Szczególna chwila Łabojki

02.12.2019 (12:29) | Marcin Polański/Mateusz Stefanik / Marcin Polański/Mateusz Stefanik | fot.: Marcin Polański
Gdy w 76 minucie meczu z Piastem po strzale Jakuba Łabojki piłka wpadła do siatki, pomocnik mógł odetchnąć z ulgą – zakończyła się trwająca ponad 1600 minut bez zdobytej bramki. Pierwsze trafienie w barwach Śląska i jednocześnie w ekstraklasie zanotował 30 marca 2019 roku w wygranym 2:0 mecz w Gdyni.


 

Dla Łabojki strzelenie gola w Gliwicach miało specjalny wymiar. To właśnie w Piaście próbował przebić się do seniorskiej piłki, a w sobotę na trybunach zasiadła rodzina zawodnika urodzonego w Tarnowskich Górach. - Dziewięć lat spędziłem w Gliwicach jako zawodnik Piasta, już od grup młodzieżowych. Nasze drogi niestety się w pewnym momencie rozeszły, musiałem spróbować gdzieś indziej. Cieszę się, że okrężną drogą udało mi się jednak trafić do Ekstraklasy. Ta bramka na pewno smakuje inaczej niż ta z Arką – mówił po meczu.



Zdobyty gol rozochociła Łabojkę, który pod koniec meczu próbował po raz drugi zaskoczyć uderzeniem Frantiska Placha, ale tym razem golkiper nie dał się zaskoczyć. W ostatnich minutach spotkania, po wejściu na boisko Diego Żivulicia, nieoczekiwanie piłkarz zaczął grać nieco wyżej, niż zazwyczaj, jednak raczej nie zamierza na stałe zmieniać pozycji. - Diego powiedział, że mam wyjść trochę wyżej. Na ten moment nie jestem zawodnikiem ofensywnym, moją domeną jest gra w destrukcji, jestem typową “szóstką” - wyjaśniał.



Jak pomocnik oceniał spotkanie w Gliwicach? - Dla kibiców na pewno mecz był emocjonujący. W pierwszej połowie fanom Piasta dobrze się oglądało grę swojej drużyny, natomiast w drugiej części to my przeważaliśmy, to my zdominowaliśmy przeciwnika i udało nam się wywieźć 3 punkty z bardzo ciężkiego terenu. Do przerwy nie staliśmy w kompakcie, nie tworzyliśmy tego monolitu w środku pola i ogólnie na całym boisku. Były zbyt duże odległości, czasami brakowało doskoku do przeciwnika, pozwalaliśmy Piastowi na bardzo dużo. W przerwie zmieniliśmy taktykę, trener postawił na to, żeby stanąć w średnim pressingu i poczekać na swoje sytuacje w środku pola i czekać na błąd Piasta. Musieli rozgrywać piłkę od tyłu, a na tym ciężkim boisku na pewno nie było im łatwo. Te okazje się nadarzyły i je wykorzystaliśmy, a mogliśmy wygrać nawet jeszcze wyżej – analizował Łabojko.



Przed Śląskiem teraz mecz z Legią Warszawa, w którym z powodu żółtych kartek nie będą mogli zgrać Krzysztof Mączyński i Michał Chrapek, partnerzy Łabojki ze środka pola. - Na pewno brak Michała i Krzyśka będzie odczuwalny, bo są to ważne ogniwa drużyny. Mamy jednak na tyle szeroki skład, na tyle dobrych zawodników, że zastępujący ich wniosą swoją jakość. Jestem przekonany, że nie zaniżą naszego poziomu i wygramy też z Legią – mówił.



Być może w meczu z Legią do siatki trafi, któryś z zawodników także długo czekających na gola. Na czele listy znajduje się Kamil Dankowski czekający na bramkę od ponad 3800 minut.