Aktualności

Wisła - Śląsk 1:1: Polubownie w Krakowie

10.05.2016 (22:24) | Claudia Haor / Claudia Haor
qweNa ostatni mecz wyjazdowy w sezonie 2015/2016 Śląsk Wrocław udał się do Krakowa. Przy ul. Reymonta 22 wrocławski zespół zameldował się 36. raz w historii. Choć o bezpiecznym pozostaniu w Ekstraklasie obu drużyn przesądziła poprzednia kolejka, to żadna z ekip nie potraktowała dzisiejszego meczu towarzysko. Zaprzyjaźnieni kibice obejrzeli naprawdę emocjonujące widowisko!


 

Trener Mariusz Rumak dokonał zaskakującej zmiany w składzie. W starciu z Białą Gwiazdą od początku spotkania między słupkami stanął Mariusz Pawełek Jego ewentualnym zmiennnikiem był w tym meczu Jakub Wrąbel, zatem broniący dotychczas bramki wrocławian (i to od początku kadencji trenera Rumaka w Śląsku) Mateusz Abramowicz do Krakowa nawet nie pojechał. Poza tym szkoleniowiec wprowadził Marcela Gecova za Petera Grajciara. W formacji defensywnej Zielińskiego zastąpił Dankowski, a zamiast Dvalego na murawę wybiegł Pawelec.





Od początku spotkania w rozgrywaniu piłki zarówno po stronie Wisły, jak i Śląska widać było spokój, płynność i komfort w prowadzeniu gry. Nie zabrakło długich podań i szybkich akcji. Momentami spotkanie przebiegało tak, jakby obie ekipy walczyły o puchary, a nie o pozycje „lidera” w grupie spadkowej. W 8 minucie mógł paść gol dla gości. Węgierski napastnik, Bence Mervo był bliski pokonania Miśkiewicza, ale bramkarz ostatecznie wybił piłkę.

Chwilę później po akcji Małeckiego z Ondraskiem ten pierwszy oddał mocny strzał na bramkę Śląska. Mariusz Pawełek nie stracił, jednak czujnośći i wybronił strzał.



W pierwszej połowie mieliśmy sporo rzutów wolnych dla Wiślaków. Mączyński jeden z takich stałych fragmentów gry prawie zamienił na gola. Piłka dosłownie minimalnie minęła słupek.

Następnie Paweł Brożek stanął przed szansą pokonania swojego dawnego kolegi z drużyny, Mariusza Pawełka. Napastnik Białej Gwiazdy znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem WKS-u, który z zimną krwią wybiegł do najskuteczniejszego strzelca Wisły i uchronił swój zespół przed utratą gola.

W 36. minucie Robert Pich po idealnym zagraniu Morioki mógł strzelić swojego pierwszego gola od powrotu z Kaiserslautern. Bramkę do szatni mogli zdobyć, jednak gospodarze, gdy oko w oko z Pawełkiem znalazł się Zdenek Ondrasek.



Druga połowa zaczęła się dość statycznie, ale wreszcie doczekaliśmy się goli. Bramkę dla Wisły strzelił wspomniany wcześniej Ondrasek.Wrocławianie ożywili się i zaczęli bardziej atakować. Ładną akcję wypracowali między innymi Pich i Hołota, ale piłka nie doszła do znajdującego się w polu karnym Morioki.

W 70. minucie rzut wolny na wysokości pola karnego wykonał Hateley. Piłka trafiła w Macieja Sadloka i poleciała prosto pod nogi Petera Grajciara, który po mocnym uderzeniu umieścił ją w sam środek bramki Miśkiewicza. Udział przy golu miał obrońca Wisły, Maciej Sadlok, ponieważ piłka trafiła do siatki po rykoszecie. Zarówno podopieczni trenera Wdowczyka, jak i piłkarze trenera Rumaka stworzyli jeszcze kilka klarownych sytuacji. Dla Śląska gola strzelić mogli: Mervo, Morioka i Pich, a dla Wisły Brożek i Ondrasek.



Starcie pomiędzy Wisłą a Śląskiem przyszło obejrzeć 10 389 osób (w tym przyjechało wielu kibiców z Wrocław). W przerwie miejsce gniazdowego zajął młody Wiślak i poprowadził doping pierwszorzędnie.



Składy drużyn:

Wisła Kraków:(stroje: czerwono-białe) Miśkiewicz – Bartosz, Guzmics (61' Kujawa), Sadlok, Cywka – Boguski (61' Drzazga), Mączyński, Popović (85' Wolski), Małecki – Brożek, Ondrasek Trener: Dariusz Wdowczyk

Śląsk Wrocław:(stroje: zielone) Pawełek - Pawelec, Celeban, Kokoszka, Dankowski - Hateley, Hołota - Pich, Morioka, Gecov (61' Grajciar) - Mervo Trener: Mariusz Rumak