Aktualności

WKS w Lidze Europy! Wisła – Śląsk 0:1

03.06.2015 (22:27) | Adam Osiński
Śląsk sprawił w Krakowie miłą niespodziankę, zasłużenie wygrywając 1:0 po golu Roberta Picha. Słowak w 78 minucie wykorzystał dobre podanie swojego rodaka Petera Grajciara i znów tej wiosny zapewnił zwycięstwo nad Białą Gwiazdą. Przy jednoczesnym remisie Lechii, której mecz z Legią zakończył się bez goli, WKS zapewnił sobie czwarte miejsce i przepustkę do gry w LE.


 

Dużo walki, mało futbolu – tak wyglądało pierwsze pół godziny w wykonaniu obu drużyn. Gospodarzom nie wyszła na dobre decyzja trenera Kazimierza Moskala, który posadził na ławce Semira Štilicia. Bez reżysera gry Wiślacy nie potrafili złapać rytmu i zagrozić bramce Mariusza Pawełka. To samo można było powiedzieć o Śląsku, ale jeszcze przed przerwą wrocławianie podeszli wyżej, przenosząc ciężar gry na połowę rywala. W efekcie do bramkowych sytuacji dochodzili trzykrotnie bracia Paixao. Marco dwukrotnie uderzał lewą nogą, ale niecelnie. Za drugim razem efektowną asystę piętką mógł zaliczyć Peter Grajciar, a piłkę do Słowaka prostopadle zagrywał w tej sytuacji Krzysztof Danielewicz. Chwilę później Flavio uderzał mocno z ostrego kąta, ale z mniejszym szczęściem niż w spotkaniu z Lechią – Buchalik zdołał odbić piłkę nogami.



W drugiej połowie Śląsk kontynuował dobrą grę, a Flavio znowu odnalazł się się na długim słupku – po wrzutce Dudu najlepszy strzelec drużyny jako jedyny nie odpuścił walki o piłkę, lecz trafił w zewnętrzną część słupka. Po godzinie na boisku w końcu pojawił się Štilić, który zmienił Alana Urygę. Wejście Bośniaka wprowadziła wiele ożywienia, ale najlepszą sytuację gospodarze stworzyli sobie po indywidualnym błędzie w szeregach WKS-u. Winowajcą był Mariusz Pawełek. Bramkarz Śląska zwlekał z wybiciem piłki i wdał się w drybling z Pawłem Brożkiem. Napastnik przepchnął się, piłkę dostał Štilić, a przed sobą miał bramkę z wbiegającymi obrońcami zamiast bramkarza. A jednak lewa noga tym razem go zawiodła i piłka przeszła obok słupka.



Śląsk szybko się otrzepał i z powrotem złapał rytm. Groźne były zwłaszcza kontry. Po jednej z nich wrocławianie mieli nawet liczbową przewagę, ale Grajciar zamiast podawać do nieobstawionych kolegów niepotrzebnie strzelał. Goście dopięli swego w 78 minucie. Grajciar zagrał w tempo do Picha, który wpadł w pole karne, dzióbnął piłkę między Buchalikiem oraz Burligą i wślizgiem wepchnął ją do pustej bramki. A potem WKS nadal grał wysoko, kontrolował wydarzenia i poza czasem doliczonym nie naraził swoich kibiców na palpitację serca.



Wisła – Śląsk 0:1 (0:0)

Bramki: Pich 78



Wisła: Buchalik – Jović, Głowacki, Guzmics, Burliga, Barientos (80 Stępiński), Uryga (61 Štilić), Jankowski, Dudka (76 Boguski), Guerrier, Brożek

Śląsk: Pawełek – Zieliński, Celeban, Pawelec, Dudu Paraiba, Hołota, Danielewicz, F. Paixao, Grajciar, Pich, M. Paixao

Sędziował: Paweł Raczkowski