Tłoczno na treningu, szansa dla Szpakowskiego

04.12.2019 (16:03) | Marcin Polański | fot.: Rafał Sawicki
Piłkarze Śląska po meczu w Gliwicach mieli chwilę na reset, po którym rozpoczęła się operacja pod hasłem: Legia Warszawa. Na środowym treningu na Oporowskiej pojawił się utalentowany Marcin Szpakowski, a sztab szkoleniowy skupił się podczas zajęć na ćwiczeniu szybkich, precyzyjnych podań.


 

Na treningu było niezwykle tłoczno – znów ćwiczyło 4 bramkarzy, bo z krótkiego wypożyczenia do Ślęzy Wrocław powrócił Bartłomiej Frasik (2 mecze po 90 minut, 3 wpuszczone gole). Z grona zawodników z pola brakowało długotrwale kontuzjowanych Łukasza Brozia, Piotra Celebana i Adriana Łyszczarza. Nadal do normalnych treningów nie powrócił Mateusz Radecki, któremu doskwierają problemy z kolanem.

Pojawiła się także nowa twarz – 18-letni Marcin Szpakowski. Środkowy pomocnik był pewnym punktem trzecioligowych rezerw (13 meczów), a dobra dyspozycja nie umknęła uwadze trenerom młodzieżowych reprezentacji. Jeśli gracz będzie dobrze prezentować się podczas treningów może pozostanie w pierwszej drużynie na dłużej.

ZOBACZ TAKŻE: Szpak z orzełkiem na piersi

Głównym elementem zajęć było ćwiczenie podań. - Gramy, gramy, jakość, jakość, nie ryzykujemy, bezpiecznie – pokrzykiwał trener Vitezslav Lavicka, bacznie przyglądając się poczynaniom swoich podopiecznych. - Dbamy o jakość, ale zwiększamy szybkość – zachęcał szkoleniowiec, który stanie przed wyzwaniem jaki skład posłać w niedzielę na murawę, w związku z przymusową pauzą za kartki Krzysztofa Mączyńskiego i Michała Chrapka.

W końcowej fazie treningu dodatkowo indywidualnie biegał Filip Marković, a większość piłkarzy wzięła w tradycyjnej rywalizacji pomiędzy bramkarzami a graczami z pola, którzy próbowali ich pokonać po dośrodkowaniach z obu stron. Golkiperzy tym razem musieli przełknąć gorycz porażki, bo koledzy mieli dobrze wyregulowane celowniki. Oby podobnie było także w niedzielę w spotkaniu z Legią.

Warszawianie we wtorek wygrali 2:0 w 1/8 finału Pucharu Polski z Górnikiem Łęczna, a spotkanie to obserwował na żywo Paweł Barylski. - Widać, że Legia jest w dobrej formie, ale postaramy znaleźć się sposób na ich pokonanie – nie tracił optymizmu asystent trenera Lavicki.

Po zajęciach piłkarze zjedli w klubie obiad, po czym spotkali się z trenerami na analizie nagrań meczów.