Biliński show! Śląsk odbija się od dna w znakomitym stylu!

13.05.2017 (19:43) | Michał Perzanowski
Nadszedł czas, w którym odróżniliśmy chłopców od mężczyzn. Piłkarze Śląska mieli niemal cały mecz pod kontrolą, dzięki czemu pokonali chorzowski Ruch 6:0. Wrocławianie odbili się od dna tabeli, wskakując na 4. miejsce grupy niemistrzowskiej. Hat-tricka zdobył Kamil Biliński, dwa trafienia dołożył Ryota Morioka, a jedno Piotr Celeban.


 

Ci nieliczni, zgromadzeni dziś na stadionie miejskim we Wrocławiu zobaczyli prawdziwe widowisko w wykonaniu wrocławskiego Śląska! Podopieczni Jana Urbana w końcu pokazali swoją siłę i wygrali w meczu „o sześć punktów”. WKS cały czas kontrolował to, co działo się na boisku. Nasi zawodnicy powinni już prowadzić po 12 minutach, lecz asystent sędziego popełnił koszmarny błąd. Po dośrodkowaniu Lewandowskiego w pole karne, Biliński pokonał Hrdlickę głową. Bramkarz Ruchu złapał bowiem piłkę już zza linii bramkowej. Gospodarze domagali się uznania gola, ale bezskutecznie!



Karma błyskawicznie wróciła. Po pięciu minutach Kamil Biliński znów świetnie znalazł się w polu karnym. Łukasz Madej dośrodkował na głowę naszego napastnika, który dał Śląskowi prowadzenie. Choć przyjezdni próbowali szybko wyrównać, ich ataki były nieporadne. Dzięki temu podopieczni Jana Urbana uspokoili grę i dyktowali swój styl gry.



W przerwie Krzysztof Warzycha zdecydował się na wpuszczenie Jarosława Niezgody. Ten jednak nie miał życia przy naszych obrońcach, czego nie można było powiedzieć po drugiej stronie boiska. Tam ofensywa WKS-u wyprawiała dziś cuda! W 50. minucie meczu szybka wymiana podań, po której piłkę na 17. metrze dostał Robert Pich. Jego płaskie uderzenie odbija do boku Libor Hrdlicka, ale przy dobitce Morioki był już bezradny!



Gospodarze szli za ciosem! W ciągu następnych pięciu minut zdobyli jeszcze dwie bramki! Na prawe stronie Łukasz Madej z dziecinną łatwością ograł Marcina Kowalczyka i wrzucił piłkę na 5. metr od bramki. Tam znalazł się niezawodny dziś „Bila”, który tylko trącił futbolówkę do siatki przy lewym słupku Hrdlicki. Po dwóch minutach mieliśmy już 4:0! Strzelcem ten, któremu zależy, ja nikomu innemu – Piotr Celeban! Riera przedłużył wrzutkę z rogu, tam idealnie wbiegł w tempo Celeban niczym w dawnych latach i na raty pokonał bramkarza gości! Cóż za koncertowy występ piłkarzy Śląska!



Wrocławianie do swojej puli dorzucili jeszcze dwa trafienia. W 71.(!) minucie Mario Engels ruszył prawą stroną w pole karne po prostopadłym podaniu z głębi pola. Zagrywa na 10. metr do nikogo, ale po kiksie Łukasza Surmy piłka spada pod nogi Kamila Bilińskiego. Ten uderzył z woleja nie do obrony! Cóż za popis naszego napastnika! Chciałoby się, aby strzelał tak w każdym meczu!



Na osiem minut przed końcem chorzowian dobił Ryota Morioka. Japończyk dostał piłkę od Roberta Picha na 16. Poradził sobie z 2-3 rywalami, po czym uderzył obok bezradnego Libora Hrdlicki! 6:0 to wynik, jakim wrocławianie żegnają gości z Chorzowa. Wrocław dziś świętuje, bo w końcu widzieli drużynę, której zależy na boisku i walczą o każdy metr boiska. Gratulacje dla naszych zawodników, czekamy na więcej takich spotkań.

źródło: własne