Aktualności

Rezerwowi odmienili mecz: Piast – Śląsk 2:0

11.04.2015 (19:59) | Adam Osiński
Przez godzinę Śląsk był od Piasta nieco lepszy i pierwsze zwycięstwo WKS-u w tym roku było realne. Nadzieje odebrał wrocławianom rezerwowy Krzysztof Danielewicz, który skopiował zeszłotygodniowy wyczyn Milosa Lacnego, tyle że w jeszcze krótszym czasie. By w głupi sposób złapać dwie żółte kartki, potrzebował zaledwie siedmiu minut. Potem Mariusz Pawełek wyciągał piłkę z siatki dwukrotnie, a pokonali go inni rezerwowi – Łukasz Hanzel i pechowo Juan Calahorro.


 

Trener Pawłowski wyciągnął konsekwencje z bezbarwnego starcia z Podbeskidziem, a poniósł je Peter Grajciar, który usiadł na ławce. Za plecami Marco Paixao miał więc swojego brata, Flavio, a do pierwszej jedenastki wskoczył Kamil Dankowski. Parę stoperów tworzyli Celeban z Hołotą, bo do składu po kontuzji pleców wrócił też Lukas Droppa.



I to właśnie czeski pomocnik był w pierwszej połowie najbliższy strzelenia gola. Droppa dostał przed polem karnym znakomite podanie od Tomasza Hołoty, obrońcy Piasta zostawili mu mnóstwo miejsca, ale techniczny strzał przeleciał nad poprzeczką. Droppa strzelał jeszcze dwukrotnie, ale bez efektu. Bliscy szczęścia byli też Marco Paixao, który główkował obok słupka po wrzutce Dudu, a także Kamil Dankowski. Lewoskrzydłowy zmusił do interwencji Rusova, uderzając piłkę z prostego podbicia pod poprzeczkę.



Brakowało szybkich akcji, po których można byłoby graczy z Wrocławia oklaskiwać, ale tych kilka sytuacji to i tak więcej niż zdołali wykreować gospodarze. Widać było, że podopiecznych Radoslava Latala czeka ze swoim nowym trenerem wiele pracy. W Gliwicach przestali już chyba marzyć o grupie mistrzowskiej, tym bardziej, że osunęli się już niemal na dno tabeli.



Ale po meczu ze Śląskiem na pewno się na nim nie znajdą. Poobijanego Droppę na początku drugiej połowy zmienił Krzysztof Danielewicz, który na boisku przebywał tylko siedem minut. Co prawda tuż po zmianie stron Piast ruszył z werwą i pod bramką Śląska dwa razy było nerwowo, ale wrocławianie mieli już sytuację pod kontrolą, gdy sędzia Musiał wyrzucał z boiska jednego z nich. Chwilę wcześniej po strzale Picha refleks Rusova uchronił gospodarzy od straty gola.



Grając w przewadze, trener Latal dokonał ofensywnej zmiany i za Klepczyńskiego wpuścił Łukasza Hanzela. Po pięciu minutach rezerwowy zamienił na gola podanie Tomasza Mokwy, silnym uderzeniem z bliska przełamując ręce Mariusza Pawełka. Potem Hanzel znów znalazł się niepilnowany w polu karnym, a piłka po drodze odbiła się jeszcze od Juana Calahorro (zmienił Picha) i po raz drugi wpadła do siatki. Między tymi dwoma ciosami Śląsk mógł wyrównać, ale strzał głową Marco po dośrodkowaniu brata był minimalnie chybiony. Na więcej WKS nie było już stać.



Piast – Śląsk 2:0 (0:0)

Bramki: Hanzel 71, Calahorro 81 – sam

Piast: Rusov – Klepczyński (66 Hanzel), Osyra Hebert Mokwa, Moskwik, Murawski, Vassiljev (90 Martinez), Podgórski, Jurado (74 Szeliga), Wilczek

Śląsk: Pawełek – Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba, Hateley, Droppa (56 Danielewicz), Pich (75 Calahorro), F. Paixao, Dankowski (68 Grajciar), M. Paixao

Żółte kartki: Wilczek – Dudu, Droppa, Danielewicz

Czerwona kartka: Danielewicz 63 – za drugą żółtą

Sędziował: Tomasz Musiał

Widzów: 5000