Śląsk wraca z Łazienkowskiej bez gola, ale z punktem

23.07.2016 (22:35) | Dominika Wręczycka
W 2. kolejce Lotto Ekstraklasy Śląsk Wrocław zmierzył się na wyjeździe z Legią Warszawa. Wrocławianie zakończyli spotkanie takim samym wynikiem, jak w ubiegłym tygodniu z Lechem Poznań, czyli bezbramkowym remisem.


 

Od pierwszych minut spotkania było widać, że podopieczni trenera Rumaka do gry z mistrzem Polski przystępują bez większego respektu. Przeszkadzali Legionistom w rozgrywaniu piłki i robili to skutecznie. Kiedy sami znajdowali się w ataku, grali na debiutującego w wyjściowej jedenastce Mariusza Idzika. Młody napastnik najlepszą okazję miał w 3. minucie, kiedy główkował po wrzutce Alvarinho (piłka minęła jednak słupek). Legia, nie licząc strzału Nikolicia w środek bramki i niedokładnego uderzenia Hamalainena, w pierwszym kwadransie nie stworzyła sobie klarownej sytuacji. Potem podopieczni Besnika Hasiego zaczęli grać odważniej. Dwukrotnie prowadzenie mógł im dać Aleksandar Prijović – szczególnie blisko był w 18. minucie, kiedy uciekł obrońcom WKS-u i minimalnie przestrzelił. Na więcej rozgrywający kolejny dobry mecz defensorzy Śląska już nie pozwolili. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że również Legia solidnie murowała dostęp do własnej bramki – od piłek odcinany albo zmuszany do niedokładności był Ryota Morioka, niewidoczny zrobił się Idzik. Przed zejściem do szatni zielono-biało-czerwonym udało się jednak stworzyć jedną z najlepszych akcji pierwszej połowy – podawał aktywny w dzisiejszym spotkaniu Alvarinho, przepuścił Morioka, natomiast groźny strzał minimalnie obok bramki Malarza oddał Filipe Goncalves.

Drugie 45 minut wrocławianie zaczęli z Kamilem Bilińskim w składzie. Po tej zmianie ofensywa Śląska zaczęła wyglądać lepiej niż w pierwszej połowie. Więcej swobody miał Morioka, a po jednym z rozegrań z „Bilą” był bliski trafienia. Legioniści odpowiedzieli dwójkową akcją Prijovicia z Nikoliciem, którą Węgier zakończył strzałem prosto w Pawełka. Niedługo potem, pierwszego gola w sezonie 16/17 WKS-owi mógł dać Alvarinho. Portugalczyk posłał zza szesnastki podkręconą piłkę, ale dobrą interwencją popisał się Malarz. Chwilę później bliski trafienia był Goncalves, który skopiował swoje uderzenie z pierwszej połowy. Najwięcej działo się jednak w ostatnich dziesięciu minutach. Najpierw oblężona była bramka Śląska – strzelał Prijović, dobijał Kosecki, zaraz potem w poprzeczkę trafił Nikolić. Wrocławianie obronili jednak bezbramkowy remis, a w końcówce dodatkowo wyprowadzili kontrę, po której bliski zwycięskiego trafienia był Peter Grajciar. Ostatecznie z Łazienkowskiej Śląsk wraca bez gola, ale z cennym punktem.

Tym samym WKS po raz pierwszy nie przegrał z Legią broniącą tytułu na jej terenie, ale jednocześnie pobił własny rekord minut bez zdobytego gola od początku sezonu (poprzedni to 112 minut w sezonie 2013/14).



Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 0:0



Legia: Malarz – Bereszyński, Lewczuk, Pazdan, Hlousek (44’ Brzyski) – Kopczyński, Jodłowiec, Moulin (58’ Kucharczyk), Hamalainen (73’ Kosecki), Prijović – Nikolić

Rezerwa: Cierzniak, Rzeźniczak, Broź, Brzyski, Yranjes, Kosecki, Kucharczyk

Trener: Besnik Hasi

Śląsk: Pawełek – Augusto, Dwali, Celeban, Pawelec – Kokoszka, Goncalves, Madej (76’ Grajciar), Alvarinho, Morioka – Idzik (46’ Biliński)

Rezerwa: Kamenar, Biliński, Dankowski, Grajciar, Zieliński, Stjepanović, Gosztonyi

Trener: Mariusz Rumak

Żółte kartki: 14’ Kokoszka, 88’ Kosecki

Sędzia: Jarosław Przybył

Widzów: 12 179