Marković: Zwycięstwo przywróci nam wiarę w siebie

22.10.2019 (13:36) | FPP/Drom / FPP/Drom

fot.: Mateusz Porzucek

Filip Marković w spotkaniu z Rakowem po raz pierwszy pojawił się w wyjściowej jedenastce Śląska w meczu ligowym. Serb pełniący rolę najbardziej wysuniętego gracza w drużynie nie zdołał zdobyć gola, a boisko na noszach opuścił w 77 minucie. Za mecz w Bełchatowie otrzymał najniższą ocenę Instat Index w drużynie.


 

- Zszedłem z boiska, bo zostałem uderzony w walce o piłkę, po czym źle stanąłem, wytrzymałem jeszcze na boisku parę minut, ale nie byłem w stanie kontynuować gry. Myślę, że to nic poważnego – mówił po końcowym gwizdku. - Dzisiaj nie mogłem rozegrać pełnych 90 minut z powodu tego urazu, ale fizycznie jestem w pełni przygotowany do sezonu – dodawał.



Zielono-biało-czerwoni nie zdołali wywieźć z Bełchatowa nawet punktu, choć mierzyli się z beniaminkiem rozgrywek. - Nie mieliśmy dziś szczęścia. Myślę, że kontrolowaliśmy spotkanie, stworzyliśmy kilka okazji. Mamy kryzys, jeśli chodzi o wyniki, bo nie wygraliśmy kilku meczów z rzędu, ale jedno zwycięstwo przywróci nam wiarę w siebie i będzie nam szło lepiej – nie traci optymizmu.



O występie Markovicia zapytany został także na pomeczowej konferencji prasowej trener Lavicka. - Pracował dużo, trochę brakowało lepszej współpracy z kolegami w ataku. Pomysł był taki, żeby wystawiając go wnieść nieco więcej szybkości i zwrotności przeciwko środkowym obrońcom Rakowa. Nie strzelił jednak bramki. Brakuje nam efektywności w ataku i to jest nasz problem, nad którym musimy pracować.



Wrocławianie nie tylko mieli problemy w ataku, ale także w defensywie. Z powodu żółtych kartek pauzować musiał Wojciech Golla, którego zastąpił Mariusz Pawelec, a podczas samego meczu meczu, z powodu urazu plac gry opuścił Israel Puerto, wobec czego na środek obrony przesunął się Dino Stiglec, a miejsce z jego lewej strony zajął Mateusz Hołownia. Roszady te nie miały jednak zdaniem Markovicia olbrzymiego wpływu na spotkanie. - Oczywiście odstępstwa od standardowego ustawienia są jakimś kłopotem. Przytrafiło nam się kilka problemów ze stoperami, ale Mario Pawelec to przecież doświadczony zawodnik, prawdziwy profesjonalista, rozegrał według mnie znakomity mecz – oceniał.