Znów ta ostatnia akcja: Górnik – Śląsk 2:3 (2:2)

15.08.2015 (20:17) | Adam Osiński
WKS przegrywał w Łęcznej już dwoma golami, ale do Wrocławia przywozi trzy punkty! Gola na wagę zwycięstwa strzelił w ostatniej akcji meczu Flavio Paixao. Wcześniej do bramki Sergiusza Prusaka trafiali Robert Pich i Kamil Biliński. Dla gospodarzy gole strzelili Przemysław Pitry i Grzegorz Bonin. To trzeci kolejny mecz Śląska z Górnikiem, który rozstrzyga się w ostatniej akcji – w marcu WKS stracił zwycięstwo, a jesienią 2014 wygrał po golu Mili.


 

Śląsk od początku przejął kontrolę nad meczem i starał się szybko rozgrywać piłkę pod polem gospodarzy. Wydawało się więc, że wrocławianie nie wyjadą z Łęcznej bez goli i w końcu zmuszą do kapitulacji Sergiusza Prusaka. I tak się rzeczywiście stało, bramkarz Górnika dwukrotnie w pierwszej połowie sięgał do siatki. Tyle że gole Picha i Bilińskiego zamiast dwubramkowej przewagi zaledwie wyrównały stan meczu.



Jak to możliwe? Trudno to wytłumaczyć, bo Górnik miał problemy z zawiązywaniem akcji, ale też sporo szczęścia. W 9 minucie do siatki z bliska trafił Przemysław Pitry, któremu piłka niespodziewanie spadła pod nogi po niefortunnym wślizgu Mariusza Pawelca. Dwie minuty później piłkarze Jurija Szatałowa wyszli z kontrą, a z prawego narożnika pola karnego dośrodkował Grzegorz Bonin. Zrobił to jednak na tyle niedokładnie, że piłka zamiast na głowie Bartosza Śpiączki znalazła się w okienku bramki Mariusza Pawełka. W tym momencie mogło być po meczu, ale piłkarze Śląska pokazali charakter.



Inna sprawa, że pomógł im w tym bramkarz Łęcznej. Prusak najpierw wybiegł z bramki, ubiegając Kamila Bilińskiego, ale skiksował i podał piłkę do Roberta Picha. Słowak spokojnie przymierzył i lobem posłał ją do siatki. Potem golkiper odbił przed siebie piłkę po strzale Tomasza Hołoty, który dostał dobre podanie od Flavio Paixao. Z błędu skorzystał Biliński i zdobył już czwartego gola w tym meczu. Jeszcze przed przerwą groźnie z rzutu wolnego uderzał Dudu, a Prusaka mógł dobić Flavio, który lobował go po raz drugi – piłka uderzona niemal z połowy boiska spadła jednak na siatkę.



Po przerwie Śląsk nadal dominował, ale tym razem Prusak bronił z większym szczęściem. Nie dał pokonać się ani Dudu (trzykrotnie w tym spotkaniu uderzał z daleka), ani Peterowi Grajciarowi, którego obsłużyl ze skrzydła Tomasz Hołota. Ostrzał bramki kontynuowali Biliński, Hateley, a nawet Krzysztof Danielewicz, który zmienił Picha i z rzutu wolnego trafił w słupek. Swoje szanse po rzutach rożnych mieli także stoperzy – Celeban i Kokoszka. Gospodarze potrafili postraszyć Pawełka tylko dwukrotnie – groźny był rezerwowy Grzegorz Piesio.



Gdy wydawało się, że dominującym uczuciem po tym spotkaniu będzie frustracja z powodu straconej szansy na zasłużone zwycięstwo, Śląsk spokojnie rozegrał akcję od tyłu. Pawelec wypuścił na prawej stronie Hołotę, a ten zagrał po ziemi wzdłuż bramki. Stopy nie zdążył przyłożyć Jacek Kiełb, ale zrobił to zamykający akcję Flavio. Sędzia skończył po tym mecz i wrocławianie odnieśli pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w lidze.





Górnik Łęczna – Śląsk – 2:3 (2:2)

Bramki: Pitry 16, Bonin 18 – Pich 22, Biliński 31, Flavio 90+4

Łęczna: Prusak – Sasin, Szmatiuk, Bożić, Leandro, Bonin, Nikitović (75 Tymiński), Nowak, Pitry (46. Piesio), Cernych, Śpiączka (65 Świerczok)

Śląsk: Pawełek – Pawelec, Celeban, Kokoszka, Dudu Paraiba, Hołota, Hateley, Flavio, Grajciar (83 Ostrowski), Pich (60 Danielewicz), Biliński (69 Kiełb)

Żółte kartki: Nowak, Pitry, Nikitović, Szmatiuk – Kokoszka, Pawełek

Sędziował: Krzysztof Jakubik

Widzów: 3562