Aktualności

Koszmar trwa. Lechia – Śląsk 1:0

06.12.2015 (17:27) | Tomasz Szozda
nullGracze WKS-u już po raz dziewiąty w sezonie muszą uznać wyższość rywali. Tym razem lepsza okazała się Lechia, która wygrała 1:0 po bramce Gersona. Śląsk wraca z Gdańska na tarczy, a to oznacza, że wrocławianie pozostaną na ostatnim miejscu w tabeli.


 

Obie ekipy przystąpiły do tego pojedynku z nowymi szkoleniowcami. Trener Kowalski nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Kiełba i Pawełka. Na ławkę rezerwowych wysłał Bilińskiego, a w wyjściowej jedenastce znaleźli się Dankowski, Hateley oraz Wrąbel. Z kolei opiekun Lechii w porównaniu z poprzednim spotkaniem postawił na Maka, Łukasika i Wawrzyniaka.



Pierwszą groźną sytuację stworzyli gospodarze. Makuszewski dograł do nabiegającego na bliższy słupek Peszki, ale reprezentant Polski nie zdołał oddać strzału. Kolejne minuty to jak przystało na starcie zespołów z dołu tabeli, prawdziwy festiwal niedokładności. Lechiści jednak zdecydowanie lepiej operowali piłką. Swoje okazje mieli Łukasik i Mila. Były gracz WKS-u przymierzył z rzutu wolnego i tylko centymetry dzieliły go od szczęścia.



Kilka minut później gdańszczanie byli już skuteczniejsi. „Milowy” uruchomił podaniem Wawrzyniaka, obrońcy Śląska swoją uwagę skupili na piłce, odpuszczając całkowicie krycie Gersona, który zdobył długo wyczekiwanego gola dla Lechii.



Pierwszej połowy w wykonaniu wrocławian nie da się nazwać inaczej niż katastrofą. Chaos, kompletny brak pomysłu na grę i ogólne zagubienie. Zresztą 0 oddanych strzałów i celność podań na poziomie 56% mówią same za siebie.



Po przerwie niewiele się zmieniło. Można nawet powiedzieć, że podopieczni Dawida Banaczka uwierzyli w siebie i atakowali jeszcze śmielej. Trener Kowalski zdecydował się na podwójną zmianę i posłał do boju Bilińskiego oraz Dudu. Zielono-biało-czerwoni przeszli do ustawienia 4-4-2 i z pewnością był to pozytywny impuls.



Gra może nie uległa znacznej poprawie, ale Wojskowi zaczęli wreszcie dochodzić sytuacji bramkowych. Najlepszą w 79 minucie zmarnował Celeban, który z 15 metrów trafił prosto w Maricia. W samej końcówce gola strzelił Flavio, jednak sędzia asystent uniósł swoją chorągiewkę. Jak wykazały powtórki – miał absolutną rację. Niechlubna seria ligowych meczów bez zwycięstwa wydłuża się zatem do 11.







Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:0 (1:0)

Bramka: Gerson 33'



Lechia Gdańsk: Marić - Stolarski, Janicki, Gerson, Wawrzyniak - Makuszewski, Borysiuk, Łukasik (Kovacević 69'), Mila (Krasić 78'), Peszko - Mak.

Śląsk Wrocław: Wrąbel - Celeban, Kokoszka, Hołota, Pawelec - Hateley, Danielewicz (Dudu 59') - Zieliński (Matusik 78'), Gecov (Biliński 59'), Dankowski - Paixao.



Ławka rezerwowych:

Lechia Gdańsk: Budziłek, Kovacević, Krasić, Haraslin, Chrapek, Maloca, Kuświk

Śląsk Wrocław: Abramowicz, Dudu Paraiba, Idzik, Kaczmarek, Matusik, Grajciar, Biliński



Sędziował: Marcin Borski

Widzów: 8827