Aktualności

Śląsk triumfuje po raz pierwszy w 2018 roku!

15.04.2018 (19:56) | Dominik Szpik
Meczem z Sandecją Śląsk rozpoczął walkę o utrzymanie w Ekstraklasie. Oba zespoły w tym roku nie mogą się pochwalić w zasadzie żadnymi osiągnięciami. W składzie Śląska nie było żadnych niespodzianek. Zdziwiło za to wystawienie Mateusza Cholewiaka na boku obrony już drugi mecz z rzędu. Kibice WKS-u spodziewali się raczej ujrzeć tego zawodnika w ofensywie, lecz widocznie trener Pawłowski miał na niego inny pomysł. Trzeba też zaznaczyć nieobecność Tima Riedera, którego dopadła choroba, uniemożliwiając mu występ w dniu dzisiejszym.



 

Pierwsza minuta i od razu fenomenalne podanie od Riery dostał Kosecki, lecz jego dośrodkowanie nie dociera do ustawionego w polu karnym Picha. Chwilę później piłka znowu od skrzydła wpada w pole karne, kiksuje Chrapek, ale do piłki dopada Cholewiak i pięknym strzałem z 20 metrów w długi róg pokonuje Gliwę. Od pierwszych minut Śląsk przejął kontrolę nad spotkaniem. Widać, że to wrocławianie chcieli w tym meczu dominować. Po lekkim zamieszaniu przed polem karnym Śląska, do piłki dopadł Ksonz. Zanim jednak oddał strzał, sytuację wyjaśnił Celeban i odebrał piłkę rywalowi. Kolejna groźna sytuacja, tym razem po rzucie wolnym z prawej strony. Dośrodkował Riera, do piłki dopadł Cholewiak, lecz wyszła ona poza pole karne. Tam próbował jeszcze uderzać Pich, ale niecelnie. Kilka minut później odpowiedzieli "Sączersi". Po ograniu Augusto napastnik z Nowego Sącza oddał groźny strzał zza pola karnego, jednak piłkę końcówkami palców wybił Slowik. Sporo niedokładności wkradło się w szeregi obu zespołów, jednak to Śląsk wyglądał lepiej na tle rywala. W 18. minucie po ładnej klepce Sandecji piłkę przejął Kosecki i po udanym rajdzie z piłką przez całe boisko oddał groźny strzał po krótkim słupku. Z problemami, ale udało się Gliwie wybić piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później znakomite prostopadłe podanie od Trochima dostał Kolev i sam na sam ze Słowikiem trafił w słupek. Piłkę po dobitce złapał bramkarz Śląska. Podopieczni trenera Moskala pokazali swoją siłę. Znowu bardzo dobrze w akcji oskrzydlającej spisał się Cholewiak. Po klepce z Augusto oddał celny strzał na bramkę, ale za słaby, żeby zaskoczyć bramkarza Sandecji. Mimo szybko straconej bramki, "Sączersi" coraz częściej dochodzili do klarownych sytuacji i pokazali, że nie zamierzają składać broni. W 30 minucie brzydko zfaulował Riera i otrzymał żółtą kartkę, która wykluczyła go z kolejnego spotkania z Bruk-Betem. Wydawało się, że to koniec emocji w pierwszej połowie, lecz piłkę z autu na głowe Tarasovsa wrzucił Cholewiak. Piłka wyszła za pole karne, a do strzału mizernie zbierał się Dankowski, któremu mimo to udało się zaskoczyć Gliwę. Niestety strzał był za słaby i bramkarz sparował piłkę na bok. Dogrywać próbował jeszcze Pich, ale niedokładnie.







Chwilę później podanie z lewego skrzydła dostał Marcin Robak, lecz zamiast strzelać z pierwszej piłki, zdecydował się ją przyjąć. Zrobił to na tyle nieudolnie, że akcja zakończyła się niepowodzeniem. Przewagę cały czas utrzymywał Śląsk. Wrocławianie wyglądali lepiej w ofensywie i mimo niedokładności w końcowych fazach akcji, drużynę trenera Pawłowskiego oglądało się o niebo lepiej niż w ostatnich tygodniach. Sandecja swoje okazje również stwarzała, lecz o wiele rzadziej i bardziej nieudolnie.



