Aktualności

Fatalna końcówka WKS-u: Arka 2:1 Śląsk

07.06.2020 (17:17) | Adam Osiński

fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl

Śląsk, znów po skutecznym wykonaniu rzutu karnego przez Michała Chrapka, szybko wyszedł w Gdyni na prowadzenie i kontrolował spotkanie aż do zejścia z murawy z powodu urazu Krzysztofa Mączyńskiego. Na kwadrans przed końcem Arka przejęła inicjatywę, po czym wyrównała po strzale głową Adama Dancha. W doliczonym czasie Śląsk nie poradził sobie z kolejnym kornerem – Israel Puerto zagrał piłkę ręką. Putnocky obronił strzał z wapna Vejinovicia, ale Holender skutecznie dobijał.



 

Trener Lavicka dokonał jednej korekty w składzie – bezbarwnego w meczu z Rakowem Filipa Markovicia zastąpił Robert Pich, który przed tygodniem ożywił grę wrocławian i wywalczył rzut karny na wagę remisu. W Gdyni już po dziesięciu minutach Słowak ponownie został sfaulowany w polu karnym. Po dośrodkowaniu Dino Stigleca przyjął piłkę na klatkę piersiową i zbierał się do oddania strzału, lecz powalił go Mateusz Młyński. Jedenastkę znów pewnie wykorzystał Michał Chrapek – tym razem płaskim strzałem w lewy róg bramki.

Śląsk spokojnie rozgrywał piłkę i nie miał problemów z rozbijaniem chaotycznych ataków Arki. Gospodarze wypracowali sobie w pierwszej połowie tylko dwie okazje – podań Marko Vejinovicia i Adama Marciniaka nie potrafił jednak wykończyć skutecznie Oskar Zawada, który najpierw przegrał pojedynek z Putnockym, a potem główkował obok słupka.

Wrocławianie prezentowali się dojrzalej, ale najlepsze sytuacje stworzyli sobie po błędach rywali w środku pola (lub wręcz po stałych fragmentach pod bramką WKS-u) i po kontratakach. Za każdym razem było coraz bliżej: Exposito znacznie chybił, Chrapek uderzył prosto w bramkarza, a Płacheta w słupek.

Po zmianie stron Arka nadal nie miała pomysłu przedarcie się pod bramkę Putnockiego, choć trener Mamrot szukał rozwiązań i wprowadził w przerwie Siemaszkę za niewidocznego Samanesa. Bramkarz Śląska interweniował w tej fazie meczu tylko raz – po stracie Stigleca uderzał Vejinović.

W 71 minucie z powodu urazu boisko opuścił Mączyński, którego zmienił Łabojko. Śląsk w tym momencie oddał środek pola i dał się wyraźnie zepchnąć do defensywy. Na domiar złego Cotugno zaczęły łapać skurcze i w jego miejsce pojawił się Dankowski. Na osiem minut przed końcem Michał Nalepa dośrodkował z rzutu wolnego na długi słupek, gdzie stał nieobstawiony Adam Danch i strzałem głową wyrównał stan meczu.

W końcówce na boisku zrobiło się więcej miejsca, obie drużyny dążyły do strzelenia zwycięskiego gola. Śląsk był najbliżej po fantastycznym uderzeniu przewrotką Łabojki, lecz Steinbors wykazał się dobrym refleksem i zdołał odbić piłkę na linii. Pod drugim polem karnym Vejinović trafił w poprzeczkę, a po chwili ustawił futbolówkę na jedenastym metrze. Sędzia po interwencji VAR-u wskazał na wapno po tym, jak piłka zacentrowana z kornera odbiła się od ręki Puerto. Putnocky zdołał odbić strzał przed siebie, ale Holender trafił do siatki po dobitce. Tym samym dał Arce nadzieje na utrzymanie i zepchnął Śląsk z pudła.

Arka Gdynia – Śląsk Wrocław 2:1 (0:1)

Strzelcy: Danch 82', Vejinović 90+7' – k.  – Chrapek 12’ – k.

Arka: Steinbors – Zbozień, Danch, Marić, Marciniak, Kopczyński (78 Jankowski), Nalepa, Vejinović, Młyński, Samanes (46 Siemaszko), Zawada (62 Skhirtladze)

Śląsk: Putnocky – Cotugno (76 Dankowski), Puerto, Tamas, Stiglec, Mączyński (71 Łabojko), Zivulić, Chrapek, Pich, Płacheta, Exposito (80 Bergier)

Żółte kartki: Kopczyński, Siemaszko

Sędziował: Paweł Raczkowski

ZOBACZ też: LIVE: Arka Gdynia - Śląsk Wrocław (NA ŻYWO)