Gole na Stadionie Wrocław gwarantowane

10.12.2019 (07:59) | Marcin Polański | fot.: Mateusz Porzucek | własne/Filip Podolski
Od czasu przejęcia drużyny przez Vitezslava Lavickę mecze Śląska we Wrocławiu obfitują w gole, choć w meczu z Legią strzelali je tylko goście. Wynik 0:3 oznaczał koniec serii WKS-u kolejnych zwycięstw oraz meczów bez porażki na własnym stadionie. Nadal trwają jednak dwie inne, w tym jedna rekordowa w historii klubu.


 

Podopiecznym trenera Lavicki nie udało się wygrać po raz 6 z rzędu w ekstraklasie, co byłoby najlepszym osiągnięciem w ciągu jednego sezonu. Nawet w rozgrywkach, które kończyły się tytułami mistrzowskimi WKS-owi nie udało się mieć takiej długiej serii. Dodatkowo, przegrana sprawiła, że w ekstraklasie nie ma już niepokonanego zespołu w roli gospodarza. Zielono-biało-czerwoni 8-krotnie nie zaznali porażki w Twierdzy Wrocław, skapitulowali jednak w niedzielę z podopiecznymi Aleksndara Vukovicia.



I choć Śląsk wcześniej nie przegrywał na własnym stadionie, to jednak był zawsze gościnny. W każdym z 9 meczów pozwalał przyjezdnym na strzelenie gola, łącznie tracąc ich aż 14, najwięcej ze wszystkich zespołów w lidze. Jest to wynik historyczny – wcześniejsza najdłuższa taka seria w ekstraklasie miała miejsce w sezonie 2016/17. Wtedy licznik zatrzymał się na 8 kolejnych spotkaniach ze straconym golem we Wrocławiu.



Różnica między ówczesnymi meczami a aktualnymi jest jednak zasadnicza. WKS wygrał tylko jedno z tamtych spotkań, a obecna drużyna potrafi w większości przypadków zdobyć więcej bramek od przeciwników. To prowadzi do kolejnej serii – warto przychodzić na Stadion Wrocław, bo można być niemal pewnym, że mecz nie zakończy się wynikiem 0:0. Ostatni raz miało to miejsce w kwietniowym meczu z Miedzią Legnica.



Mało tego, w każdym z tegorocznych spotkań w stolicy Dolnego Śląska padły co najmniej 2 gole! Żadna inna drużyna w ekstraklasie nie może pochwalić się takim wynikiem. Ten otwarty futbol to znak firmowy od czasów objęcia funkcji szkoleniowca przez trenera Lavickę. W całym 2019 roku zespół pod jego wodzą we Wrocławiu rozegrał 17 spotkań i tylko w 2 z nich nie padły minimum 2 gole.



W sobotę przekonamy się czy po spotkaniu z Lechem Poznań zakończą się kolejne dwie serie, czy też przetrwają do 2020 roku.