Aktualności

Śląsk – Piast 3:4: Smutny koniec radosnego futbolu

10.03.2017 (20:58) | Filip Podolski
Aż 7 bramek zobaczyli dziś kibice na Stadionie Miejskim. Po bezbarwnej pierwszej połowie wrocławianie ruszyli w pościg, ale nie zdołali dogonić rywali. Gorąca końcówka przerodziła się w bójkę po ostatnim gwizdku sędziego.


 

Wobec przymusowej pauzy Adama Kokoszki do wyjściowego składu wrócił Ryota Morioka, ale Japończyk nadal jest daleki od formy z ostatnich kolejek ubiegłego sezonu. Ból głowy trenera Jana Urbana będzie za tydzień jeszcze większy, gdyż w efekcie pomeczowych rękoczynów czerwoną kartką ukarany został Łukasz Madej.



Z kolei miejsce Mariusza Pawełka zajął Luboš Kamenar, który również nie zaliczy tego pojedynku do udanych. Zaczęło się już w 7 minucie, kiedy słowacki golkiper przepuścił nieco desperackie uderzenie Gerarda Badii z ponad 20 metrów. To był dopiero początek popisów hiszpańskiego pomocnika Piasta.



Z przodu Śląsk tworzył niewiele, mało widoczny był jedyny napastnik, Łukasz Zwoliński, który jeśli już znalazł się w dogodnej sytuacji, to mijał się z piłką.

Krótko po wznowieniu gry goście podwyższyli ze stałego fragmentu gry na 2:0. Strzelec pierwszej bramki dośrodkował, Marcin Pietrowski przedłużył, a Uroš Korun wpakował piłkę pod poprzeczkę.



Kto myślał, że jest już „ po meczu”, srodze się zawiódł. Emocje właśnie się zaczynały. W 56. minucie kapitalnym uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego popisał się Aleksandar Kovačević. Gliwiczanie rozpoczęli grę od środka i po podaniu Sašy Živca Badia wyprzedził Kamila Dankowskiego, posyłając futbolówkę obok Kamenara.



Nie minęło kilka minut, a WKS znów złapał kontakt. Po nieco przypadkowej akcji Róbert Pich znalazł się w polu karnym i pewnie pokonał Jakuba Szmatułę. Te 3 bramki padły w nieco ponad 130 sekund. Ale i na tym piłkarze obu drużyn nie poprzestali.



Fenomenalne zawody rozgrywał zwłaszcza Badia, który w 71. minucie uzyskał najładniejsze trafienie tego widowiska. Pomimo asysty Dankowskiego kropnął zza pola karnego w górny róg bramki. Odpowiedział mu ponownie Pich, który wykorzystał znakomitą wrzutkę Joana Romana, zaskakując gliwickiego golkipera precyzyjnym uderzeniem głową.



Chociaż do końca pozostało jeszcze kilkanaście minut, gospodarzom nie udało się już odmienić losów meczu. Jednak wraz z końcowym gwizdkiem Szymona Marciniaka nie ostygły emocje. Po wielkiej bójce z udziałem niemal wszystkich zawodników obu drużyn, arbiter ukarał czerwonymi kartkami Madeja i Heberta.



Śląsk - Piast 3:4 (0:1)

Kovacević 56', Pich 58' 87' - Badia 7' 57' 71', Korun 47'



Śląsk: Kamenar - Dankowski, Celeban, Pawelec, Lewandowski - Kovacević (76' Stjepanović) - Roman, Madej, Morioka, Pich - Zwoliński (72' Biliński) Trener: Jan Urban



Piast: Szmatuła - Hebert, Piotrowski, Korun, Mraz (41' Mójta), Vranjes, Szeliga, Bukata (65' Jankowski), Zivec (65' Masłowski), Badia, Papadopulos Trener: Dariusz Wdowczyk