Nokaut w Poznaniu

20.05.2015 (19:53) | Kamil Kuleta
Nie tak miało być. Śląsk jechał do Poznania po zwycięstwo. Tymczasem delegacja okazała się drogą przez mękę. Kolejorz niezwykle boleśnie wypunktował gości. Wynik 3:0 to najmniejszy wymiar kary na jaki zasłużyli wrocławianie. Porażka w stolicy Wielkopolski praktycznie pozbawiła zielono-biało-czerwonych szans na mistrzostwo Polski. Realne wciąż są jednak puchary. Pytanie, czy podopieczni Tadeusza Pawłowskiego na nie zasługują?


 

Pamiętacie początek drugiej połowy w Białymstoku? Już w 1. minucie znakomitą szansę miał Robert Pich. Słowacki skrzydłowy nie trafił jednak czysto w piłkę. Minęło około 200 sekund a Śląsk miał kolejną szansę na objęcie prowadzanie. Sytuację sam na sam z Buriciem przegrał jednak Flavio Paixao.



Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą...



W 12. minucie boleśnie przekonał się o tym WKS. Do znakomitego dośrodkowania Szymona Pawłowskiego doszedł Dawid Kownacki i strzałem głową pokonał Mariusza Pawełka. Za tę bramkę wrzucamy kamyczek do ogródka kapitana zielono-biało-czerwonych. Pięć minut później powiększył się ogródek Celebana. Stoper Śląska nie zdążył zablokować Pawłowskiego, który dokładnym plasowanym strzałem umieścił piłkę w bramce.



Nie minęło pół godziny gry a gospodarze prowadzili różnicą trzech trafień. Tym razem fatalny błąd popełnił Hateley. Anglik podał piłkę wprost pod nogi Pawłowskiego, który popędził na bramkę i lobem z ponad 20 metrów pokonał Pawełka. Bramkarz Śląska nie wiedzieć czemu wybiegł na środek pola karnego, czym zdecydowanie ułatwił zadanie skrzydłowemu Kolejorza.



Drugie 45 minut rozpoczęło się w dużo wolniejszym tempie. Oba zespoły próbowały co prawda stwarzać sobie sytuacje, nic jednak z nich nie wynikało. Zmiany przeprowadzone w przerwie przez trenera Tadeusza Pawłowskiego nieco ożywiła grę Śląska. Kilka ciekawych zagrań pokazał zwłaszcza Karol Angielski. To jednak było zbyt mało by pokonać bramkarza gospodarzy.



Wraz z upływem minut spotkanie stawało się coraz nudniejsze. Jedyna warta odnotowania sytuacja miała miejsce w na kwadrans przed końcem. Dwójkowa akcja rezerwowych Jevtić – Formella zakończyła się strzałem młodego Polaka. Górą był jednak kapitan zielono-biało-czerwonych.





Lech Poznań – Śląsk Wrocław 3:0 (3:0)

Strzelcy: Kownacki 12', Pawłowski 17', 29'



Składy drużyn:

Lech Poznań: Burić - Kędziora (Henriquez 83), Arajuuri, Kamiński, Douglas - Trałka, Linetty - Kownacki (Formella 66), Hamalainen (Jevtić 74), Pawłowski - Sadajew

Śląsk Wrocław: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba - F. Paixao, Hateley, M. Machaj (Grajciar 46), Pich (Kaczmarek 84) - Lacny (Angielski 46), M. Paixao