Robak: Zawsze będę miał sentyment do Śląska

24.09.2019 (23:23) | Claudia Haor / Claudia Haor

fot.: Szymon Janiec

Po wygranym w Łodzi 2:0 meczu Widzewa ze Śląskiem głos zabrał były kapitan WKS-u i strzelec dwóch bramek dla Widzewa, Marcin Robak.


 

Jak się okazuje, Śląsk nie taki straszny.

Nie do końca. Ok, wygraliśmy 2:0, ale Śląsk Wrocław pokazał się z bardzo dobrej strony. Wiedzieliśmy, że będą mieć swoje okazje, w pierwszej połowie mieli chyba więcej tych sytuacji bramkowych i tak naprawdę było to dla nas bardzo trudne spotkanie. Ale cieszy nas, że w takim ważnym dla nas meczu, przeciwko drużynie z ekstraklasy, potrafiliśmy sobie poradzić. Mimo, że na co dzień Widzew występuje w 2. lidze, to widać było na boisku, że mamy fajnych zawodników, którzy potrafią się przeciwstawić tak dobrej drużynie jak Śląsk.



Czy widząc ostatnie wyniki Śląska spodziewałeś się, że dzisiaj w Łodzi zagra tak słabo?

Przede wszystkim ja tę drużynę znam od szatni, więc wiem, jak niektórzy zawodnicy reagują na pewne momenty na boisku. Wiadomo, jak drużynie dobrze idzie, to zawodnik jest w stanie pokazać więcej na boisku, ale wiedzieliśmy, że jeśli nie będzie im szło, to presja będzie się im z każdą minutą zwiększała. I to było widać na boisku. To nie było tak, że Śląsk tutaj przyjechał z myślą, że mają spotkanie wygrane. Oni wiedzieli, jak ciężko się tutaj gra, wiedzieli, jak wielu kibiców przyjdzie nas wspierać i przyjechali na to spotkanie na pewno z dużą obawą.



Było widać, że w drugiej połowie zaczęliście się rozkręcać i grać naprawdę dobry futbol.

Też mi się tak wydaje. Dzisiaj Śląsk zagrał w zupełnie innym składzie niż w ostatniej kolejce z Zagłębiem Lubin. I chociaż na pewno ci zawodnicy chcieli się pokazać z dobrej strony, to widać było, że ta płynność gry w Śląsku nie była tak dobra, jak w ostatnich meczach ligowych. My wiedzieliśmy, że Śląsk też potrafi zrobić błąd w defensywie i chcieliśmy te błędy wykorzystać. Bardzo się cieszę, że nam się to udało.



Czy dzisiaj dobijając Śląsk z rzutu karnego czułeś satysfakcję, pamiętając jak brzydko pożegnali cię kibice klubu? Czy mimo wszystko sentyment pozostał?

Sentyment na pewno pozostał. To, że jest grupa kibiców, która pożegnała mnie jakimiś krzykami i wypowiedziami, nie wywiera na mnie dużej presji, bo jest mnóstwo kibiców we Wrocławiu, którzy pamiętają mnie z dobrej strony, pisali do mnie wiadomości i dziękowali za te dwa lata. To, że jest grupa fanów, która ma coś do mnie, to już nie moja sprawa. Ja spędziłem dwa lata we Wrocławiu i cieszyłem się, że mogłem grać dla tej drużyny. Miałem wielu kibiców po swojej stronie i sentyment do tego klubu na pewno pozostanie na zawsze.