InStat prawdę ci powie? Odc. 15

12.11.2019 (20:23) | Szymon Janiec | fot. Paweł Kot/Mateusz Porzucek | skomentuj (0)
Pierwsza runda sezonu zasadniczego ekstraklasy już za nami. Śląsk po zwycięstwie nad ŁKS-em trafił na piąte miejsce w tabeli, które kibiców powinno satysfakcjonować. Skromna wygrana nad znajdującym się w strefie spadkowej beniaminkiem również może być zadowalająca. ŁKS, mimo miejsca w tabeli, potrafi grać ładną i efektowną piłkę. To ciekawie budowana drużyna, która nie była bez szans w starciu ze Śląskem. Górę jednak wzięło...


 

Doświadczenie

Tego przede wszystkim zabrakło łodzianom. Jedenastka, której średnia wieku wynosiła 26,5 roku (w Śląsku – 28,2) była dowodzona przez... drugiego najmłodszego zawodnika na boisku. Jan Sobociński po raz pierwszy w tym sezonie założył kapitańską opaskę i udowodnił, że wciąż ma przed sobą sporo nauki. ŁKS jest chwalony przede wszystkim za próby wyprowadzania piłki od własnej bramki – ale w tym meczu nie było tego za bardzo widać. Poza tym, jaki sens ma chwalenie samych podejmowanych prób, skoro z biegiem czasu nie zamieniają się one w widoczne rezultaty?



Sobociński nie był najsłabszym piłkarzem na placu. Jego celność podań (75%) pozostawiała wiele do życzenia, ale dużo walczył. Wygrał najwięcej (17) pojedynków w swojej drużynie i zyskał dla niej aż 12 piłek. To naprawdę dobry piłkarz, ze sporym potencjałem, który – tak mi się zdaje – mógłby więcej zyskać, gdyby została z niego zdjęta presja odpowiedzialności za bycie liderem i wyprowadzanie piłki. Pewność siebie przyjdzie z czasem, a strzelone samobóje, tak jak w tym meczu, raczej mu nie pomogą jej zyskać.

Pobiegane

Śląsk wygrał nie tylko dlatego, że ŁKS ma młodą, nieopierzoną ekipę, która nie do końca wie, jak zachować się w trudnych sytuacjach. Przede wszystkim trener Lavicka po raz kolejny wykazał się kunsztem, znakomicie neutralizując to, co łodzianie mają w sobie najlepszego. Wszak jest to drużyna, która w tym sezonie biega najwięcej w ekstraklasie (średnio 116,43 kilometra na mecz). W tym spotkaniu również byli pod tym względem niesamowici – przebiegli 118,83 kilometra, lecz to i tak mniejszy dystans, niż ten wykręcony przez Śląsk. Po raz pierwszy w meczu wrocławian pękła bowiem bariera przebiegniętych 120 kilometrów.



Co ciekawe, dystans ten rozłożył się na wielu zawodników, mniej więcej po równo. Żaden piłkarz nie przebiegł więcej niż 12 kilometrów, co już zdarzało się w tym sezonie. Ale aż sześciu przebiegło ponad 11 kilometrów. To niesamowite, biorąc pod uwagę, że aż trzej z nich to środkowi pomocnicy. A środek pola to przecież miejsce, gdzie rodzi się większość akcji ŁKS-u i gdzie często próbuje sobie znaleźć trochę przestrzeni niesamowity Dani Ramirez. Dzięki dobrej pracy Śląska, hiszpański magik był w tym spotkaniu kompletnie nieskuteczny.

Niemalże najlepszy

Śląsk nie musiałby do ostatniego gwizdka drżeć o wynik, gdyby swoją stuprocentową sytuację był w stanie wykorzystać Erik Exposito. Hiszpan dostał piłkę wyłożoną jak na tacy i fatalnie spudłował. Na jego obronę –uderzał słabszą nogą, która w jego przypadku jest faktycznie bardzo słaba. Poza tym jednym kiksem napastnik Śląska zagrał bardzo solidny mecz. I jeśli ktoś wcześniej narzekał na lenistwo Exposito, to po spotkaniu z ŁKS-em musiał uderzyć się w pierś.



Exposito zagrał w tym meczu zaledwie 60 minut, szybko będąc zmienionym przez Mateusza Cholewiaka. W tym czasie zdążył wykręcić jednak 7,33 kilometra. Łatwo obliczyć, że gdyby nie został przedwcześnie zdjęty i nie spuścił z tonu, zbliżyłby się do magicznej granicy 11 kilometrów, a może nawet ją przekroczył. Całkiem prawdopodobne jest jednak, że po godzinie gry Hiszpan miał dosyć i dalsze trzymanie go na boisku byłoby bezcelowe. Jeśli tak faktycznie jest, to leniuch z Teneryfy ma jeszcze nad czym pracować.

Piłkarsko było wciąż daleko od ideału, ale już lepiej niż w meczach poprzednich. 83% celnych podań to drugi najwyższy wynik w drużynie (po Puerto – 85%). Do tego Exposito dołożył 38% wygranych pojedynków (więcej niż Chrapek, Pich czy Mączyński) i aż 6 udanych zwodów – najwięcej na boisku. To lepsza wersja Hiszpana, niż ta, do której się przyzwyczailiśmy. Mnie jednak on wciąż nie przekonuje. Przede wszystkim takich występów musi być więcej, bo napastnik, który odpala raz na dziesięć meczów, nigdy nie powinien być zawodnikiem pierwszego wyboru.

Niesprawiedliwy futbol

ŁKS to jedna z nielicznych drużyn w lidze, której gra faktycznie może się podobać. Jest pomysł, efektowne zagrania, spora ruchliwość. Nie ma tylko wyników, bo zbyt często przy takim stylu gry przytrafiają się im błędy. Piłkarsko była to drużyna lepsza od Śląska – oddała więcej celnych strzałów (trzy, przy dwóch strzałach WKS-u), miała większe posiadanie piłki (58%), więcej celnych podań (81%, przy 74% Śląska), a nawet wygranych pojedynków (60%). Mimo to w kluczowych momentach zawodziła, notując zdecydowanie zbyt dużo strat na własnej połowie (aż 23, przy 16 Śląska) i pokazując zbyt mało jakości, jeśli chodzi o ostatnie podanie. Śląsk nigdy nie atakuje za dużo, ale jeśli to robi, jest diablo skuteczny. Najlepiej obrazuje to statystyka podań kluczowych, z których aż 64% to podania celne.

Poniżej prezentujemy InStat Index wszystkich zawodników Śląska, w kolejności od najwyższego do najniższego. Wartość ta w skrócie opisuje, jak dobrze ze swoich boiskowych zadań wywiązali się poszczególni piłkarze.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane