Aktualności

Przegonili nas: Pogoń – Śląsk 3:2 (1:0)

02.04.2018 (20:00) | Adam Osiński
Liczymy mecze bez zwycięstwa na wyjeździe, ale jeszcze bardziej niepokojące jest to, że na osiem prób w 2018 roku żadna nie skończyła się zdobyciem trzech punktów. W Szczecinie Śląsk przegrał 2:3 (0:1) i w tabeli ogląda już plecy Pogoni. Przewaga nad strefą spadkową stopniała do trzech punktów. Albo w kolejnych ośmiu meczach piłkarze WKS-u wezmą się w garść, albo spadną z ligi.


 

Trener Pawłowski nie mógł skorzystać z Mariusza Pawelca i Michała Chrapka, dlatego postanowił, że Portugalczyk wróci na lewą stronę defensywy, a w środku pola od początku – po długiej przerwie – pokaże się Kamil Vacek. Przemontowany została także pomoc u gospodarzy. Pod nieobecność Kamila Drygasa i Jakuba Piotrowskiego szkoleniowiec Pogoni dał szansę gry byłemu graczowi Śląska, czyli Tomaszowi Hołocie.



Pierwsze minuty były w wykonaniu Śląska mizerne. Goście z Wrocławia skupili się na przeszkadzaniu rywalom – co raz im wychodziło lepiej, a raz gorzej – ale zapomnieli o grze w piłkę. Długie podania bez problemu przechwycali gracze Pogoni, po czym przesuwali ciężar gry na połowę WKS-u. Futbolówka wrzucana ze skrzydeł latała w polu karnym wrocławian. Portowcy dwie wyborne okazje mieli w ciągu zaledwie minuty. Najpierw Spas Delew uderzył z kilkunastu metrów, ale Słowik świetnie zatrzymał piłkę jedną ręką. Po chwili dośrodkowanie Matyni strzałem głową kończył Adam Frączczak, lecz trafił w poprzeczkę.



Śląsk przebudził się po dwudziestu minutach. Po tym czasie okazało się, że gracze w białych koszulkach jednak potrafią wymienić między sobą kilka celnych podań, wyjść z szybką kontrą czy zakończyć stały fragment gry strzałem głową. Łukasz Załuska do interwencji został jednak zmuszony zaledwie raz. Kamil Vacek spróbował strzału z dystansu, ale piłka zamiast w siatce znalazła się w rękawicach bramkarza Pogoni.



Gdy wydawało się, że najsłabszy fragment gry WKS ma już za sobą, podwójny błąd wrocławskiej defensywy skończył się stratą gola. Pogoń wykonywała rzut wolny daleko od bramki, sytuacja zdawała się statyczna, lecz najpierw Tarasovs przegrał pojedynek główkowy z Rasmussenem, a w polu karnym Delew w dziecinny sposób ograł Riedera i płaskim strzałem pokonał Słowika.



Po zmianie stron strzałów na bramkę było więcej, a na dodatek prawie każdy kończył się… golem. Oba zespoły trafiły po dwa razy, dlatego po końcowym gwizdku cieszyli się gospodarze. Ale po kolei.



Najpierw Pogoń podwyższyła wynik po skutecznie wykonanym rzucie wolnym. Celeban źle odbił piłkę głową, Dvali zgrał ją na długi słupek, gdzie Frączczak znalazł lukę i z ostrego kąta pokonał Słowika. Potem kontaktową bramkę strzelił Celeban po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Augusto. Wynik podwyższył na 10 minut przed końcem Tomasz Hołota, który w tej sytuacji nie musiał nawet wysoko skakać, na środku pola karnego miał bowiem wiele swobody. Znów nie popisał się Rieder, który za późno doskoczył do rywala. Trzeba odnotować, że Śląsk wszystkie gole w tym meczu stracił po stałych fragmentach gry.



W doliczonym czasie Arkadiusz Piech (razem z Cholewiakiem weszli na 20 minut) wrzucił piłkę w pole karne, a Marcin Robak głową trafił do siatki i znów dał kontakt drużynie Śląska. Tyle że raptem na minutę. W tym czasie Augusto zdołał jednak wywalczyć rzut wolny na skraju pola karnego, a w remis uwierzył nawet Jakub Słowik, który znalazł się w polu karnym Pogoni. Ale tym razem obrońcy Pogoni nie przysnęli i komplet punktów został w Szczecinie.



Pogoń – Śląsk 3:2 (1:0)

Strzelcy: Delew 44, Frączczak 59, Hołota 80 – Celeban 70, Robak 90+2

Pogoń: Załuska – Rapa, Rudol, Dvali Matynia, Delew (78 Buksa), Hołota, Murawski (74 Kort), Nunes (83 Zwoliński), Frączczak, Rasmussen

Śląsk: Słowik – Cleban, Tarasovs, Rieder, Augusto, Pich (Cholewiak), Srnić (84 Pałaszewski), Riera, Kosecki, Vacek (68 Piech), Robak

Żółte kartki: Delew – Augusto, Rieder, Kosecki

Sędziował: Dominik Sulikowski

Widzów: 5524