Mistrz pobity, szczyt ligi zdobyty!

30.11.2019 (19:31) | Adam Osiński | fot. Mateusz Porzucek
Śląsk do przerwy pozwalał Piastowi na zbyt wiele i miał sporo szczęścia, że nie stracił gola. W drugiej połowie szczęście dopisało wrocławianom też pod bramką mistrza Polski – do siatki trafiali Robert Pich (z rzutu karnego po ręce Huka), Jakub Łabojko (po błędzie bramkarza Placha) i Przemysław Płacheta (po dograniu Damiana Gąski). WKS wskoczył na fotel lidera.


 

Czeski szkoleniowiec Śląska nie zaskoczył zestawieniem wyjściowej jedenastki. W porównaniu z meczem z Wisłą zrezygnował jedynie z Diego Zivulicia, ponieważ do gry po pauzie gotowy był Jakub Łabojko. Na prawej stronie defensywy ponownie wybiegł Kamil Dankowski. Natomiast u gospodarzy po ubiegłotygodniowej porażce 0:3 z Lechem nastąpiło małe trzęsienie i Waldemar Fornalik postawił m.in. na Huka, Konczkowskiego i młodego Steczyka, który po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się w pierwszym składzie.

Steczyk brał ciężar gry na siebie i dawał się we znaki wrocławskim obrońcom, ale w polu karnym najniebezpieczniejszy był jego starszy partner z ataku – Parzyszek. Na samym początku trafił w poprzeczkę, potem też potrafił się odkleić od stoperów, ale najlepszej okazji dla mistrzów Polski nie wykorzystał skrzydłowy Martin Konczkowski, który po szybkim kontrataku znalazł się na wprost Putnockiego, lecz bramkarz WKS-u instynktownie odbił jego uderzenie. Słowak mógł liczyć także na pomoc Wojciecha Golli, który dwukrotnie wybijał piłkę z linii bramkowej – po strzale głową Jorge Felixa oraz… Jakuba Łabojki.

Śląsk energicznie zaczął spotkanie i był groźny (dwie próby Exposito), ale wrocławianom szybko skończyły się pomysły na rozegranie ataku. Nie funkcjonowały skrzydła – Płacheta przegrywał pojedynki z Rymaniakiem, a Pich podejmował złe decyzje albo nie było go w grze.

Mecz odmieniło wejście tuż po przerwie Cholewiaka, który zmienił Exposito. Rezerwowy szybko wywalczył rzut rożny (pierwszy w meczu), a po dośrodkowaniu w jego stronę piłkę wyciągniętą ręką zatrzymał Huk. Sędzia Raczkowski skorzystał z VAR-u i podyktował rzut karny. Z jedenastu metrów pewnie przymierzył Robert Pich, strzelając swoją szóstą bramkę w sezonie.

Piast chciał szybko odpowiedzieć, Waldemar Fornalik wprowadził na prawe skrzydło Badię, ale Putnocky musiał się sprężyć tylko raz, gdy odbił strzał z rzutu wolnego Kirkeskova. Potem wyłapał kilka wrzutek, a jego koledzy wkrótce zamknęli mecz. I znów dopisało szczęście. Jakub Łabojko zdecydował się na strzał zza pola karnego. Miał tyle swobody, że zrobił to na dwa tempa. Mimo to nie było to ani bardzo mocne, ani precyzyjne uderzenie, ale fatalnie pomylił się Frantisek Plach, piłka przeturlała mu się po rękach i Śląsk wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Dziesięć minut później kolejną kontrę mógł wykończyć Cholewiak. Spróbował podcinki, Plach odbił piłkę barkiem, a ta trafiła pod nogi Gąski, który przytomnie wycofał ją do Płachety. I było 3:0. A mogło być jeszcze wyżej. Podłamany Piast nadziewał się na kontry – po jednej z nich Plach tym razem poradził sobie ze strzałem Łabojki.

Niestety z powodu żółtych kartek za tydzień w meczu z Legią nie zagrają Michał Chrapek i Krzysztof Mączyński.


Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 0:3 (0:0)

Strzelcy: Pich 57 – k., Łabojko 76, Płacheta 87
Piast: Plach – Rymaniak, Korun, Huk, Kirkeskov, Konczkowski (73 Badia), Hateley, Sokołowski, Felix, Steczyk (62 Milewski), Parzyszek (77 Tuszyński)
Śląsk: Putnocky – Dankowski, Puerto, Golla, Stiglec, Łabojko, Mączyński (Zivulić), Pich, Chrapek (85 Gąska), Płacheta, Exposito (52 Cholewiak)
Żółte kartki: Pich, Chrapek, Mączyński, Golla
Sędziował: Paweł Raczkowski
Widzów: 4006