Aktualności

Przegrany wyścig z czasem - bolesna porażka z Ruchem

12.09.2016 (19:53) | Michał Perzanowski
Po rozgromieniu Wisły przed ponad dwoma tygodniami, wszyscy we Wrocławiu mieli nadzieję, że Ruch podzieli los krakowskiego zespołu. Okazało się, że chorzowianie byli dziś o wiele trudniejszym zespołem.


 

Wrocławianie nieporadnie rozpoczęli ten mecz. Mieli problem z rozegraniem piłki w środku i często ją tracili. Niedługo trzeba był więc czekać na pierwszą dogodną sytuację dla zespołu Ruchu. W 2. minucie Eduards Visnakovs wdarł się w pole karne WKS-u, okiwał zwodem Piotra Celebana i próbował uderzać na bramkę Mariusza Pawełka. Próba napastnika spełzła jednak na niczym po świetnej interwencji Mariusza Pawelca.



Pierwszy kwadrans upłynął pod znakiem waleczności w środku pola. Zarówno zawodnicy Śląska jak i Ruchu próbowali swoich sił w przełożeniu swojej taktyki na gole, ale defensywy obu zespołów były dobrze przygotowane. Niebiescy często łapali naszych zawodników na pozycji spalonej, natomiast wrocławianie dominowali w walce o górne piłki na własnym polu karnym.



W 21. minucie Ryota Morioka dośrodkował z rzutu rożnego na nogę Adama Kokoszki, ale zawodnik Śląska trafił prosto w ręce Kamila Lecha. Minutę później gospodarze mieli jeszcze lepszą sytuację. Wrocławski Tsubasa wyszedł sam na sam z bramkarzem Ruchu, ale zamiast uderzyć na dalszy słupek, strzelił prosto w rękę 21-letniego golkipera Niebieskich.

W 37. minucie goście rozpracowali defensywę Śląska. Patryk Lipski otrzymał piłkę w okolicach koła środkowego i pobiegł z nią aż pod samą linię pola karnego. Będąc przed "szesnastką", oddał futbolówkę na lewą stronę do Piotra Ćwielonga, a były skrzydłowy WKS-u precyzyjną podcinką nad Mariuszem Pawełkiem dał Ruchowi prowadzenie.



Gol dla Ruchu był sygnałem, by w końcu się otrząsnąć. Pobudka nadeszła w 43. minucie, kiedy to Alvarinho wygrał przebitkę z zawodnikami Ruchu i pomknął z piłką lewym skrzydłem. Portugalczyk dośrodkował na nogę Morioki i choć piłka nie dotarła do naszego pomocnika, gol wisiał w powietrzu. Marcin Kowalczyk wybił bowiem piłkę na rzut rożny, niebezpiecznie blisko własnej bramki.



Po przerwie piłkarze Śląska ruszyli ostro do przodu. Przez pierwsze pięć minut praktycznie nie wychodzili z sektora przed polem karnym Ruchu. Najciekawszą sytuację wrocławianie przeprowadzili w 50. minucie. Wówczas Kamil Biliński wygrał walkę o górną piłkę, która spadła prosto pod nogi Ryoty Morioki. Japończyk intuicyjnie uderzył zza pola karnego, ale minimalnie chybił.



W 52. minucie było już 2:0. Piłki, po dośrodkowaniu Patryka Lipskiego z rzutu rożnego piąstkował Pawełek, lecz prosto pod nogi Piotra Ćwielonga. Skrzydłowy Ruchu oddał lekki strzał po ziemi, lecz nawet to wystarczyło, by drugi raz pokonać golkipera Śląska. Tym samym były zawodnik WKS-u zaliczył drugi dublet przeciwko naszej drużynie.



Na boisku pojawili się wszyscy nowi piłkarze, pozyskani w trakcie przerwy na reprezentację, ale nie zmienili obrazu gry. Śląsk nadal był niedokładny, a Ruch szczelnie się bronił.

Perfekcyjna szansa nadarzyła się jednak w 74. minucie! Wówczas, w polu karnym Ruchu faulowany był Sito Riera, a sędzia Krzysztof Jakubik wskazał na 11. metr od bramki Kamila Lecha! Do futbolówki podszedł Ryota Morioka i to dzięki niemu odżyły nadzieje kibiców na dobry wynik w tym spotkaniu!



Zespół Mariusza Rumaka ruszył zdecydowanie do przodu. Najpierw dwójkowa akcja Romana z Engelsem stworzyła zagrożenie pod bramką Ruchu, lecz spaliła na panewce, gdy w polu karnym nie było żadnego zawodnika do zamknięcia jej strzałem. Następnie dośrodkowanie z rzutu wolnego Stjepanovicia próbował wykorzystać Morioka, ale uprzedził go Michał Koj. Zarówno na boisku, jak i na trybunach zakotłowało się między obiema stronami.



Śląsk nadal dzielnie walczył i próbował doprowadzić do wyrównania, ale defensywa Ruchu była tego wieczoru niezwykle szczelna. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 1:2, komplet punktów jedzie do Chorzowa, a Mariusz Rumak ma sporo do przemyślenia. Podopieczni Waldemara Fornalika, dzięki temu zwycięstwu, wskoczyli tuż przed WKS i są obecnie na 9. miejscu.

źródło: własne