Aktualności

Podział punktów między przyjaciółmi

27.07.2018 (20:06) | Dominik Szpik
Śląsk Wrocław zremisował na wyjeździe w spotkaniu drugiej kolejki z Lechią Gdańsk 1:1. Gola dla gdańszczan strzelił Flavio Paixao, a wrocławianie odpowiedzieli trafieniem niezawodnego Piotra Celebana.


 

Pierwszą groźną akcję wypracowała Lechia. Flavio udało się wygrać pojedynek z Gollą, wstrzelił piłkę płasko w pole karne, lecz nie zdążyli do niej napastnicy z Gdańska. Gospodarze od początku starali się narzucić swoje warunki gry i nieco przycisnęli Śląsk, zmuszając ich do defensywy. W 8. minucie spotkania pogubili się obrońcy Śląska na lewej stronie i dopuścili do wtargnięcia w pole karne Haraslina. Ten przy próbie zwodu na Cholewiaku został sfaulowany przez obrońcę, co poskutkowało podyktowaniem rzutu karnego przez sędziego Marciniaka. Karny bardzo miękki, co widać w powtórkach po interwencji VAR-u, lecz zasłużony. Do piłki podszedł Flavio Paixao i pewnie pokonał Jakuba Słowika, wyprowadzając Lechię na prowadzenie.



Kilka minut później próbował odrobić Śląsk, ale Arkadiusz Piech uderzył za słabo. Po stracie bramki podopieczni trenera Pawłowskiego starali się podejść wyżej, by wywrzeć presję na rywalu. Narazili się przez to na szybkie i groźne kontry, więc zrezygnowali dosyć szybko z tego pomysłu. Śląsk cały czas wydawał się przestraszony, niepewny w swoich poczynaniach i nie potrafił szczególnie zagrozić defensywie gdańszczan. Aż do 25. minuty, kiedy to po rzucie wolnym do Golli piłkę odgrywał Celeban. Nowy obrońca Śląska wpakował piłkę do siatki, lecz chorągiewka sędziego bocznego poszybowała do góry. Spalony był co najmniej kontrowersyjny, bo w momencie podania Wojciech Golla nie znajdował się na pozycji spalonej. Za linią obrońców był natomiast Arkadiusz Piech i najwyraźniej zdaniem arbitra absorbował on uwagę bramkarza Lechii Dusana Kuciaka, ale i to jest mocno dyskusyjne.



Chwilę później sędzia Marciniak znowu odgwizdał rzut karny dla Lechii, znowu po faulu Cholewiaka i raz jeszcze podjął kontrowersyjną decyzję. Owszem, boczny obrońca WKS-u faulował, ale zrobił to... przed linią pola karnego! Do piłki znowu podszedł Paixao. Tym razem jednak zawodnik gospodarzy kompletnie zlekceważył Słowika i uderzył zbyt lekko. Bramkarz WKS-u złapał piłkę w koszyczek i dał nadzieję na odwrócenie losów spotkania jeszcze przed przerwą. W 40. minucie widzieliśmy kolejny błąd Cholewiaka, tym razem w ustawieniu, gdyż dopuścił do strzału Maka z blisko pięciu metrów. Na szczęście Słowik był na posterunku i nie dopuścił do utraty bramki. Im bliżej końca pierwszej połowy, tym mniej wynikało z ataków gości. Masa błędów i niedokładności oraz widoczny brak pomysłu na rozegranie akcji ofensywnych.



Na początku drugiej połowy nie zaobserwowaliśmy zbyt wielu zmian w poczynaniach obu zespołów. Śląsk był przestraszony i niedokładny, natomiast Lechia spokojnie czekała na błędy i raz po raz wyprowadzała groźne kontrataki. W 54. minucie na swojej połowie piłkę przejął Arek Piech i sam przedryblował do pola karnego gospodarzy. Jego strzał niestety był daleki od ideału. W tej samej minucie mieliśmy pierwszą zmianę w Śląsku. Michała Chrapka zastąpił Robert Pich. Goście po tej zmianie popisali się całkiem przyzwoitym atakiem pozycyjnym, który zakończył się fenomenalnym uderzeniem Cholewiaka. Piłka niestety trafiła w poprzeczkę, która uratowała w tej sytuacji Lechię. WKS wreszcie zaczął dochodzić do głosu, konstruując coraz to lepsze ataki. Groźny strzał oddał też Damian Gąska, lecz minimalnie chybił. W 64. minucie mieliśmy dwie zmiany w obu drużynach. Za Damiana Gąskę wszedł Marcin Robak, natomiast za Michała Maka na boisku pojawił się Ariel Borysiuk. Minuty upływały, a z ataków Śląska wynikało coraz mniej. Po dośrodkowaniu Cholewiaka stuprocentową sytuację mógł mieć Arek Piech, ale nie zdążył do piłki. Groźny, lecz niecelny strzał z rzutu wolnego oddał Dankowski, a główkę Golli wybronił Kuciak.



W 74. minucie kolejną zmianę przeprowadził Piotr Stokowiec i za Joao Nunesa wprowadził młodego Karola Filę. Dwie minuty później nastąpiła również ostatnia zmiana w Śląsku i za Pałaszewskiego wszedł Radecki. Fila kilka minut po wejściu na boisko mógł zostać drugim bohaterem spotkania. Po jego zagraniu świetną okazję miał Flavio, uderzył jednak w słupek i wynik nie uległ zmianie. Jak trwoga to do kapitana. W 83. minucie Piotr Celeban przedłużył piłkę dośrodkowaną z rzutu rożnego i zdobył bramkę wyrównującą. Jest to drugi gol środkowego obrońcy Śląska w tym sezonie i drugi z rzędu w kolejnym spotkaniu. Dwie minuty później „padolino” w wykonaniu Radeckiego w polu karnym Lechii okazało się zbyt czytelne i sędzia nie dał się nabrać. Po wyrównaniu podopieczni trenera Pawłowskiego zaczęli zwalniać grę, starając się utrzymać remis do końca.



Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:1 (1:0)

Bramki:

1:0 - Paixao 13' (k)

1:1 - Celeban 83'



Lechia: Kuciak - Nunes, Nalepa, Augustyn, Mladenović - Łukasik, Kubicki, Lipski - Mak (64. Borysiuk), Paixao, Haraslin (67. Stolarski)

Śląsk: Słowik - Dankowski, Celeban, Golla, Cholewiak - Augusto, Pałaszewski (77. Radecki) - Gąska (64. Robak), Chrapek (54. Pich), Farshad - Piech



Żółte kartki: Mladenović, Łukasik, Lipski, Nunes

Sędzia: Szymon Marciniak



Widzów: 14 068

źródło: własne