Masło, nie obrona: Legia – Śląsk 4:1 (4:1)

16.02.2018 (22:26) | Adam Osiński
Gdy sędzia gwizdał koniec pierwszej połowy, Legia miała na koncie cztery gole. Na klasycznego hat-tricka Kaspar Hamalainen zapracował w dziesięć minut, a gola do szatni dołożył jeszcze Jarosław Niezgoda – i już wtedy mecz był rozstrzygnięty. Na nic zdał się gol Roberta Picha po efektownej asyście Sebastiana Bergiera. Młody napastnik zagrał ponad godzinę, bo Marcin Robak dołączył do grona kontuzjowanych i do Warszawy nawet nie pojechał.


 

Jan Urban nie mógł też wstawić do składu Arkadiusza Piecha, który żółtą kartką w spotkaniu z Cracovią skreślił się z wyjazdu do stolicy. W tej sytuacji trener Śląska nie kombinował z ustawieniem, tylko dał szansę młodemu Bergierowi. I ten z niej skorzystał, bo zagraniem piętą umożliwił Pichowi zdobycie gola, a drugą asystę – po świetnym zagraniu na wolne pole – zabrał mu Kuba Kosecki, który przegrał pojedynek jeden na jednego z Arkadiuszem Malarzem.



Kosa na drugą połowę już nie wyszedł z powodu urazu. Za niego wszedł kolejny młodzian, Maciej Pałaszewski, który też pokazał się z dobrej strony. Nie bał się gry na małej przestrzeni i odważnych podań – młodzież w Śląsku nie jest wcale tak słaba, jak ją malują. Jesienią z dobrej strony pokazał się przecież Poprawa, a z Legią swoje minuty dostali jeszcze Łuczak i Łyszczarz. Wpuszczając ich na boisko, Jan Urban niczym już nie ryzykował.



Śląsk po stronie strat miał już wtedy cztery gole, a w obronie nie było zawodnika, który mógłby mieć czyste sumienie. Pawelec nie nadążył za Hamalainenem dwukrotnie, Celeban do spółki z Riederem oddali piłkę Niezgodzie i patrzyli, jak wbiega w pole karne, a Lewandowski albo nie wracał na swoją pozycję, albo wracał i wykładał piłkę rywalowi jak na tacy. To obrazki, które zapamiętamy z tego meczu. Byłoby ich więcej, ale po przerwie Legia spuściła z tonu i pozwoliła Śląskowi pograć nieco w piłkę. A jak długo włodarze Śląska pozwolą prowadzić drużynę Janowi Urbanowi?



Legia – Śląsk 4:1 (4:1)

Strzelcy: Hamalainen 23, 30, 33, Niezgoda 45 – Pich 35

Legia: Malarz – Jędrzejczyk, Pazdan, Remy, Broź, Antolić, Mączyński, Philipps (55 Radović), Hamalainen (64 Kucharczyk), Eduardo, Niezgoda (82 Vesović)

Śląsk: Słowik – Pawelec, Celeban, Rieder, Lewandowski, Kosecki (46 Pałaszewski), Riera, Vacek, Chrapek (81 Łyszczarz), Pich, Bergier (63 Łuczak)

Żółte kartki: Radović – Riera, Lewandowski

Sędziował: Jarosław Przybył

Widzów: 23 000