Aktualności

Bez przekonania, bez przełamania: Śląsk – Pogoń 0:0

28.11.2015 (22:31) | Marcin Polański
Garstka kibiców na stadionie we Wrocławiu nie obejrzała bramek i kolejnego zwycięstwa Śląska. Najbliższy szczęścia był Paweł Zieliński, po którego strzale w 31 minucie piłka trafiła w słupek. Remis nie usatysfakcjonował żadnej z drużyn, ale to WKS znajduje się w coraz gorszej sytuacji pozostając nadal w strefie spadkowej.


 

Oba zespoły chciały w sobotę przerwać niechlubne serie meczów bez zwycięstwa, dlatego trenerzy ustalając taktykę na mecz nie zamierzali stawiać akcentu na zmasowaną defensywę. Nie było także roszad w składach – na murawie pojawiły się te same zestawienia, co w poprzedniej kolejce. Pierwsza połowa nie przyniosła wielu fajerwerków, choć zaskoczeniem była odważna gra gości, nic nie robiąc sobie z teoretycznego atutu jakim dla Śląska powinien być własny stadion. Mariusz Pawełek nie miał jednak wiele roboty i gdy Portowcom udało przedrzeć się pod pole karne zielono-biało-czerwonych, to strzały oddawali niegroźne. Trener Czesław Michniewicz mógł być jednak w miarę zadowolony, bo szczecinianie próbowali grać ładny, kombinacyjny futbol. Więcej działo się pod bramką Jakuba Słowika – z dystansu próbowali strzelać Flavio, Dudu czy Dankowski, a najbardziej zakotłowało się w 31 minucie, gdy najpierw w słupek trafił Zieliński, a dobijać próbowali jeszcze Celeban i Kiełb. Ostatni z nich znów wystąpił na pozycji wysuniętego napastnika i choć widać było olbrzymią ambicję, to często przegrywał pojedynki z rywalami i musiał uciekać się do fauli albo bezradnie rozkładał ręce, gdy sędzia nie dopatrywał się przewinienia na nim.



Po zmianie stron wrocławianie śmielej ruszyli do ataków – nieco wyżej ustawiał się Flavio, a trener Tadeusz Pawłowski (kibice przed meczem wyrazili poparcie dla sztabu skandując jego nazwisko oraz nowego asystenta - Dariusza Sztylki) podpowiadał także Gecovowi by grał bliżej bramki Pogoni. Kwadrans drugiej połowy to dominacja Śląska, którą potwierdzały uderzenia Hateleya, Zielińskiego i Dankowskiego, ale Słowik zachował cały czas czyste konto. Szkoleniowiec WKS-u próbował jeszcze wzmocnić siłę ofensywną wpuszczając Bilińskigo oraz Grajciara i „Bila” mógł zaliczyć wejście smoka, ale 2 minuty po wejściu na murawę nie wykorzystał okazji.



Przed meczem trener Pawłowski mówił, że potrzeba optymizmu. Czy po tym meczu można mieć go więcej? Na pewno wynik ten oznacza, że kibice Śląska muszą nadal czekać na kolejną wygraną swoich pupili we Wrocławiu. Czy uda się tego dokonać jeszcze w 2015 roku? Miarą wiary będzie frekwencja na stadionie.



Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 0:0



Śląsk Wrocław:(stroje: zielone) Pawełek - Celeban, Hołota, Pawelec, Dudu Paraiba - Hateley, Gecov - Zieliński, Flavio, Dankowski (Grajciar 84) - Kiełb (Biliński 71) Trener: Tadeusz Pawłowski

Pogoń Szczecin:(stroje: białe) Słowik - Fojut, Lewandowski, Rudol, Czerwiński - Murawski, Frączczak, Małecki (Danielak 90), Matras, Akahoshi (Przybecki 83) - Listkowski (Dwaliszwili 74) Trener: Czesław Michniewicz



Żółte kartki: Czerwiński, Fojut

Sędzia: Piotr Lasyk

Widzów:5268