Aktualności

Chłodnym okiem: Cały ten chaos

23.12.2015 (10:11) | Adam Osiński
Ostatnia kolejka w roku 2015 pokazała dwie rzeczy. Po pierwsze – w czubie tabeli sytuacja jest stabilna, znajdują się tam cztery zespoły, które na to w pełni zasługują, a zanim nastąpi kalendarzowa wiosna, dołączy do nich piąty, czyli Lech Poznań. Po drugie – wśród pozostałych drużyn panuje kompletny chaos, aktualne pozycje nie odzwierciedlają piłkarskiej formy i przed końcem sezonu zasadniczego wszystko może się wywrócić do góry nogami.


 

W poniedziałek Śląsk pokonał Podbeskidzie i wszyscy odtrąbili, że wrocławianie opuścili strefę spadkową. Gdyby jednak przed sezonem Górnikowi Zabrze nie zabrano jednego punktu za niespełnienie wymogów licencyjnych, WKS nadal by w niej tkwił, bo ma od zabrzan gorszy stosunek bramek, a na dodatek przegrał w bezpośrednim starciu. Póki co zielony stolik decyduje, że podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zajmują przedostatnią pozycję, sugerującą, że byli jesienią dostarczycielem punktów. I owszem – oddawali je, ale tylko po jednym, bo byli królami remisów, których zanotowali aż dziesięć. Tymczasem pokonani schodzili z boiska siedem razy – tylko zespoły z czołowej czwórki przegrywały rzadziej. W ostatnich tygodniach Górnik już tak skory do kompromisów nie był. Pięć goli wpakowanych u siebie liderowi z Gliwic nie było jedynie jednorazowym wyskokiem, bo potem na wyjazdach zabrzanie dziurawili siatkę Jagiellonii i Zagłębia, a więc też zespołów z pierwszej ósemki.



Do lubinian Górnik traci raptem sześć punktów. Czyli to kwestia dwóch udanych meczów, by zespoły ze strefy spadkowej mogły realnie myśleć o grze w grupie mistrzowskiej. I to nie dziennikarskie fantazje, bo w Zabrzu otwarcie się o tym mówi. Tak zrobił na przykład doskonale znany we Wrocławiu Radosław Janukiewicz, który tej jesieni wywalczył sobie miejsce między słupkami 14-krotnego mistrza Polski. Jeśli po zimie Górnik będzie prezentować się tak jak ostatnio, nie będzie siły, która go z górnej ósemki wyrzuci.



Zabrzanie mogą realnie myśleć o grupie mistrzowskiej, wiele innych klubów – w tym Śląsk – może marzyć. Blisko spełnienia może być Jagiellonia, która w tej chwili zajmuje ósme miejsce, ma mocną kadrę, a po zimie nie powinna narzekać na przemęczenie spowodowane grą w pucharach. Ile jeszcze miejsc zostaje? Dwa? Faworytem do obsadzenia jednego z nich wydaje się Lechia prowadzona przez nowego, jeszcze nieznanego trenera. W końcu gra biało-zielonych powinna zatrybić, a niektórym graczom będzie zależeć podwójnie, bo od ich wiosennej formy będzie zależeć wyjazd na Euro do Francji. Na zakończenie roku ponieśli jednak wstydliwą porażkę w Łęcznej. W Niecieczy wygrał natomiast Ruch, w którym kolejnych młodych i utalentowanych zawodników wyciąga jak z kapelusza Waldemar Fornalik. Niebiescy mają kilka punktów w zapasie i będą się bić o ósemkę, ale szacując szanse chorzowian, trzeba być ostrożnym – oni też są częścią tego całego chaosu.