Aktualności

Bez wniosków: Piast – Śląsk 2:0 (1:0)

06.05.2017 (17:40) | Adam Osiński
Bilans Śląska w grupie spadkowej to zero punktów i zero goli. A ile pozostało jeszcze nadziei? Wrocławianie przegrali w Gliwicach 0:2. Gole dla Piasta, który przed tym meczem był w tabeli ostatni, strzelali Radosław Murawski i Saša Živec.


 

Wnioski Jana Urbana po kompromitacji z Górnikiem Łęczna sprzed tygodnia dotyczyły postawy trzech piłkarzy. Na ławce rezerwowych usiedli Mariusz Pawełek, na co od dłuższego czasu czekało wielu kibiców, a także Ryota Morioka i Łukasz Madej. Między słupkami stanął Dominik Budzyński, w obronie znalazło się miejsce dla dawno nieoglądanego Mariusza Pawelca, a do wyjściowej jedenastki wskoczyli również Ostoja Stjepanović i Kamil Biliński, którzy odcierpieli karę za żółte kartki.



Tyle że po tych wnioskach trener Śląska musiał wyciągać kolejne, bo po pierwszej połowie jego zespół przegrywał w Gliwicach 0:1. Gola w 38 minucie strzelił kapitan gospodarzy Radosław Murawski, który wykorzystał odegranie Łukasza Sekulskiego przed pole karne oraz bierną postawę Stjepanovicia. Macedończyk rozgrywał słaby mecz – tak jak większość jego kolegów, zwłaszcza Mateusz Lewandowski i Dankowski. Obrońca wypożyczony z Pogoni jednego gola Piastowi niemal podarował, gdy wyłożył piłkę jak na tacy Gerardowi Badii (dobra interwencja Budzyńskiego!), a poza tym irytował fatalnymi wrzutkami w ofensywie. Można było zachodzić w głowę, co się dzieje z Augusto, że nie gra. Z kolei Dankowski został przesunięty w tym meczu wyżej, do pomocy, ale kompletnie sobie w drugiej linii nie radził. Paradoksalnie to on oddał groźny, jedyny celny strzał WKS-u przed przerwą. Po dobrym wyprowadzeniu kontry przez Bilińskiego uderzał on po krótkim rogu, ale Jakub Szmatuła nie dał się zaskoczyć.



Na drugą połowę Stjepanović i Lewandowski już nie wyszli – kosztem Morioki i Madeja. Dwie minuty później Japończyk uwolnił się spod opieki obrońcy i strzelił celnie, tyle że za lekko. W odpowiedzi doskonale w polu karnym odnalazł się Sekulski, który po dośrodkowaniu Pietrowskiego przeskoczył Celebana, a piłka o centymetry minęła słupek bramki Śląska. Po chwili ten sam napastnik wybiegł na wolne pole i oddał mocny strzał, z którym poradził sobie wrocławski bramkarz.



Chwilę później Sekulskiego zmienił Michal Papadopoulos. W 57 minucie przed polem karnym Czecha sfaulował Adam Kokoszka. Do piłki ustawionej na 20 metrze podszedł Saša Živec i dał Piastowi dwubramkowe prowadzenie.



O kontaktowego gola pokusił się Biliński, ale Szmatuła wyciągnął się i odbił piłkę na rzut rożny. Potem głową próbował jeszcze Pich – i to było na tyle, jeśli chodzi o możliwości Śląska w ofensywie. W tyłach kolegów ratował Budzyński, który dobrze wybronił dwa strzały z rzutów wolnych Adama Mójty i uderzenie z bliska Murawskiego. Nadzieja w piłkarzach Śląska tliła się więc tylko przez moment po przerwie i zgasła wraz z utratą drugiej bramki. A ile mają oni jeszcze nadziei na utrzymanie? Pewnie nieco mniej po groźnie wyglądającej kontuzji kolana, jakiej doznał po godzinie gry Adam Kokoszka. Istnieje obawa, że stoper WKS-u w tym sezonie już nie zagra, a przed Śląskiem pięć meczów o życie. Ze słabszymi rywalami niż Łęczna i Piast WKS się w nich nie spotka.



Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)

Strzelcy: Murawski 38, Živec 58

Piast: Szmatuła – Hebert, Sedlar, Korun Mójta, Pietrowski, Badia (86 Gojko), Murawski, Żivec, Jankowski (Masłowski), Sekulski (55 Papadoupulos)

Śląsk: Budzyński, Pawelec, Celeban, Kokoszka (65 Augusto), Lewandowski (46 Madej), Kovacević, Stjepanović (46 Morioka), Dankowski, Riera, Pich, Biliński

Żółte kartki: Stjepanović, Kokoszka, Pawelec

Sędziował: Tomasz Musiał

Widzów: 5118