Drugą połowę rozpoczęliśmy od zmiany w zespole Sandecji. Na boisku pojawił się Tomasz Brzyski, zastępując byłego zawodnika WKS-u Patrika Mraza. Kolejnym udanym rajdem popisał się Kosecki, który z lekkim opóźnieniem dograł piłkę do Picha przed pole karne. Skrzydłowy Śląska oddał ładny strzał, lecz piłka poszybowała ponad bramką Gliwy. W 58. minucie Marcin Robak wywalczył rzut rożny dla Śląska. Piłkę dogrywał Sito Riera, jednak padła ona łupem obrońców Sandecji. Od początku drugiej części meczu dało się zaobserwować, że drużyna trenera Moskala znacznie się wycofała. Zawodnicy WKS-u cały czas w pełni kontrolowali spotkanie. Po kolejnym rzucie rożnym tym razem z lewej strony szansę na groźny strzał miał Cholewiak, lecz uderzył bardzo niecelnie.



Niewiele wynikało z gry obydwu zespołów. Mnóstwo było niedokładności i strat. Śląsk w okolicach 60. minuty po wcześniejszych szarżach na bramkę rywali postanowił spuścić z tonu. Sandecja na ich nieszczęście nie potrafiła tego wykorzystać. Momentami wydawałoby się, jakoby drużyna gości nie wiedziała, co zrobić z piłką. W 66. minucie boisko opuścił Wojciech Trochim, a w jego miejsce wszedł kolejny były zawodnik Śląska - Mateusz Cetnarski. Chwilę wcześniej po dograniu w pole karne Cholewiaka faulowany był Chrapek, lecz sędzia nie zdecydował się podyktować rzutu karnego. Po przerwaniu gry sędzia zdecydował się na konsultację z VAR-em, ale po długiej analizie tylko podtrzymał swoją decyzję.







Pomocnik WKS-u po tym faulu musiał zostać zmieniony i w jego miejsce pojawił się Kamil Vacek. Po rzucie rożnym świetnie do piłki wyskoczył Piotr Celeban, ale oddał strzał prosto w bramkarza. W 72. minucie Sito Riera faulował Ksyonza na swojej połowie i otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Chwilę później miejsce miała kolejna zmiana w szeregach Sandecji. Za Kraczunowa wszedł Małkowski. W 76. minucie po faulu na Brzyskim żółtą kartkę otrzymał Kosecki. Po czerwonej kartce dla Sito Śląsk był zmuszony do cofnięcia się i bronienia wyniku. W 80. minucie Sandecja oddała groźny strzał z dystansu, ale tu świetną interwencją popisał się Słowik. Chwilę później po stałym fragmencie gry strzelał Szufryn, ale piłka przeleciała ponad bramką.



Zapowiadała się nerwowa końcówka. "Sączersi" mocno przycisnęli gospodarzy. Emocje zaczęły udzielać się również gościom i w konsekwencji za pyskówkę do sędziego żółtą kartkę otrzymali Małkowski, a także siedzący na ławce rezerwowych Baran. W 87. minucie boisko opuścił Robert Pich, a w jego miejsce wszedł Dragoljub Srnić. Sandecja cały czas naciskała gospodarzy. Po rzucie wolnym piłkę z rąk wypuścił Słowik i w ostatniej chwili wybijał Augusto. W doliczonym czasie gry Śląsk nie wychodził ze swojej połowy. Zamiast tego z całych sił bronił dostępu do swojej bramki, aby nie utracić cennego prowadzenia. W 91. minucie meczu ostatnią zmianę wykorzystał trener Pawłowski i za Jakuba Koseckiego na plac gry wszedł Arkadiusz Piech. Po kilku minutach pierwsze w tym roku zwycięstwo Śląska stało się faktem. WKS skutecznie do ostatnich sekund walczył w obronie i trzy punkty zostają we Wrocławiu!



Śląsk - Sandecja 1:0 (1:0)

Składy drużyn:

Śląsk Wrocław:(stroje: jednolite zielone) Słowik - Dankowski, Celeban, Tarasovs, Cholewiak - Augusto, Chrapek (69' Vacek), Kosecki (91' Piech), Riera, Pich (87' Srnić) - Robak

Trener: Tadeusz Pawłowski

Sandecja Nowy Sącz:(stroje: białe, czarne paski) Gliwa - Benga, Szufryn, Kraczunow (75' Małkowski) - Kasprzak, Mraz (45' Brzyski), Ksonz, Sovsic, Bartosz - Kolew, Trochim (66' Cetnarski)

Trener: Kazimierz Moskal

Ławka rezerwowych:

Śląsk Wrocław: Wrąbel, Poprawa, Srnić, Vacek, Pałaszewski, Piech, Bergier

Sandecja Nowy Sącz: Radliński, Baran, Małkowski, Danek, Cetnarski, Piszczek, Brzyski

Żółte kartki: Riera x2, Kosecki – Krachunov, Małkowski, Baran (poza boiskiem)

Czerwone kartki: Riera

Sędziował: Piotr Lasyk

Widzów: 6245

źródło: własne