Aktualności

Śląsk stracił zwycięstwo w ostatniej akcji!

26.09.2016 (20:03) | Krzysztof Banasik
Obejmując prowadzenie w doliczonym czasie gry, Śląsk mimo wszystko nie potrafił wywieźć z Gliwic trzech punktów. Wrocławianie w przekroju całego spotkania byli zespołem, który stworzył sobie więcej okazji bramkowych i powinien pokonać znajdującego się w strefie spadkowej bardzo słabego tego dnia Piasta. Podopieczni Radoslava Latala byli obok Wisły Kraków najsłabszym przeciwnikiem, z jakim WKS grał w tym sezonie.


 

W trakcie meczu nie trzeba było zaglądać do tabeli, by przekonać się, że spotkały się drużyny, które mają spore problemy ze stwarzaniem sobie dogodnych sytuacji i w konsekwencji ze zdobywaniem punktów. Śląsk do tej pory wygrał tylko dwa spotkania, Piast – jedno. Gliwiczanie przez siedem kolejek z rzędu nie zasmakowali zwycięstwa. W końcu – obie drużyny oddają najmniej strzałów z całej ligowej stawki.



Trener Mariusz Rumak po raz kolejny mocno rotował składem. W porównaniu z meczu w Bytowie w pierwszej jedenastce zagrało tylko czterech zawodników! Wszyscy, którzy dołączyli do Śląska last minute, znaleźli się na ławce, a Joan Angel Roman poza osiemnastką. Jeszcze niedawno szkoleniowiec wrocławian uważał, że to właśnie ci gracze będą stanowili o sile WKS-u.



Pocieszający był fakt, że do składu po złamaniu żebra powrócił Renata Augusto. Śląsk z nim w składzie nie przegrał żadnego meczu, stracił tylko jednego gola. Pod jego nieobecność wrocławianie dla odmiany przegrali aż cztery pojedynki, a bilans bramkowy to fatalne 6:12. Dzisiaj z Augusto w składzie WKS ponownie nie przegrał.



Pierwsza połowa tak naprawdę rozpoczęła się w 26 minucie od prezentu od Heberta, z którego nie skorzystał Royota Morioka. Co prawda nie była to tak dobra okazja jak po podaniu od Rafała Grodzickiego w spotkaniu z Ruchem Chorzów, ale mimo wszystko Japończyk mógł zachować się lepiej. Chwilę później swoją okazję miał Lasza Dwali, który po rzucie rożnym strzelił mocno po ziemi lewą nogą z 16 metrów, ale świetnie zachował się Jakub Szmatuła, lokalny bohater. Bez niego Piastunki osiadłyby na dnie.



W 35. minucie bramkarz Piasta byłby bez szans – Alvarinho dośrodkował z prawej strony lewą nogą wprost na głowę Piotra Celebana, po którego strzale piłka przeleciała minimalnie obok bramki. W pierwszej połowie Śląsk było dużo rzadziej przy piłce, miał przy tym słaby procent celnych podań, ale te trzy okazje były naprawdę dobre do objęcia prowadzenia. Piłka do siatki jednak wpaść nie chciała. Piast odpowiedział dwoma akcjami – strzałem Martina Bukaty z rzutu wolnego i uderzeniem głową w doliczonym czasie Gerarda Badii. Piłka obiła też poprzeczkę bramki Mariusza Pawełka, ale byłby to gol samobójczy po przypadkowej główce Mariusza Pawelca.



Po godzinie gry bohaterem mógł zostać Morioka, ale Japończyk ciągle szuka formy z zeszłego sezonu. Najpierw powinien podać do lepiej ustawionego na prawej stronie Kamila Dankowskiego, zamiast tego wdał się w drybling. Kilka chwil później świetnym prostopadłym podaniem popisał się Adam Kokoszka, Morioka miał przed sobą tylko Szmatułę i zamiast nieco podprowadzić sobie piłkę – strzelił z lewej nogi wprost w bramkarza.



Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy czwartym w tej kolejce bezbramkowym remisem, błąd popełniła gliwicka defensywa i Śląsk po rzucie karnym wyszedł na prowadzenie. Na lewej stronie uwolnił się Sito Riera, dośrodkował idealnie do Kamila Bilińskiego, który był w polu karnym faulowany przez Heberta. Wychowanek WKS-u pokonał Szmatułę i trzy punkty były już bardzo blisko. Niestety w czwartej minucie doliczonego czasu po rzucie wolnym i dwóch przegranych główkach, do wyrównania doprowadził ten, który sprokurował chwilę wcześniej karnego – Hebert. Po końcowym gwizdku wrocławianie wciąż nie mogli uwierzyć, że zwycięstwo uciekło im w ostatniej akcji spotkania.



Patrząc optymistycznie – Śląsk przerwał passę dwóch porażek w lidze i awansował na 9. miejsce w tabeli.



Piast Gliwice 1:1 (0:0) Śląsk Wrocław

Hebert 94’ – Biliński 91’



Piast: Szmatuła - Girdvainis, Sedlar, Hebert - Pietrowski, Bukata (Zivec 75), Murawski, Mraz - Masłowski (Barisić 46), Jankowski, Badia (Moskwik 81)



Śląsk: Pawełek – Pawelec, Celeban, Dwali, Augusto – Kokoszka, Stjepanović (Goncalves 59) – Dankowski, Alvarinho, Morioka (Riera 71) – Biliński



Żółte kartki: Bukata (Piast), Kokoszka, Celeban (Śląsk)

Sędziował: Bartosz Frankowski

Widzów: 4252