Aktualności

Śląsk po raz kolejny pokonany. Czy jest jeszcze nadzieja?

25.04.2019 (22:30) | Daniel Żuliński


Niestety Twierdza Wrocław po raz kolejny w tym sezonie została zdobyta. Tym razem przez Górnik Zabrze. Śląsk przegrał 1:2 (1:0), a sytuacja w tabeli stała się dramatyczna. Trójkolorowi spadli na 15, czyli przedostatnie miejsce w tabeli


 

Śląsk przystępował do tego spotkania z przysłowiowym nożem na gardle. Po porażce w Kielcach z miejscową Koroną, sytuacja wrocławian stała się ze złej, beznadziejna. Gospodarze mecz rozpoczęli bez zawieszonego za kartki Michała Chrapka. Górnik także nie przystępował do tej rywalizacji w komfortowych warunkach. Piłkarze z Zabrza mieli ledwie trzy punkty przewagi nad miejscem zagrożonym spadkiem.



Trener Lavicka w porównaniu do meczu w Kielcach dokonał kilku roszad w wyjściowym składzie. W obronie, po raz piąty w tym sezonie pojawił się Mariusz Pawelec, zaś na skrzydłach czeski szkoleniowiec postawił na duet Musonda - Cholewiak. Do ataku powrócił ostatnio pauzujący za kartki kapitan wrocławskiego zespołu, Marcin Robak.



Śląsk już w pierwszej akcji ruszył do zdecydowanego ataku, czego skutkiem była sytuacja w polu karnym z udziałem Roberta Picha, który ściągany przez obrońcę Górnika padł na murawę. Po obejrzeniu powtórek VAR Szymon Marciniak podyktował rzut karny. Na gola zamienił go niezawodny w tym elemencie gry Robak. Była to jego 13. bramka w tym sezonie.



Gracze Górnika swoją grę starali się opierać na prostopadłych podaniach do Igora Angulo. Jedno z takich zagrań w 11 minucie dotarło do kapitana zabrzan i tylko dobra interwencja po wcześniejszym kiksie Mariusza Pawelca uratowała Śląsk od sytuacji sam na sam

.

Od 15 minuty spotkanie się wyrównało i zaczęliśmy być świadkami typowego meczu walki. Niestety nie pierwszy raz w tym sezonie obrona Śląska nie wyglądała najpewniej. Zabrzanie coraz częściej znajdowali się w naszym polu karnym po prostopadłych zagraniach z środka pola. Wrocławianie natomiast swoją ofensywę opierali na dograniach do skrzydłowych, głównie do Musondy, który jednak nie grzeszył skutecznością w pojedynkach jeden na jednego.



Wraz z upływem czasu to goście zaczęli przejmować kontrolę nad tym spotkaniem i potrafili przez dłuższy czas utrzymywać się przy piłce, czym zmuszali do biegania zawodników gospodarzy. Po dobrym pierwszym fragmencie w wykonaniu Śląska, gra naszego zespołu od 20 minuty niestety zaczęła przypominać to, co doskonale znamy z ostatnich spotkań, a więc głębokie cofniecie się do defensywy i niedokładność w akcjach do przodu. Taki sposób gry Trójkolorowych doskonale pasował zespołowi z Zabrza, który cierpliwie konstruował swoje akcje, czekając na błąd rywala.



Pomimo korzystnego rezultatu w zespole Śląska ciężko było wyróżnić jakiegoś gracza. Jednak w porównaniu z meczem w Kielcach nie można było odmówić naszym piłkarzom woli walki. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla Śląska, dzięki czemu wrocławianie znaleźli się w tabeli nad Górnikiem oraz z dwupunktową przewagą nad przedostatnią Arką.



Druga część spotkania zaczęła się od dobrej indywidualnej akcji Mateusza Cholewiaka, który wywalczył rzut wolny w narożniku pola karnego zabrzan. Niestety Krzysztof Mączyński słabo wykonał stały fragment gry i nie zagroziliśmy bramce rywala.



Śląsk, podobnie jak pierwszej części meczu, zaczął bardziej aktywnie od drużyny gości. Górnik jednak dalej grał konsekwentnie. W 52 minucie po ładnej akcji faulowany w polu karnym Śląska był Kamil Zapolnik i sędzia podyktował rzut karny. Do futbolówki podszedł Angulo i na tablicy mieliśmy już wynik 1:1.



Po straconym golu wrocławianie próbowali atakować zespół gości, jednak nic konkretnego z tego nie wynikało. Górnik za to lekko się cofnął nastawiając się grę z kontry. Pomimo takiego sposobu gry widać było, że to właśnie Górnik kontroluje to spotkanie. Gracze z Zabrza zdawali sobie zapewne sprawę ze słabej gry naszej linii obrony i spokojnie wyczekiwali na swoją szansę. Takowa nadarzyła się w 65 minucie, kiedy kolejne prostopadłe podanie rozmontowało naszą defensywę i w sytuacji sam na sam znakomicie spisał się Jakub Słowik.



Gra Śląska niestety nie napawała optymizmem. Apatia w ataku w połączeniu z fatalną postawą obrońców tylko napędzała grę gości, którzy wydawali się grać z coraz większą swobodą w ataku. Wraz z upływem czasu obraz gry nie wiele się zmieniał, a garstka ludzi zgromadzonych na Stadionie Miejskim nie była świadkami porywającego widowiska. Taka gra gospodarzy musiała skończyć się w jeden sposób. W 79 minucie po stałym fragmencie gry drugą swoją bramkę w tym spotkaniu zdobył Angulo. Sytuacja Śląska stała się dramatyczna. W 82 minucie spotkania trener Lavicka dokonał podwójnej zmiany, która miała ratować fatalny wynik dla Śląska. Na placu gry pojawili się Damian Gąska i Daniel Sczepan. Na niewiele to się zdało, gdyż Śląsk w dalszym ciągu grał bardzo chaotycznie i nie potrafił w realny sposób zagrozić Górnikowi. W doliczonym czasie gry Śląsk jeszcze próbował doprowadzić do wyrównania, jednak spotkanie zakończyło się kolejną klęską.



Śląsk niestety tradycyjnie zawiódł. W naszej grze momentami była walka i determinacja, jednak widać, że poza tym nie mamy kompletnie nic do zaoferowania. Górnik kontrolował całe spotkanie i zasłużenie wywiózł z Wrocławia trzy punkty. Nasz zespół natomiast jest na najlepszej drodze do spadku, a światełka w tym ciemnym tunelu niestety nie widać…



Śląsk: Słowik - Broź (82’ Szczepan), Golla, Pawelec, Hołownia - Musonda, Mączyński (82’ Gąska), Łabojko, Pich, Cholewiak (64’ Tarasovs) - Robak



Górnik: Chudy - Wiśniewski, Arnarson (59’ Matuszek), Gryszkiewicz (45’ Suarez), Bochniewicz - Gvilia, Żurkowski, Matras, Jimenez, Zapolnik (83’ Wolsztyński) - Angulo



Kartki: Pawelec / Arnarson / Mączyński / Słowik / Angulo

Sędzia: Szymon Marciniak

Widzów: 5046