InStat prawdę ci powie? Odc. 12

23.10.2019 (07:01) | Szymon Janiec | fot. Mateusz Porzucek | skomentuj (8)
Poniedziałkowym popołudniem Śląsk Wrocław doznał drugiej ligowej porażki w tym sezonie. Biorąc pod uwagę fakt, że minęło już dwanaście kolejek, wynik ten jest przynajmniej imponujący. Dobry początek rozgrywek rozbudził jednak apetyty kibiców, a brak zdobytych trzech punktów w kolejnym z rzędu meczu boli niesamowicie. Sam wynik pewnie dałoby się jeszcze przeżyć, gdyby styl gry napawał optymizmem. Ale... tak niestety nie jest.


 

To nie tak miało być

Przemek Płacheta do Śląska przychodził z łatką nie tylko młodego talentu, lecz również piłkarza gotowego, aby już w tym sezonie zrobić różnicę w ekstraklasie. Początek sezonu miał równie obiecujący, jak reszta drużyny, lecz gdy wydawało się, że już zimą może się po niego zgłosić zagraniczny kupiec, skrzydłowy drastycznie obniżył loty.



Filip Marković nie był jedynym absolutnym debiutantem w tym spotkaniu. Drugim był Kamil Piątkowski. Wysoki stoper na mecz ze Śląskiem został ustawiony na pozycji wahadłowego, gdzie w praktyce miał być cieniem Płachety. Fantastycznym występem były zawodnik Zagłębia Lubin udowodnił trenerowi Papszunowi, że ten nie pomylił się przy podejmowaniu tej decyzji personalnej. Piątkowskiemu brakowało jakości czysto piłkarskiej, lecz w defensywie zagrał świetnie. 82% wygranych pojedynków oraz osiem udanych odbiorów to najlepszy wynik w drużynie Rakowa.

Na zupełnie przeciwnym biegunie znalazł się Płacheta. 67% celnych podań to najniższy wskaźnik na boisku. Do tego dołożył zaledwie 33% wygranych pojedynków i aż 13 (najwięcej) strat piłki. Nie był w stanie też wypracować kolegom ani jednej sytuacji bramkowej. Oczekiwania wobec skrzydłowego wciąż są ogromne, ale Płacheta musi wziąć się ostro do roboty.

No Puerto, no party

O tym, jak kiepsko może wyglądać defensywa Śląska w tym meczu, wiedzieliśmy od pewnego czasu. Brak Wojciecha Golli mógł zatuszować Piotr Celeban, ale jak na złość nabawił się poważnej kontuzji. W roli strażaka został więc postawiony Mariusz Pawelec. Taki ruch opłacił się Laviczce pod koniec poprzedniego sezonu, więc trener spróbował jeszcze raz.



Od początku meczu Pawelec wyglądał jakby… gorzej, niż reszta drużyny. Nawet w prostych elementach gry, takich jak podanie, był nieco niedokładny, co rzucało się w oczy. Miał też sporo problemów z Brown-Forbesem, z którym bał się wchodzić w pojedynki. Ale ostatecznie nie był to zły występ w jego wykonaniu. Siedem wygranych pojedynków na dziesięć prób i trzy udane odbiory to niezły wynik. Dołożył do tego 72% celnych podań i aż sześć sprintów, a prędkość, którą rozwinął w topowym momencie, mogła zawstydzić niektórych zawodników. Mario robił dokładnie to, czego od niego oczekiwał trener. Przynajmniej dopóki na boisku był Puerto.

Martwić może końcówka spotkania w wykonaniu defensywy Śląska. Brak drugiego z niekwestionowanych liderów środka obrony dał się pozostałym piłkarzom mocno we znaki. Stiglec raz na zawsze udowodnił, że lepiej mu z boku, gdzie może również pokazać swoje walory ofensywne. Tym bardziej, że zastąpił go na boisku słabiutki Hołownia. Bardzo martwi fakt, że wystarczy, aby wypadło dwóch podstawowych zawodników i Śląsk traci mnóstwo jakości.

Diego Ociężały

Według InStatu najlepszym piłkarzem Śląska był Diego Żivulić. Chorwat miał zabezpieczać środek pola i umożliwiać nieco więcej ofensywnej gry Mączyńskiemu. Po raz kolejny zobaczyliśmy pomocnika takim, jakim był w poprzednich meczach – walecznym, agresywnym i bezkompromisowym. Pomimo knockdownu, jaki zaliczył na początku meczu, był w stanie dograć zawody do końca. A zakończył je z 88% celnością podań, aż 84% wygranych pojedynków i 80% udanych odbiorów.



To bardzo dobre statystyki, jak na środkowego pomocnika. Nieco zakłamują fakt, że zwłaszcza w pierwszej połowie zdarzyło mu się kilka razy niecelnie podać piłkę – i to w prostych sytuacjach. Zrzucam to jednak na karb tego zderzenia z Brown-Forbesem i wybaczam Żivuliciowi. Piłkarsko rozegrał naprawdę dobre zawody.

