Co słychać u rywala?

28.08.2019 (15:16) | Claudia Haor | fot.: Mateusz Kuźniak
W ostatniej kolejce Lechia Gdańsk udowodniła, że jej dotychczasowe miejsce w tabeli to czysty przypadek. Wymiana ciosów w meczu przyjaźni zakończona remisem 1:1 to dla Śląska wynik korzystny, patrząc na przebieg spotkania i sytuacje gdańszczan, szczególnie w drugiej połowie. W nadchodzący weekend czeka nas mecz na szczycie. Do Wrocławia przyjedzie wicelider tabeli PKO Ekstraklasy Pogoń Szczecin.


 

W minionej kolejce Pogoń nie wykorzystała szansy, by zająć miejsce WKS-u na fotelu lidera. Portowcy sensacyjnie ulegli Wiśle Płock (1:2) i tracą do Śląska jeden punkt. Dla podopiecznych trenera Runjaicia była to pierwsza porażka w tym sezonie. Duma Pomorza do ostatniej sekundy spotkania próbowała wydrzeć nafciarzom zwycięstwo. Z dobrej strony pokazali się skrzydłowi Pogoni: Srdan Spiridonović oraz Sebastian Kowalczyk. Serb z austriackim paszportem strzelił nawet wyrównującego gola. Na nic zdały się jednak strzały Adama Buksy – młody napastnik Pogoni nie mógł trafić do siatki rywali.

Drużynie trenera Runjacia niewiele pomógł też nowy nabytek szczecinian – Damian Dąbrowski. 27-letni pomocnik raptem przeniósł się z Cracovii do Pogonii i już znalazł się w wyjściowej jedenastce.

Poza brakiem celności o losach spotkania przesądził fatalny kiks KonstantinosaTriantafyllopoulosa. Po jego błędzie do piłki dopadł Furman i nafciarze wyszli na prowadzenie. To pierwsze tak nierozważne zagranie Greka. Do tej pory Triantafyllopoulos pokazał się z dobrej strony, jako filar nowej odmienionej defensywy Portowców. Jest to zawodnik pewny w pojedynkach, dlatego nieudaną próbę wybicia piłki w meczu z Wisłą można uznać za wypadek przy pracy.

Niemoc Pogoni w spotkaniu z płocczanami swój punkt kulminacyjny osiągnęła w 90. minucie, kiedy drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartka ukarany został Ricardo Nunes.

Solidnym punktem szczecinian jest za to Dante Stipica. Chorwacki golkiper zdołał zachować czyste konto przez 402 minuty (co daje 4 mecze pod rząd na zero z tyłu) aż do meczu z Wisłą Płock. Pogoń, ex aequo z Piastem, pozostaje w lidze drużyną z najmniejszą liczbą straconych bramek – 3.
Za tym wynikiem stoi też odmieniona w tym sezonie linia obrony. O jej sile stanowią Konstantinos Triantafyllopoulos i Benedikt Zech, ale teraz także Igor Łasicki, który ostatnio zastępuje lekko kontuzjowanego Zecha.

W meczu z Wisłą Płock zabrakło na boisku lidera Dumy Pomorza - Zvonimira Kozulja. Bośniak zmaga się z kontuzją i nie wiadomo, czy wystąpi w meczu ze Śląskiem. Brak przebojowego pomocnika będzie na dłuższą metę dużą stratą dla Pogoni i tym samym sporą szansą dla WKS-u.

Przed rozpoczęciem rozgrywek nikt nie spodziewał się, że Śląsk i Pogoń staną się drużynami przewodzącymi w lidze, a spotkanie pomiędzy nimi zyska miano „meczu na szczycie”. Obie ekipy grają w tym sezonie ofensywny futbol, który dobrze się ogląda. Na korzyść Śląska przemawia gra przed własną publicznością, szczególnie, że frekwencja na stadionie we Wrocławiu rośnie z meczu na mecz, a Śląsk pozostaje wciąż jedyną niepokonaną drużyną w Ekstraklasie.