Gąska: Muszę czekać na swoją szansę

20.08.2019 (09:55) | Krzysztof Banasik | fot. Mateusz Porzucek
W niedzielę druga drużyna Śląska zmierzyła się na wyjeździe z rezerwami Miedzi. Od pierwszej minuty w tym spotkaniu wystąpił Damian Gąska i był wyróżniającą się postacią meczu – w pierwszej połowie piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę, ale w drugiej już do siatki przeciwnika.


 

Jak ten mecz przebiegał z twojej perspektywy?
Najważniejsze, że zdobyliśmy całą drużyną trzy punkty. Bardzo dobrze ze sobą współpracowaliśmy, graliśmy kompaktowo w defensywie. Kolejny mecz, kolejna wygrana – niezależnie, czy to jest ekstraklasa, czy III liga, zawsze chcemy zwyciężać, bo to jest najważniejsze w piłce nożnej.

Śląsk długo czekał na bramkę otwierającą wynik, w końcu udało się to dzięki twojemu trafieniu, gratulacje.
Dziękuję. Dostałem bardzo dobre podanie od „Bergiego” (Sebastiana Bergiera – przyp.red.) i wdziałem, że bramkarz był już nastawiony, że albo będę dogrywał, albo strzelał po długim rogu. Odsłonił mi miejsce przy bliższym słupku i tam uderzyłem.

W sparingach zaliczyłeś kilka niewykorzystanych okazji, w końcu udało ci się zdobyć gola. Czujesz ulgę?
Cieszy mnie ten gol i liczby moje w tym sezonie, bo mam asystę w ekstraklasie, w III lidze mam dwie i teraz jeszcze bramkę. Niezależnie od tego, czy to pierwsza drużyna, czy druga, liczby cieszą. Oczywiście mam nadzieję, że ta cała praca przełoży się głównie na ekstraklasę.

Tempo tego meczu było naprawdę duże, ekstraklasowe?
Było na dobrym poziomie, ale czy ekstraklasowym to nie wiem, ale I-ligowym na pewno. Nie wystarczą nam tylko treningi, musimy też w weekend grać mecze, dlatego przychodzimy tu do drugiej drużyny też im pomóc.

W składzie pojawiło się dużo zawodników z pierwszej drużyny – to dla was chyba ważne, żeby ciągle być w rytmie meczowym.
Tak, każdy chce być w tym rytmie. To nie jest tak, że trener każe nam grać w rezerwach, tylko po każdym spotkaniu pyta nas, kto chce wystąpić i się zgłaszamy.

Często zmieniałeś pozycje na boisku, wyjściowo byłeś ustawiony na „10”, ale schodziłeś też do boku, głównie do lewej strony – to tak miało wyglądać?
Tak, mieliśmy powiedziane, że możemy się rotować z Piotrkiem Samcem-Talarem i Szymonem Kroczem. Myślę, że to dobrze wyglądało, bo nie dublowaliśmy swoich pozycji, tylko każda strona boiska była obsadzona.

Myślisz, że byłbyś w stanie właśnie na pozycji „10” grać też w ekstraklasie?
Tak, to jest moja optymalna pozycja, przychodząc do Śląska myślałem, że właśnie tam będę grał. Trener przesunął mnie na skrzydło, to jego decyzja. Ja mogę tylko ciężko trenować, żeby dostawać swoje szanse.

Jesteś trochę zły i zniecierpliwiony, że zaliczyłeś na razie tak mało minut u trenera Lavicki?
Na pewno. Po to ciężko trenuję, żeby dostawać okazje do grania. Na razie bardzo dobrze nam idzie, mamy lidera, muszę więc czekać swoją szansę.