Aktualności

Chłodnym okiem: Mecz o wicelidera

29.09.2015 (19:49) | Adam Osiński
Ostatnim zespołem, który pokonał w lidze Pogoń Szczecin, był Śląsk Wrocław. Działo się to na początku czerwca w ostatniej kolejce poprzednich rozgrywek. Dla WKS-u było to przypieczętowanie czwartego miejsca i awansu do Ligi Europy, dla drużyny prowadzonej przez Czesława Michniewicza był to mecz bez historii – i tak zajęliby w grupie mistrzowskiej ostatnie miejsce. Kilka miesięcy wiele w obu ekipach zmieniło. Z Pogonią zwyciężyć w obecnym sezonie nikt nie potrafi, dzięki czemu szczecinianie są już na drugim miejscu, natomiast Śląsk przegrał właśnie drugi mecz z rzędu. WKS jest daleko nie tylko od czołówki, ale nawet od górnej ósemki – nie pod względem punktów, ale poziomu gry.


 

Pomyślałby kto, że doszło w tych klubach do drastycznych zmian. Ale nic takiego się nie zdarzyło, trenerzy Śląska i Pogoni mają do dyspozycji niemal tę samą grupę ludzi. W kadrach doszło do paru przetasowań, ale to właśnie one są języczkiem u wagi. Otóż w Szczecinie każda zmiana była przemyślana, a nowi piłkarze – dotyczy to przede wszystkim duetu stoperów Fojut–Czerwiński oraz bocznego defensora Lewandowskiego, który wrócił po roku – z miejsca wkomponowali się w zespół i wyeliminowali jego słabe punkty w obronie. Włodarze Pogoni potrafili więc dobrych piłkarzy namówić do gry u siebie (niedawno skusili także niezłego napastnika Władimera Dwaliszwiliego, kiedyś, gdy rozpadała się Polonia Józefa Wojciechowskiego, przymierzanego do WKS-u). Z kolei Śląsk dobrych piłkarzy traci – w jednym okienku Mila, w kolejnym M. Paixao, a na dokładkę Robert Pich. Czyli cały ofensywny kręgosłup, wyjmując Flavio, który bez nich obok siebie stracił dawną werwę. Tymczasem polityki, która pozwoliłaby znaleźć ich następców, w klubie po prostu nie ma – wrocławianie ściągają zawodników na chybił-trafił. Częściej z tym pierwszym skutkiem.



Wracając do Pogoni – jej serię meczów bez porażki mogła wczoraj przerwać Jagiellonia. Portowców czekało spore wywanie, bo zespół z Podlasia jest przez Michała Probierza znakomicie ułożony i potrafi wygrać z każdym. Jakby tego było mało, to Jagiellonia tak naprawdę jest ostatnim klubem, który pokonał Pogoń. Półtora miesiąca temu wyeliminowała szczecinian z Pucharu Polski, wygrywając 2:1. Gdyby Jaga jako pierwsza w lidze poradziła sobie z zespołem Michniewicza, byłaby teraz na drugim miejscu. Wynik padł jednak odwrotny, dlatego to Pogoń jest wiceliderem.