Pierwszy punkt wyjazdowy: Piast – Śląsk 1:1

04.08.2017 (20:27) | Adam Osiński
Piłkarze Śląska po raz pierwszy wracają do Wrocławia ze zdobyczą punktową, ale remis 1:1 w Gliwicach jest dla nich szczęśliwy. WKS wyszedł na prowadzenie w 9 minucie po uderzeniu głową Marcina Robaka i asyście Michała Chrapka. Był to jedyny celny strzał wrocławian w tym meczu. Wyrównał w 29 minucie Patryk Dziczek. W końcówce rzut karny zmarnował Konstantin Vassiljew.


 

Ze względu na urazy Cotry, Picha i Riery Jan Urban postanowił dać szansę od początku Augusto, Makowi i Madejowi. Dla Portugalczyka był to w ogóle pierwszy występ w tym sezonie. Potwierdził on, że lewa obrona to jedna z najmocniej obsadzonych pozycji w WKS-ie. Mogły się podobać zwłaszcza jego dośrodkowania z rzutów wolnych, które wprowadzały spory zamęt w szeregi obronne gospodarzy. Augusto wykonywał je bezbłędnie, na pewno lepiej niż Cotra, który w poprzednich meczach też próbował tego elementu gry.



Śląsk zdobył gola z rzutu rożnego po wrzutce jednak innego zawodnika. Ponownie z dobrej strony pokazał się Michał Chrapek, który do asyst sprzed tygodnia w meczu z Lechią dołożył w 9 minucie dobre podanie do Marcina Robaka. Napastnik, który w przeszłości rozegrał jedną rundę w barwach Piasta, sprytnym uderzeniem głową pokonał Dobrivoja Rusova.



WKS na pewno nie był jednak tym samym zespołem co w pierwszej połowie zeszłotygodniowego spotkania. Wrocławianie byli skupieni na przeszkadzaniu rywalom, oddali im pole, lecz kontry podopiecznych Urbana były duszone w zarodku. Gorzej, że gospodarze odnajdowali dziury w środku pola, które pozwalały im oddawać groźne strzały z dystansu. Swoje szanse mieli Zivec, Bukata oraz Dziczek. I to właśnie młody wychowanek Piasta trafił do siatki w 29 minucie, strzelając z pierwszej piłki po zbyt krótkim piąstkowaniu Wrąbla.



Przed przerwą obie ekipy mogły jeszcze wyjść na prowadzenie. Dla Śląska dwóch okazji po wrzutkach Augusto nie wykorzystał Michał Mak, natomiast Piast nawet trafił do siatki, ale sędzia słusznie odgwizdał spalonego Saszy Zivca.



Po zmianie stron Piast był nadal aktywniejszy i potrafił od czasu do czasu nieźle zamieszać przed szesnastką. Bohaterem tej części gry był Wrąbel, który dwukrotnie bronił nogami strzały Zivca. Niski Słoweniec oraz Martin Bukata całkowicie zdominowali środek pola, a gracze z Wrocławia byli bezradni i poirytowani. Po ponad godzinie gry tempo spadło. Madeja zmienił Piech, kilka razy na skrzydle szarpnął Łuczak, który w przerwie zmienił poobijanego Koseckiego, lecz młody skrzydłowy nie do końca rozumiał się z Robakiem.



Mimo problemów Śląskowi wyszły dwie kontry, ale ciągle wstrzelić się w bramkę nie może Piech. Szkoda zwłaszcza sytuacji, gdy były napastnik Ruchu nie skorzystał z dobrego podania Robaka i przestrzelił z kilku metrów. Na 5 minut przed końcem Augusto zahaczył w polu karnym Martina Konczkowskiego. Arbiter skonsultował się ze swoim asystentem i słusznie podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Vassiljew, który trzy tygodnie wcześniej zmarnował rzut karny na boisku Cracovii. Estończyk chciał się zrehabilitować, lecz znów posłał piłkę nad poprzeczką. W efekcie WKS uratował w Gliwicach punkt, ale w jego grze zabrakło i płynności, i celnych strzałów.



Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 1:1 (1:1)

Strzelcy: Dziczek 29 - Robak 9

Piast Gliwice: Rusov - Konczkowski, Sedlar, Hebert, Pietrowski, Mak (67 Gojko), Dziczek, Bukata (81 Krakowczyk), Zivec, Vassiljev, Jankowski (70 Barisić)

Śląsk Wrocław: Wrąbel - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Augusto, Srnić, Chrapek (87 Łyszczarz), Mak, Madej (61 Piech), Kosecki (46 Łuczak), Robak



Żółte kartki: Bukata, Dziczek – Mak, Robak, Pawelec

Sędziował: Paweł Raczkowski

Widzów: 4274