Aktualności

WKS u siebie nie zawodzi: Śląsk – Jagiellonia 2:0 (2:0)

08.03.2019 (22:40) | Adam Osiński
Po golach Michała Chrapka i Marcina Robaka Śląsk zasłużenie pokonał wicemistrzów Polski, zwyciężając na własnym boisku trzeci raz z rzędu. Trener Lavicka po porażce z Piastem postawił na właściwych ludzi. WKS z Chrapkiem w składzie wygrał rywalizację w środku pola, a udany debiut na lewej obronie zaliczył Mateusz Hołownia.


 

Po porażce w kiepskim stylu w Gliwicach trener Lavicka zaproponował zmiany na bokach obrony i w środku pola. Szansę debiutu w drużynie WKS-u otrzymał Mateusz Hołownia, a do wyjściowej jedenastki wskoczyli także Łukasz Broź i Michał Chrapek. Na ławce pozostali zatem Cholewiak, Łabojko i – to największa niespodzianka – Celeban. Para stoperów Golla–Tarasovs dostała więc okazję do zmazania plamy za, co tu dużo mówić, kompromitujący występ z Piastem.



Obaj boczni defensorzy prezentowali się poprawnie, a oczy kibiców były zwrócone przede wszystkim na Hołownię, który nie pękł, skutecznie powstrzymywał ofensywne zapędy gości i był aktywny w grze do przodu. Ale kluczową zmianą okazało się wprowadzenie Chrapka. Już w 8 minucie rezerwowy dotychczas w tej rundzie pomocnik Śląska skierował piłkę do siatki. Wrocławianie szybko wyrzucili piłkę z autu, dzięki czemu Robert Pich miał na lewym skrzydle dużo swobody i dograł piłkę wzdłuż bramki. Mitrović co prawda uprzedził Radeckiego, ale zmylił własnego bramkarza. Do bezpańskiej piłki doszedł Chrapek i z bliska strzelił swojego trzeciego gola w sezonie.



Po kwadransie Chrapek dołożył asystę, dorzucając lewą nogą idealną, miękką piłkę do Marcina Robaka. Najskuteczniejszy Polak w ekstraklasie pokonał Grzegorza Sandomierskiego po raz drugi – z bliska, ale w efektowny, ekwilibrystyczny sposób.



Po drugim golu powietrze całkiem uszło z piłkarzy Jagiellonii, którzy do tego momentu od czasu do czasu potrafili postraszyć gospodarzy. Z rzutu wolnego mocno i celnie uderzał Novikovas, ale Słowik nie dał się zaskoczyć i odbił piłkę. Ponadto znakomitą okazję zmarnował sprowadzony z Wisły Kraków Imaz, który nieczysto trafił w piłkę, ułatwiając interwencję golkiperowi Śląska.



W trakcie drugiej połowy trener Mamrot szybko dokonał trzech zmian, ale żaden z trzech ofensywnych rezerwowych – Pospisil, Kostal, Klimala – nie zaznaczył na boisku swojej obecności. Goście wyraźnie przegrali walkę w środku pola i oddali po przerwie tylko jeden celny strzał, bez problemu wyłapany przez Słowika. Wrocławianie natomiast wyprowadzali szybkie kontry, ale brakowało im z przodu zimnej krwi.



W końcowych minutach jedna z długich piłek do przodu dała efekt w postaci czerwonej kartki dla bramkarza gości. Sandomierski uprzedził co prawda Picha, ale piłkę wypiąstkował już zza szesnastki. Arbiter skorzystał z analizy VAR i po chwili w bramce białostoczan stał już Taras Romańczuk, ponieważ goście wykorzystali wcześniej wszystkie zmiany. Ich bramka w doliczonym czasie była obstrzeliwana, ale obrońcy Jagi zablokowali te próby, natomiast uderzenie Arkadiusza Piecha, który kilka minut wcześniej zmienił Robaka, było niecelne.



Śląsk – Jagiellonia 2:0 (2:0)


Strzelcy: Chrapek 8, Robak 25

Śląsk: Słowik – Broź, Tarasovs, Golla, Hołownia, Radecki, Chrapek (77 Łabojko), Mączyński, Pich, Musonda (64 Farshad), Robak (86 Piech)

Jagiellonia: Sandomierski – Arsenić, Runje, Mitrović, Bodvarsson (66 Kostal), Romanczuk, Kwiecień, Novikovas, Imaz (58 Pospisil), Guilherme, Scepović (66 Klimala)

Sędziował: Paweł Raczkowski

Żółte kartki: Mączyński – Guilherme, Mitrović

Czerwona kartka: Sandomierski – 90.

Widzów: 8286