Aktualności

Kolejne 0:2. Śląsk zgaszony w Lubinie

16.05.2017 (22:11) | Dominika Wręczycka
Po sobotnim festiwalu goli na Stadionie Wrocław, Śląsk w ramach 34. kolejki przegrał z Zagłębiem w Lubinie 0:2.


 

Na derby zespół Śląska wybiegł w takim samym składzie jak w wygranym 6:0 meczu z Ruchem Chorzów.



Wrocławianie próbowali ofensywnej gry od pierwszych minut, jednak defensywa Zagłębia, lepiej poukładana od tej Ruchu, nie pozwalała podopiecznym Jana Urbana na stworzenie zagrożenia pod bramką Polacka. Najpierw rozegranie Bilińskiego z Morioką pod polem karnym Miedziowych zakończyło się wycofaniem piłki, kilka minut później podanie Morioki do Picha przeczytał Guldan. Sam Japończyk miał bardzo dobrą okazję na strzelenie gola, niestety spudłował. Groźniejsze ataki wyprowadzali gospodarze. Dużo problemów obrońcom WKS-u sprawiali Starzyński (w 5. minucie po rajdzie prawą stroną strzelił prosto w Pawełka) i Woźniak (ponownie po akcji na prawym skrzydle, tym razem piłka, mocno uderzona po ziemi, minimalnie minęła słupek). Zielono-biało-czerwoni skutecznie się bronili, ale w 14. minucie, dzięki stałemu fragmentowi gry, Miedziowi objęli prowadzenie. Na osiemnastym metrze przed bramką Śląska Sito Riera sfaulował Woźniaka, do rzutu wolnego podszedł Filip Starzyński, który idealnie wymierzył i umieścił piłkę w siatce. Zagłębie wyraźnie chciało pójść za ciosem. W 25. minucie po składnej wymianie podań, nabiegający Piątek oddał strzał – udaną interwencję zanotował Mariusz Pawełek, który przeniósł piłkę nad poprzeczką. Niedługo później Janoszka poradził sobie z Pichem i uderzył na dalszy słupek bramki WKS-u, pomylił się o około metr. W ofensywie Śląska w pierwszej połowie trudno było znaleźć kogoś wyróżniającego się, ale bohaterem po drugiej stronie boiska został Mariusz Pawelec, który uratował wynik 0:1 do przerwy. Nespor dostał ładne prostopadłe podanie, wyszedł na czystą pozycję i wymanewrował Pawełka. Wrócić zdążył właśnie Mario Pawelec, który wybił piłkę z linii bramkowej.



Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. To Zagłębie atakowało, a Śląsk przede wszystkim się bronił. W 53. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłka obiła poprzeczkę bramki Śląska. Minutę później wylądowała na słupku, ale z dobitki nie pomylił się Piątek, który podwyższył wynik na 2:0 dla Zagłębia. Lubinianie dalej byli groźni, zwłaszcza z kontry, jednak uaktywnił się Mariusz Pawełek, który popisał się kilkoma udanymi interwencjami. Najpierw przy strzale Kubickiego, następnie przy próbie Starzyńskiego z rzutu wolnego (z podobnej odległości jak w pierwszej połowie). Na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Śląsk zaczął mocniej walczyć o chociaż honorowego gola. Niebezpieczny strzał z ostrego kąta oddał Pich i Polacek z problemami wybił piłkę na aut. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę trącił Zwoliński, ale golkiper Zagłębia intuicyjnie interweniował. Groźnie z dystansu uderzał Engels. Do końca wynik nie uległ już zmianie, ale w trakcie doliczonych siedmiu minut (w trakcie meczu była kilkuminutowa przerwa spowodowana rzucanymi racami) między zawodnikami obu drużyn doszło do przepychanki, po której Sito Riera obejrzał czerwony kartonik.



Śląsk nie przypominał dzisiaj zespołu sprzed trzech dni i przegrywa po raz trzeci po podziale punktów, znowu wynikiem 0:2.



Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)

15' Starzyński, 54' Piątek



Zagłębie Lubin:(stroje: miedziowe) Polacek - Todorovski, Madera (84' Rakowski), Guldan, Cotra - Woźniak, Piątek, Starzyński (95' Mucha), Kubicki, Janoszka (86' Buksa) - Nespor Trener: Piotr Stokowiec

Śląsk Wrocław:(stroje: zielone) Pawełek - Dankowski, Celeban, Pawelec, Lewandowski - Kovacević, Riera, Madej (60' Engels), Morioka, Pich - Biliński (79' Zwoliński) Trener: Jan Urban