Aktualności

Chłodnym okiem: Niezdarne kopanie Górnika

11.08.2015 (23:51) | Adam Osiński
Lechia wyjechała z Wrocławia z jednym punktem, jednak zaprezentowała się słabo i wciąż pozostaje największym rozczarowaniem początku sezonu. Żeby pozycja w lidze odzwierciedliła oczekiwania wobec drużyny Jerzego Brzęczka, trzeba odwrócić tabelę – gdańszczanie byliby wówczas na podium. Takich ambicji nie może mieć Górnik Zabrze, dla którego sukcesem jest sama obecność w ekstraklasie. Rzecz jasna o organizację tu chodzi, bo klub z Górnego Śląska piłkarsko dotąd nie zawodził – regularnie plasował się przecież w górnej połowie tabeli, a po reformie na luzie wchodził do grupy mistrzowskiej. Tą lepszą porą do gry w piłkę od wielu lat była dla zabrzan jesień, ale tym razem nic nie wskazuje, że dojdzie do powtórki.


 

Górnik finansowo nadal ledwo zipie, a w nowy sezon wszedł z ujemnym punktem za niespłacanie zobowiązań wobec wierzycieli. Tyle że nawet gdyby oddać im ten punkt, to zespół Roberta Warzychy i tak byłby w tabeli ostatni – właśnie z jednym oczkiem za remis w Krakowie z Wisłą. Głupotą byłoby jednak rozdzielać kwestie sportowe i organizacyjne. Do tej pory Górnik radził sobie dobrze na przekór problemom, ale nie mogło to trwać wiecznie. Ciągłe osłabianie kadry w końcu odbija się na grze i wynikach. Wiemy dobrze, co tak zabolało ostatnio Michała Probierza, że polskie kluby nie są w stanie zatrzymać wyróżniających się graczy. To dlatego Zachara trafił do Chin, Steinbors na Cypr, a Augustyn do Szkocji, z kolei klub Probierza stracił Dzalamidze i Tuszyńskiego na rzecz Turków. Grunt to mieć następców – Górnik ich nie ma, dlatego przegrał u siebie z Jagiellonią, która systematycznie uzupełnia kadrę.



Od tego meczu minęły raptem trzy dni, a w mediach można wyczytać, że Roman Gergel, jeden z lepszych piłkarzy Górnika, który w czterech meczach już dwa razy trafił do siatki, ma propozycję właśnie z Białegostoku. Rozbiórka najbardziej utytułowanego (obok Ruchu) polskiego klubu może trwać, więc trener Warzycha będzie musiał znaleźć lub wychować następców, którzy wraz z doświadczonymi Sobolewskim i Madejem utrzymają dla Zabrza ekstraklasę. Na razie stawia w ataku na Marcina Urynowicza, pytanie tylko, czy 19-latek pomoże Górnikowi już w tym sezonie. Nawet Arkadiusz Milik potrzebował rok na otrzaskanie się w lidze, zanim w niej błysnął.