Nadal bez gola i punktów: Zagłębie – Śląsk 1:0 (0:0)

24.07.2017 (20:11) | Adam Osiński
Kompromitacją zakończyły się dla Śląska derby z Zagłębiem. Piłkarze Jana Urbana grali pół meczu w przewadze po czerwonej kartce dla Jakuba Tosika, lecz nie potrafili strzelić ani jednego gola. Rywal, grając w dziesiątkę, zrobił to w doliczonym czasie. Do siatki trafił rezerwowy Jakub Świerczok. Śląsk po dwóch kolejkach jest w tabeli ostatni – bez punktu i strzelonej bramki.


 

Nieudany mecz w Gdyni oraz przyjście Marcina Robaka spowodowały, że Jan Urban zdecydował się na zmiany w składzie przed meczem z Zagłębiem. Król strzelców ubiegłego sezonu (wespół z M. Paixao) zajął w ataku miejsce Arkadiusza Piecha, a w drugiej linii kosztem Łukasza Madeja i Michała Maka zagrali Michał Chrapek i Sito Riera.



To właśnie Hiszpan oddał jedyny celny strzał w pierwszej połowie. Stuprocentową sytuację wypracował mu Marcin Robak, który był bardzo aktywny, przytrzymywał z przodu piłkę i skutecznie walczył z obrońcami Zagłębia. Na minutę przed przerwą napastnik WKS-u wybiegł do prostopadłego podania, wygrał pojedynek z rywalem i odegrał piłkę do niepilnowanego Riery, lecz ten nie potrafił z bliska pokonać Polacka. Bramkarz lubinian w popisowy sposób zagarnął futbolówkę uderzoną po ziemi. Po tej akcji wrocławianie nie zyskali gola, ale jednego zawodnika więcej na boisku. Sędzia Kwiatkowski wrócił bowiem do sytuacji, gdy Jakub Tosik, próbując przerwać kontrę, wyciął równo z trawą w środku pola Dragoljuba Srnicia. Było to jego drugie upomnienie i Śląsk drugą połowę grał w przewadze.



Poza okazją Riery bramkarze w pierwszej połowie nie mieli wiele pracy. Na boisku było dużo walki, trochę jakości i mało dokładności w jednym i drugim polu karnym. Gospodarze byli blisko zdobycia gola po tym, jak Lubomir Guldan zagrał w szesnastkę do Janoszki, który głową zgrał ją do Woźniaka. Wychowanka Zagłębia skutecznie zablokował jednak Piotr Celeban.



WKS miał całą drugą połowę, by wykorzystać osłabienie Zagłębia i rozmontować jego obronę. Gracze Śląska grali jednak powolnie i popełniali proste techniczne błędy – jak wtedy, gdy wychodzący na czystą pozycję Łukasz Madej źle przyjął piłkę. Na bohatera lubinian wyrósł Martin Polacek, który do interwencji z pierwszej połowy dorzucił wybroniony strzał głową Celebana oraz odbicie piłki nogami przy próbie podania Cotry do Robaka, stojącego przed pustą bramką.



Drugim bohaterem gospodarzy okazał się Jakub Swierczok, który po rzucie wolnym Starzyńskiego uprzedził na krótkim słupku Wrąbla i dał prowadzenie Zagłębiu. Rzutem na taśmę mógł jeszcze wyrównać Jakub Kosecki, ale jego strzał głową minimalnie minął słupek od złej strony.



Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)

Strzelcy: Świerczok 90



Zagłębie: Polaćek – Todorovski, Guldan, Jach, Dziwniel – Kubicki, Tosik – Woźniak (85 Świerczok), Starzyński, Janoszka (46 Kopacz) – Nespor (46 Jagiełło)

Śląsk: Wrąbel – Pawelec, Celeban, Tarasovs, Cotra – Srnić, Chrapek (73 Mak) – Pich (79 Piech), Riera (62 Madej), Kosecki – Robak

Żółte kartki: Tosik, Guldan, Todorovski – Robak

Czerwona kartka: Tosik 44 – za drugą żółtą

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski

Widzów: 8251