Połówka to za mało: Termalica – Śląsk 2:1 (2:0)

12.12.2017 (22:42) | Adam Osiński
Nie dojechaliśmy na mecz – powiedział w przerwie Piotr Celeban. Gdyby dojechali, może Śląsk wywiózłby z Niecieczy korzystny rezultat. W drugiej połowie gola dla wrocławian strzelił Arkadiusz Piech, ale na początku spotkania do siatki dwukrotnie trafili gospodarze: Gabriel Iancu i Samuel Stefanik. Jan Urban nie poprowadził drużyny do pierwszej wyjazdowej wygranej i chyba nie będzie miał już takiej okazji.


 

Trenerowi Śląska po meczu z Piastem wypadli ze składu Jakub Kosecki, Augusto i Michał Chrapek, który zasiadł jednak na ławce rezerwowych. W ich miejsce na placu gry pojawili się Łukasz Madej, Kamil Vacek i Dragoljub Srnić. W efekcie Robert Pich zmuszony został do gry na prawej stronie defensywy. Urban nie wyciągnął za to konsekwencji wobec Igorsa Tarasovsa i nie dał kolejnej szansy Konradowi Poprawie.



Czy żałował już po 20 minutach? Powinien, bo obrona Śląska spisywała się fatalnie. –Wchodzili w nas jak w masło – komentował na gorąco kapitan Piotr Celeban. Sam Tarasovs nie upilnował w polu karnym Samuela Stefanika, nie potrafił wybić piłki, którą wrzucił w jego stronę Bartosz Śpiączka. Słowak trafił więc z bliska do siatki i Termalica miała w tym momencie na koncie już dwa gole. Kilka minut wcześniej bowiem prowadzenie gospodarzom dał Gabriel Iancu znakomitym uderzeniem z rzutu wolnego w samo okienko.



To była i tak nieduża kara za poziom, jaki WKS prezentował w Niecieczy. Świetnych sytuacji nie wykorzystali jeszcze Szymon Pawłowski i Iancu. Tempo gry Śląska było powolne, a długie, niecelne wybicia z własnej połowy były efektem ruchliwości gospodarzy i nieporadności gości. Mimo wszystko Śląsk powinien strzelić kontaktowego gola, ale niepilnowany Arkadiusz Piech za słabo uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu Madeja.



Po przerwie Śląsk wyglądał lepiej, w czym pomogła obecność na boisku Michała Chrapka. Czy pomocnik ten rzeczywiście nie mógł zagrać od pierwszej minuty? Bez niego WKS nie jest w stanie uporządkować gry w środku pola. Kontaktową bramkę wypracowali jednak inni. Riera zagrał na skrzydło do Picha, a Słowak zagrał przed bramkę do Piecha, który z bliska pokonał Jana Muchę. To niemal kopia akcji z Piastem, tyle że tym razem Piech zmieścił piłkę przy krótkim słupku.



Rywal opadł nieco z sił i choć Termalica kilka razy groźnie kontrowała, to drużyna Macieja Bartoszka nie była już tak skuteczna. Piłkarze Śląska mieli jeszcze pół godziny. Gra zaczęła im się kleić, ale dogodną okazję na wyrównanie mieli tylko jedną. Zmarnował ją Marcin Robak. Można chyba uznać, że była to tzw. setka. Napastnik dostał znakomite podanie od Riery, uniknął spalonego i wyszedł sam na sam z Muchą. Bramkarz okazał się lepszy.



Termalica – Śląsk 2:1 (2:0)

Strzelcy: Iancu 13, Stefanik 20 – Piech 58

Termalica: Mucha – Szarek, Kupczak, Putiwcew, Maksimenko, Jovanović, Piątek, Pawłowski, Štefanik (83 Janjatović) , Śpiączka (80 Gergel), Iancu (86 Guba)

Śląsk Wrocław: Słowik – Pich, Celeban, Tarasovs, Pawelec, Srnić (46 Chrapek), Madej, Riera, Vacek (83 Łyszczarz), Piech (87 Bergier), Robak

Żółte kartki: Piątek, Iancu, Jovanović – Pich, Vacek, Chrapek, Bergier

Sędziował: Paweł Raczkowski

Widzów: 2009