Aktualności

To! Były! Derby!

21.09.2019 (22:04) | Krzysztof Banasik

fot.: Joanna Wietrzyńska

Osiem goli, jeszcze więcej sytuacji, odwracanie losów meczu – to były wielkie derby! Śląsk wychodził na prowadzenie, później je tracił, ale ostatecznie zdobył ważny punkt i jest nadal jedyną niepokonaną drużyną w Ekstraklasie. Spotkanie z Zagłębiem Lubin zakończyło się wynikiem 4:4 (2:2) i była to prawdziwa uczta dla każdego fana piłki nożnej.


 

Pierwsza połowa mogłaby się nie kończyć - padły w niej cztery gole, a gdyby piłkarze obu drużyn postarali się jeszcze bardziej, bramek mogłoby być więcej. Strzelanie rozpoczął w 5. minucie Łukasz Broź, ale kąt był zbyt ostry i Konrad Forenc zaliczył udaną interwencję. W odpowiedzi tuz obok słupka chybił Filip Starzyński.



Wynik otworzył w 22. minucie Erik Exposito, którego nie zdołał upilnować Lubomir Guldan. Hiszpan wykorzystał swoje umiejętności gry głową i w niełatwej sytuacji wpakował piłkę do siatki. Goście szybko zareagowali strzałem w poprzeczkę Sasy Zivca. W tej samej akcji Wojciech Golla próbował wślizgiem zatrzymać uderzenie Jakuba Tosika, piłka odbiła się od ręki obrońcy Śląska i sędzia Szymon Marciniak po szybkiej weryfikacji wideo podyktował rzut karny, którego na gola zamieniał Starzyński.



Wrocławianie odzyskali prowadzenie po kolejnym strzale Exposito. Piłkę po rzucie rożnym zgrał mu Robert Pich, Hiszpanowi nie pozostało nic innego jak huknąć z kilku metrów i tak też uczynił. Wydawało się, że zielono-biało-czerwoni na przerwę zejdą prowadząc, tymczasem w ostatniej akcji pierwszej odsłony do remisu doprowadził Bartosz Kopacz, który wyskoczył wyżej od Brozia i głową pokonał Matusa Putnockiego. W 24-letniej historii spotkań pomiędzy obiema drużynami, nigdy do przerwy nie padło więcej goli.



Szalony mecz po przerwie trwał dalej. W 63. minucie Zivec oszukał obrońców w polu karnym, przerzucił sobie piłkę na lewą nogę i pięknym strzałem wyprowadził Zagłębie na prowadzenie. Riposta wrocławian była błyskawiczna – Dingo Stiglec ustawił sobie futbolówkę blisko prawego narożnika pola karnego i niesamowitym uderzeniem z rzutu wolnego dał ponownie remis – 3:3.



Festiwal pięknych goli trwał jednak nadal, a wygrał go Bartosz Slisz, którego strzał na 4:3 dla gości trudno opisać słowami. Śląsk przegrywał, więc rzucił się do ataków. Wrocławianie często zagrażali bramce Zagłębia, najbliżej byli Pich i Mateusz Cholewiak, ale bohater tego dnia był jeden. W 90. minucie piłka trafiła do Exposito, który zaliczył hat-tricka i będzie na ustach wszystkich w najbliższych dniach. Na napastnika Śląska spływała fala krytyki za brak strzałów i goli, dzisiaj zamknął usta swoim krytykom.



Trzy punkty mogły zostać we Wrocławiu, ale piłka po strzale debiutującego Filipa Markovicia przeleciała nad poprzeczką.



Wrocławianie zremisowali czwarty mecz z rzędu, ale po takich derbach nikt nie ma wątpliwości, że piłkarze trenera Vitezslava Lavicki wkrótce wrócą na zwycięską ścieżkę.



Śląsk Wrocław 4:4 (2:2) Zagłębie Lubin

Exposito 22', 39', 90’, Stiglec 66’ - Starzyński 32', Kopacz 45', Zivec 63', Slisz 68’



Śląsk: Putnocky - Broź, Puerto, Golla, Stiglec - Łabojko, Chrapek – Musonda (83’ Cholewiak), Pich (72’ Marković), Płacheta (90’ Hołownia) - Exposito



Zagłębie: Forenc - Czerwiński, Guldan, Kopacz, Balić - Zivec, Tosik (84’ Poręba), Slisz, Starzyński, Bohar - Sirk



Zólte kartki: Stiglec, Golla (Śląsk)

Sedziowal: Szymon Marciniak

Widzów: 20434