Dramat w końcówce, czyli zwycięstwo uciekło

22.10.2016 (19:41) | Dominika Wręczycka
Po 13. kolejkach Śląsk dalej bez zwycięstwa u siebie. Remis 2:2 dał Cracovii rzut karny w doliczonym czasie gry.


 

W porównaniu ze zwycięskim meczem w Kielcach trener Rumak w wyjściowej jedenastce dokonał jednej zmiany – Grajciar za Romana. To właśnie dublet Słowaka dał nadzieję na pierwsze zwycięstwo u siebie.



Nie można powiedzieć, że zielono-biało-czerwoni od początku spotkania dominowali, ale na pewno kontrolowali grę. Cracovia wymieniała dużo podań, ale wrocławianie skutecznie kontrowali. Taki styl gry przyniósł gola już w 7. minucie. Z kontrą wyszedł Morioka i w okolicach środka pola posłał prostopadłą piłkę do Grajciara. Defensywa Cracovii kompletnie zlekceważyła Słowaka, który niepilnowany przyłożył w dłuższy róg bramki Sandomierskiego i dał wrocławianom prowadzenie 1:0. Podopieczni trenera Rumaka odkryli, że sposobem na krakowian są strzały z dystansu, niedługo potem podwyższyć wynik w ten sposób próbował Goncalves i ponownie Grajciar. Pasy ratowały się faulami, w ofensywie wymieniali mnóstwo podań, jednak kończyły się one przed szesnastką Śląska (bliżsi trafienia do siatki piłkarze Jacka Zielińskiego byli pod własną bramką, kiedy po wycofaniu Wójcicki prawie strzelił samobója). W końcowych minutach uaktywnił się co prawda Miroslav Covilo, który główkując dwa razy postraszył Kamenara. Za każdym razem bramkarz Śląska skutecznie interweniował i do szatni gospodarze schodzili z przewagą jednego gola.



Pierwszą groźną sytuację w drugiej połowie Śląsk stworzył sobie już w 50. minucie. Dośrodkowanie Dankowskiego wpadło pod nogi Morioki, jednak Japończyk uderzył w bramkarza. Morioka zrehabilitował się osiem minut później, kiedy robiąc kółeczko w polu karnym Cracovii zanotował genialną asystę przy golu Grajciara na 2:0. Po drugim trafieniu zespół Śląska zaczął… popełniać błędy. Cracovia kilka razy próbowała akcji prawym skrzydłem, co dało gola kontaktowego zdobytego przez najlepszego strzelca Pasów, Covilo. Było nerwowo, genialną paradą popisał się Kamenar. Wyrównana końcówka przyniosła rzut wolny Dankowskiego (nie udało mu się jednak powtórzyć wyczynu z Kielc) i groźny strzał Vestenickiego. Zwycięstwo Śląska we Wrocławiu było blisko, ale uciekło po rzucie karnym wykorzystanym przez Damiana Dąbrowskiego w doliczonym czasie gry.



Śląsk Wrocław – Cracovia Kraków 2:2 (1:0)

7' Grajciar, 58' Grajciar, 63' Covilo, 94' Dąbrowski



Śląsk Wrocław: Kamenar - Dankowski, Celeban, Dwali, Augusto, Grajciar (79’ Stjepanović), Goncalves, Kokoszka, Alvarinho, Morioka – Biliński (58’ Mervo, 82’ Riera) Trener: Mariusz Rumak

Cracovia: Sandomierski - Wójcicki, Polczak, Malarczyk, Brzyski - Covillo, Dąbrowski - Budziński, Cetnarski (87’ Steblecki), Szczepaniak (46’ Jendrisek) – Piątek (70’ Vestenicky) Trener: Jacek Zieliński