Aktualności

Rollercoaster po wrocławsku. Śląsk zremisował zVARiowany mecz

27.08.2018 (19:59) | Adrian Dana
Zagłębie Sosnowiec w ramach 6. kolejki LOTTO Ekstraklasy zremisowało ze Śląskiem Wrocław 3:3. WKS po pierwszej połowie prowadził na Stadionie Ludowym 2:0 po bramkach Marcina Robaka i Farshada Ahmadzadeha. Jednak w pierwszych 20 minutach drugiej części gry popełnił mnóstwo błędów tracąc w tym czasie trzy gole i zawodnika. Pomimo tego ostatnie słowo należało do WKS-u. Robak pewnie wykorzystał jedenastkę w samej końcówce spotkania doprowadzając tym samym do remisu.


 

Początek meczu należał do drużyny gospodarzy, która przez dobrych kilka minut nie pozwalała na wyjście z własnej połowy Śląskowi. Dodatkowo po pojedynku w powietrzu Wojciecha Golli z Vamarem Sanogo sędzia wspomógł się VAR-em, aby upewnić się, czy obrońca WKS-u umyślnie, czy też nie uderzył łokciem w polu karnym Francuza. Ostatecznie Tomasz Kwiatkowski zdecydował się na nie dyktowanie jedenastki dla zespołu ze Stadionu Ludowego.



Wrocławianie na przewagę gospodarzy odpowiedzieli w najlepszy z możliwych sposobów, czyli zdobyli bramkę. Zawodnicy Śląska szybkimi podaniami przed polem karnym gospodarzy wypuścili na wolne pole Roberta Picha, który płasko dośrodkował w pole karne wprost pod nogi Marcina Robaka, a on takich sytuacji nie marnuje.



Piętnaście minut później było już 2:0 dla Wojskowych. Wrocławianie znowu przeprowadzili akcję prawą stroną boiska. Dośrodkowanie Kamila Dankowskiego minęło w polu karnym kilku zawodników, jednak trafiło wprost pod nogi Farshada Ahmadzadeha, który spokojnie przyjął piłkę i pewnie skierował ją do bramki. Tym samym Irańczyk zaliczył swoje premierowe trafienie w polskiej ekstraklasie.



Na przerwę Śląsk schodził z dwubramkowym prowadzeniem, ale trzeba zaznaczyć, że wynik nie odzwierciedlał tego co działo się na boisku. Choć wrocławianie zdobyli dwie bramki to jednak zdecydowanie więcej sytuacji mieli gospodarze, którzy jednak razili nieskutecznością lub świetnymi interwencjami popisywał się bramkarz WKS-u Jakub Słowik.



Druga połowa zaczęła się fatalnie dla wrocławian. Śląsk oddał inicjatywę gospodarzom co szybko się zemściło. Minęło 15 minut, a na tablicy wyników widniał już remis 2:2. Dwie bramki zdobył najlepszy na boisku Sanogo, który wykorzystał katastrofalne błędy zawodników WKS-u. Dodatkowo czerwoną kartkę w konsekwencji dwóch żółtych obejrzał Augusto.



Po kolejnych pięciu minutach zielono-biało-czerwoni stracili trzecią bramkę. Tym razem gola zdobył Zarko Udovicić wykorzystując podanie Tomasza Nowaka, który skorzystał z błędu Łabojki.



Zagłębie do końca spotkania miało miażdżącą przewagę, ale piłkę meczową miał Robak. Sędzia Kwiatkowski w końcówce spotkania podyktował rzut karny dla wrocławian za zagranie piłki ręką przez gracza Zagłębia, a napastnik Śląska pewnie wykorzystał jedenastkę doprowadzając do remisu 3:3. Tym samym była to dla niego 105 bramka strzelona na poziomie polskiej ekstraklasy.



Ostatecznie zielono-biało-czerwoni wywożą z Sosnowca jeden punkt. Nie wiadomo, czy się z niego cieszyć, czy nie. Z jednej strony Śląsk prowadził 2:0, by potem koncertowo roztrwonić tą przewagę, ale z drugiej strony uratował ten punkt w samej końcówce spotkania.



Zagłębie Sosnowiec - Śląsk Wrocław 3:3 (0:2)

Bramki:
Sanogo 56, 59, Udovicić 65 - Robak 11, 90 (k), Farshad 25



Zagłębie: Kudła - Heinloth, Jędrych, Polczak, Banasiak, Wrzesiński (85 Cristovao), Milewski, Rzonca (46 Nowak), Pawłowski, Udovicić, Sanogo.

Śląsk: Słowik - Dankowski, Celeban, Golla, Cholewiak, Pich, Pałaszewski (64 Łabojko), Augusto, Chrapek (60 Radecki), Farshad (78 Gąska), Robak.



żółte kartki: Heinloth, Pawłowski, Jędrych - Pałaszewski, Augusto.

czerwona kartka: Augusto (61, Śląsk, za drugą żółtą).

sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

widzów: 4000.