Tym, co rzuca się w oczy, a co jest do natychmiastowej poprawy, jest... jego zaangażowanie. Chorwat przebiegł w tym meczu zaledwie 9,96 kilometra. O ponad kilometr mniej niż rekonwalescent Mączyński! Niby stare przysłowie mówi, że lepiej mądrze stać, niż głupio biegać. Mam jednak wrażenie, że zwłaszcza przy niekorzystnym wyniku – którym, notabene, było nawet 0:0 – Jakub Łabojko wychodziłby z siebie i próbował napędzać pressing drużyny w każdym możliwym miejscu i momencie. Żivulić ograniczył się do koła środkowego, gdzie mądrze się ustawiał i zbierał piłki, ale zabrakło większej dozy zaangażowania w niektórych fragmentach gry. Rozumiem jednak wybór trenera odnośnie posadzenia Łabojki na ławce. Raków i tak był niesamowicie groźny po stałych fragmentach, a Żivulić przynajmniej odrobinę zawyżał średnią wzrostu w drużynie Śląska.

zieeeeeew

Mówiąc eufemistycznie – nie był to najpiękniejszy mecz do oglądania dla kibiców. Po pragmatycznym beniaminku, szczerze mówiąc, nie spodziewałem się niczego innego, ale można było się solidnie wynudzić, patrząc na 90 minut w wykonaniu piłkarzy. Raków oddał inicjatywę, lecz miał zdecydowanie więcej piłkarskiej jakości. Śląsk może się cieszyć, że bramek dla gospodarzy nie padło więcej – wszak Tomas Petrasek był nie do zatrzymania w powietrzu i miał przynajmniej jedną sytuację z gatunku tych, które wykorzystuje w dziewięciu próbach na dziesięć.

Poniżej prezentujemy InStat Index wszystkich zawodników Śląska, w kolejności od najwyższego do najniższego. Wartość ta w skrócie opisuje, jak dobrze ze swoich boiskowych zadań wywiązali się poszczególni piłkarze.

KOMENTARZE
~dragon99(2019-10-23 18:19:30)
Nie jestem zwolennikiem Płachety, ale nie można to winić za wyniki drużyny. Jedno to że jest cienki, a drugie to to że to nie jego wina że gra od deski do deski w prawie wszystkich meczach. Może trzeba poszukać drugiego, który weźmie trochę tych minut na siebie i odciąży Przemka. Czy np. Samiec-Talar byłby słabszy od Exposito z większości meczy? Czy np od wMarkovicia w meczu z Rakowem? O Szczepanie nie wspominając.
~marekot(2019-10-23 16:40:50)
@Karol Płacheta nie ma asysty. W meczu z Cracovią to nie była asysta. Wiesz co to jest asysta?
~Mongoloid(2019-10-23 14:32:08)
Prawda - no sorry, ale tak sie rozlicza graczy ofensywnych. Placheta ma zaledwie 1 bramke na koncie, a Pich 4, wiec czemu sie dziwisz, ze ludzie go krytykuja?
~Zgredek(2019-10-23 12:18:52)
A gdzie info o dystansie jaki pokonują zawodnicy i cała drużyna oraz porównanie tego aspektu z przeciwnikiem? Gołym okiem widać że te statystyki dołują w porównaniu do początku sezonu.
~kibol(2019-10-23 12:07:24)
W kolejnym meczu - Arka - w Śląsku wraca Golla, ale zabraknie Puerto (kontuzja), czyli co ? Tym razem padnie Twierdza Wrocław, ostatni "rekord" nieprzegranych meczy u siebie ? W konsekwencji Śląsk zacznie rundę rewanżową (bo z Wisłą Płock i ŁKS także przegrają) od tego, co znamy od lat - walki o utrzymanie. Nic to, ważne, że ktoś zrobił transfery, ktoś zarobił na tym, prezes i reszta "dowództwa" dzięki dobremu startowi zarobiła z naszych biletów na dywidendy i dla nich jest ok, a w maju 2020 odtrąbią sukces, że zabrakło tylko 3 pkt do górnej ósemki, zajęliśmy po ciężkiej walce zaszczytne 10 miejsce, a kibice to, jak zwykle chcą za dużo i za bardzo, a tu się buduje klub na lata... klub na poziomie "leszcz średni" idealny, by go okradać i dla siebie przytulać pensyjkę, bez jakiś takich ekstrawagancji, jak mistrz ligi, LE, albo zbędny PP...jeszcze by trzeba było wypłacać drużynie jakieś premie, a tak solidny, stały coroczny "śląskowy dramat telenowela o celach na sezon i próbie sprzedaży klubu", ale póki co kolega, kolegi musi wciąż zarobić i niczym się nie wykazać. OK. Wystarczy po 37 latach kibicowania, po kilku latach komentowania, ograniczam się do oglądania meczy Śląsk Junior.
~Prawda(2019-10-23 10:10:27)
No tak od płachety oczekujemy wszystkiego a Musondy, picha i maki nie musimy już z niczego rozliczać. Jedyny Przemek to ofensywny gracz w naszej drużynie, najmłodszy na boisku a ma ponosić największa odpowiedzialność, śmieszna robi się ta strona, bo mam wrażenie ze za jej sterami zasiadają amatorzy
~Karol.(2019-10-23 10:09:05)
Płacheta nie wypracował ani jednej akcji bramkowej? A kto wykonał jeden z jedynie dwóch strzałów na bramkę w całym meczu? Slasknet kolejny raz celowo zapomina jak ostatnio o asyście.Moze Pan redaktor się ujawni i osobiście powie Przemkowi co do niego ma?
~Wierny(2019-10-23 07:20:12)
Płacheta , Mustafa, Pich i młodziutki Broź najlepsi !!! Czemu nie ma ocen ławy trenerskiej ????
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane