Mecz przyjaźni

24.08.2019 (09:35) | Dominik Szpik | fot.: Marcin Polański
Nic tak nie cieszy kibiców, jak spotkanie na stadionie z przyjacielem. Tym razem wrocławianie musieli udać się aż do Trójmiasta, aby w atmosferze kibicowskiego święta obejrzeć mecz pomiędzy Śląskiem a Lechią Gdańsk. Na trybunach z pewnością będzie wspaniała atmosfera, ale czy taka sama będzie na boisku? Raczej nie.


 

Śląsk i Lechia to drużyny z zupełnie przeciwległych biegunów, patrząc na tabelę poprzedniego sezonu. Podczas gdy WKS rozpaczliwie walczył o utrzymanie, Lechia w podobny sposób walczyła o mistrzostwo. Niestety dla gdańszczan tempo rozgrywek okazało się zbyt intensywne i w decydującej fazie na siedem meczów zdobyli tylko 7 punktów. Zła forma w lidze nie wzięła się też bez powodu. Lechia, do samego końca grała w rozgrywkach o Puchar Polski i 2 maja na Stadionie Narodowym zawodnicy Piotra Stokowca pokonując Jagiellonię, zdobyli trofeum.



Nowy sezon dla Lechii nie zaczął się jednak zbyt optymistycznie. Po pięciu kolejkach biało-zieloni uzbierali zaledwie sześć punktów, tracąc je między innymi w meczach z beniaminkami. Do tego dochodzi jeszcze szybkie odpadnięcie z kwalifikacji do europejskich pucharów po dwumeczu z Brøndby IF, w którym Lechia nie była bez szans, szczególnie po meczu w Gdańsku. Teraz trzeba skupić się na lidze i zacząć zbierać punkty, bo ligowa czołówka ucieka i z meczu na mecz będzie coraz trudniej.



- Wiemy, że szczęście jest z nami od początku sezonu, ale każdy z nas daje z siebie wszystko od początku do końca. My się cieszymy, bo były mecze, w których nie byliśmy lepszą drużyną, a mimo wszystko wygrywaliśmy. Uczulam moich zawodników, by trzymali się zaleceń taktycznych i organizacji gry - mówił na konferencji przedmeczowej trener Lavicka. Czeski szkoleniowiec bardzo dobrze zlokalizował problemy, które miał Śląsk w poprzednich latach i od razu zaczął je niwelować. Dobrym przykładem jest przegrywanie meczów po tym, jak pierwsi tracimy bramkę. Problem z mentalnością zawodników było widać na kilometr. Zawsze po straconej bramce głowy w dół i rozpaczliwie bronienie, żeby tylko nie dostać więcej. Teraz tego nie ma. Teraz jest wiara w zwycięstwo do ostatniej minuty. Tak jak w ostatnim meczu z Cracovią. Wiele wskazywało, że spotkanie zakończy się remisem, lecz odpowiedzialność na swoje barki wziął Cholewiak i zapewnił wrocławianom zwycięstwo. Szczęście mamy, ale szczęściu trzeba też dopomóc i Śląskowi się to udaje całkiem nieźle.

Z Lechią powalczymy nie tylko o trzy punkty, ale też o utrzymanie pozycji lidera. Śląsk na razie w ligowej tabeli idzie łeb w łeb z Pogonią Szczecin i jeśli wszystko dobrze pójdzie, to za tydzień we Wrocławiu zobaczymy mecz dwóch najlepszych drużyn PKO Ekstraklasy. Gdańszczanie co prawda nie położą się przed Śląskiem i nie oddadzą zwycięstwa za darmo. Do gry wraca między innymi Zarko Udovicić, który ma rozwiązać problem ze skrzydłowymi. Ponadto wątpliwy jest występ Artura Sobiecha, który z powodów zdrowotnych być może będzie musiał odpuścić ten mecz.



Do składu wrocławian wraca kapitan Krzysztof Mączyński po zawieszeniu za cztery żółte kartki. Cały czas czekamy na powrót do zdrowia Mateusza Radeckiego, który jest bardzo blisko pełnego treningu, lecz musi jeszcze popracować indywidualnie. Przeciąga się natomiast sprawa Diego Zivulicia i certyfikatu uprawniającego go do gry, którego nie chce wydać jego poprzedni klub Pafos FC. Jak pisze Michał Guz w Przeglądzie Sportowym, w sprawie interweniowała już nawet FIFA i nakazała wydanie dokumentu przez cypryjską federację najpóźniej do 28 sierpnia. Wynika z tego, że w Gdańsku Zivulicia jeszcze nie zobaczymy, ale są duże szanse na występ przeciwko Pogoni. Waży się jeszcze sprawa Filipa Markovicia, który negocjuje właśnie indywidualny kontrakt ze Śląskiem. Trener Lavicka wydał zgodę na transfer i kwestią dni jest oficjalne ogłoszenie nowego zawodnika WKS-u. Poza wyżej wymienionymi piłkarzami, wszyscy są gotowi do gry i do dyspozycji trenera.



Śląsk z Lechią rozegrali między sobą łącznie okrągłe 50 ligowych spotkań. Aż 23 z nich to wygrane wrocławian, 16 to remisy, a 11 to zwycięstwa Lechii.



Lechia Gdańsk – Śląsk Wrocław sobota godz. 17:30