Dwóch rannych: Śląsk – Legia 1:1

17.05.2015 (19:59) | Adam Osiński


Podział punktów we Wrocławiu nie zadowala ani Śląska, ani Legii, ale obu ekipom pozwala nadal być w grze o najwyższe cele. WKS wyszedł na prowadzenie już w 5 minucie po golu Flavio Paixao, lecz goście wyrównali jeszcze przed przerwą za sprawą Tomasza Jodłowca. Po czerwonej kartce dla Tomasza Brzyskiego Śląsk grał znaczną część drugiej połowy w przewadze, lecz zbyt niedokładnie zawiązywał akcje, by to wykorzystać. Najbliżej był Marco Paixao w doliczonym czasie gry. Dusan Kuciak z trudem wybronił atomowy strzał Portugalczyka w okienko.


 

Stawka tego spotkania była znana od wielu dni. Dla Śląska to zachowanie bliskiego kontaktu z podium, a może nawet wskoczenie na trzecie miejsce. Dla Legii – przedłużenie szans na mistrzostwo. Pół godziny przed pierwszym gwizdkiem zrobiło się jednak jeszcze ciekawiej, a to za sprawą wieści z Poznania. Lech przegrał bowiem z Jagiellonią, co oznaczało, że zwycięstwo we Wrocławiu pozwoliłoby powrócić Legii na pozycję lidera.



Być może to właśnie świadomość tej dość niespodziewanej szansy usztywniła gości. Piłkarze WKS-u poruszali się po boisku żwawiej i na efekty czekali tylko pięć minut. W tym czasie kibice obu drużyn lżyli policję, a z tego transu wyrwał ich gol Flavio Paixao. Akcję rozprowadził jego brat Marco, który zagrał w uliczkę do Roberta Picha, a Słowak wstrzelił mocno piłkę wzdłuż bramki, gdzie czekał niepilnowany najlepszy strzelec Śląska. To 15 gol Flavio w tym sezonie T-ME.



Legia sporo czasu zajęło w ogóle zbliżenie się pod pole karne gospodarzy. Gdy już się to jej udało, uaktywniali się skrzydłowi – Kosecki i Żyro. Ten pierwszy potrafił łatwo oszukać Konrada Kaczmarka, którego dobrze asekurowali koledzy z defensywy. Mimo to Kaczmarek poprawnie zastępował na prawej stronie obrony pauzującego za kartki Pawła Zielińskiego. Z kolei Żyro najpierw strzelał niecelnie, a potem trafił z bliska do siatki, lecz z ewidentnego spalonego. Rzut rożny w tej sytuacji został jednak gościom podarowany przez niechlujne zabawy z piłką Pawełka i Celebana.



Po kolejnym pojedynku biegowym z Kaczmarkiem ból w mięśniu poczuł Kosecki i musiał zejść z boiska. Do gry wszedł Orlando Sa, lecz niezadowolony z gry podopiecznych Henning Berg zarzucił jeszcze tzw. wędkę na Michała Żyrę, którego zastąpił Guilherme.



Śląsk szybko przedostawał się pod pole karne Legii, lecz brakowało mu celnych strzałów i dobrych decyzji Flavio oraz Grajciara. Z czasem legioniści się pozbierali i doprowadzili do wyrównania, ale pomogli im nieco sędziowie, nie przerywając akcji, choć Orlando Sa popchnął Celebana. Dośrodkowanie wzdłuż bramki zamienił na gola nabiegający na długi słupek Tomasz Jodłowiec.



Niedługo po przerwie Marek Saganowski opanował trudną piłkę w polu karnym i silnie uderzył lewą nogą, ale piłka przeleciała obok bliższego słupka. Mimo to korzystniejsze wrażenie dalej sprawiał Śląsk, choć nie przekładało się to na klarowne sytuacje, a po Legii było widać, że w każdej chwili jest w stanie się odgryźć.



Do bardziej zachowawczej gry warszawian zmusiła sytuacja z 66 minuty. Przy linii bocznej jak rażony padł Flavio, sędzia z początku pozwolił kontynuować grę, ale po chwili ją przerwał i żółtą kartką ukarał Tomasza Brzyskiego. Dla obrońcy Legii było to już drugie tego typu napomnienie, więc sędzia wyrzucił go z boiska. Mimo to od czasu do czasu mistrzowie Polski wyrywali się do przodu narażając na szybkie kontry. Piłkarze z Wrocławia Śląsk wielokrotnie mieli czas i miejsce, by wypracować sytuację, która da im nieoczekiwane zwycięstwo, lecz byli do bólu niedokładni. Ta niechlujność w rozegraniu owocowała niekiedy nawet dość nieśmiałymi gwizdami na widowni. Dostawało się wielu: Danielewiczowi, Machajowi, Pichowi, braciom Paixao. Do przodu z linii obrony wychodził też Tomasz Hołota, ale to też nie pomogło. Legia mogła utemperować gospodarzy, gdy po wrzutce Łukasza Brozia nad bramką z kilku metrów główkował Orlando Sa.



Najgoręcej było w doliczonym czasie gry, zwłaszcza po uderzeniu z narożnika pola karnego Marco Paixao. Dusan Kuciak z trudem odbił piłkę, która mogła zdjąć z okienka pajęczynę. Po remisie Śląsk w tabeli nadal jest piąty, a Legia druga. Ale w czubie robi się coraz ciaśniej.





Śląsk – Legia 1:1 (1:1)

Bramki: Flavio Paixao 5 – Jodłowiec 33

Śląsk: Pawełek – Kaczmarek (86 Angielski), Celeban, Hołota, Dudu Paraiba, Hateley, Danielewicz, F. Paixao (81 Lacny), Grajciar (62 Machaj), Pich, M. Paixao

Legia: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski, Vrdoljak (62 Furman), Jodłowiec, Żyro (39 Guilherme), Duda, Kosecki (30 Sa), Saganowski

Żółte kartki: Kaczmarek – Żyro, Saganowski, Brzyski, Furman, Sa

Czerwona kartka: Brzyski 66 – za drugą żółtą

Sędziował: Adam Lyczmański

Widzów: 15 000