ostatnich minutach mogły wyprowadzić z równowagi nawet stoika. Okazje na zainkasowanie trzech punktów Śląsk w końcu stworzył dwie. Najpierw ładnie dośrodkował Konrad Kaczmarek (zmienił Grajciara), lecz z piłką minimalnie minął się Flavio, a w doliczonym czasie nasz rezerwowy przestrzelił po dograniu Pawła Zielińskiego.



Korona – Śląsk 2:2 (2:1)

Bramki: Kiełb 27, 33 – M. Paixao 4, Pich 47

Korona: Cerniauskas – Golański, Malarczyk, Dejmek, Sylwestrzak, Fertovs, Jovanović, Kiełb, Kapo, Luis Carlos (52 Aankour), Porcellis

Śląsk: Wrąbel – Zieliński, Celeban, Pawelec, Dudu Paraiba, Hołota, Hateley, F. Paixao, Machaj (46 Pich), Grajciar (72 Kaczmarek), M. Paixao

Żółte kartki: Malarczyk, Jovanović – Hołota, Flavio Paixao, M. Paixao, Dudu

Sędziował: Tomasz Musiał

Widzów: 7918