Wyszarpali to! ŁKS 0:1 Śląsk

08.11.2019 (19:51) | Claudia Haor / Claudia Haor

fot.: Paweł Kot

Komplet punktów jedzie do Wrocławia! Zawodnicy Śląska zwyciężyli z ŁKS-em Łódź 1:0 po golu samobójczym i wygrali na wyjeździe po raz pierwszy od sierpnia. Dzięki ostatnim wygranym u siebie z Arką Gdynia i Wisłą Płock, dla WKS-u to już trzecie zwycięstwo z rzędu.


 

Na mecz z łodzianami trener Lavicka zdecydował się na taki sam skład wyjściowy, jaki oglądaliśmy w meczu z Arką (2:1) i Wisłą Płock (3:1). Po raz pierwszy na ławce rezerwowych pojawił się Przemysław Bargiel.



Już w 3. minucie Śląsk mógł objąć prowadzenie. Długiego podania Brozia przez środek pola karnego nie sięgnął jednak ani wbiegający Erik Exposito, ani Przemysław Płacheta. Potem swoich sił na 20. metrze próbował Krzysztof Mączyński, ale piłka poszybowała daleko ponad bramką Arkadiusza Malarza.



Niechlubna seria Śląska 425 minut bez gola na wyjeździe została przerwana już w 13. minucie. Po rajdzie Płachety do siatki ŁKS-u trafił... kapitan łodzian, Jan Sobociński. Po samobójczym trafieniu gospodarzy zawodnicy Śląska poczuli się jeszcze pewniej. Na obiecujący strzał z dystansu zdecydował się Jakub Łabojko.



Niespełna kilka minut później to podopieczni trenera Kazimierza Moskala mogli cieszyć się z gola. Dośrodkowanie Michała Trąbki w ostatniej chwili wybił Broź, ale interwencja defensora WKS-u była na granicy z bramką samobójczą.



Jedną z lepszych okazji do zmiany wyniku miał Piotr Pyrdoł, ale jego uderzenie w okolicy pola karnego zablokował Wojciech Golla. Tuż przed przerwą stu procentową sytuację zmarnowali wrocławianie - z kilku metrów do pustej bramki nie trafił Exposito.



Goście postanowili dalej napierać na przeciwnika. Lewą stroną urwał się Pyrdołowi Płacheta, który zdołał podać do Roberta Picha, ale piłka po strzale Słowaka odbiła się tylko od nogi Kamila Juraszka.



Po przerwie do odrabiania strat rzucili się gospodarze. Przy kąśliwym strzale Trąbki interweniował Matus Putnocky. Następnie niezłym rajdem na prawym skrzydle popisał się Dani Ramirez, ale Golla zdołał przerwać natarcie Hiszpana. Drugą bramkę dla WKS-u miał szansę zdobyć Cholewiak, który prawą stroną wbiegł w pole karne łodzian i zdecydował się na strzał, ale został zablokowany.



Żadna z drużyn już do końca spotkania nie stworzyła klarownych sytuacji. W doliczonym czasie gry doszło jedynie do przepychanek między zawodnikami obu ekip. Śląsk odniósł kolejne zwycięstwo, a co najważniejsze, przełamał się w meczu wyjazdowym i przynajmniej na moment wspiął się w tabeli na szczyt.



ŁKS Łódź - Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)

13’ J. Sobociński (s)





ŁKS Łódź: Malarz - Grzesik, Juraszek, Sobociński, Klimczak, Kalinkowski (46’ Piątek), Srnić, Pyrdol (68’ Pirulo), Trąbka, Dani Ramirez, Kujawa (72’ Radionov)



Śląsk Wrocław: Putnocky - Broź, Puerto, Golla, Stiglec, Łabojko, Mączyński, Pich, Chrapek, Płacheta (81’ Samiec-Talar), Exposito (60’ Cholewiak)



Żółte kartki: Sobociński, Malarz, Trąbka - Łabojko, Putnocky, Mączyński

Sędziował: Krzysztof Jakubik

Widzów: 5160