Aktualności

Bez celnego strzału: Legia 2:0 Śląsk

21.06.2020 (19:35) | Adam Osiński

fot.: Paweł Kot

Śląsk nie oddał w Warszawie ani jednego celnego strzału, Legia zrobiła to osiem razy, a dwukrotnie do siatki trafił Gruzin Walerian Gwilia. Wrocławianie stracili trzecie miejsce w tabeli na rzecz Lecha Poznań.  



 

Trener Lavicka w stosunku do wysoko wygranego meczu z ŁKS-em zrobił dwie zmiany w wyjściowej jedenastce, ale dość przewidywalne – Zivulić zastąpił Łabojkę, a Chrapek – Picha. Z kolei u gospodarzy od pierwszej minuty wyszedł długo kontuzjowany Jose Kante. Gwinejczyk w 6 minucie uderzył celnie z ostrego kąta, ale nie sprawił problemów Matusowi Putnockiemu, natomiast po półgodzinie wściekły opuścił boisko z powodu urazu. Zastąpił go Tomas Pekhart.

Czeski napastnik trzy minuty po wejściu na boisko ruszył do dośrodkowania Pawła Wszołka, lecz ubiegł go Israel Puerto. Problem w tym, że Hiszpan tak wybijał piłkę głową, że nastrzelił Waleriana Gwilię. Gruzin skorzystał z prezentu i czubkiem buta wbił piłkę z bliska do siatki. Na nic zdał się już ofiarny wślizg Lubambo Musondy.

Śląsk toczył równorzędny bój z Legią, ale był bezzębny w polu karnym. Jeszcze przy wyniku bezbramkowym Chrapek zagrał na wolne pole do Exposito, podania nie przeciął Jędrzejczyk i Hiszpan zamiast lobować Majeckiego, nieudanie dryblował. Mocno, ale niecelnie uderzał z narożnika pola karnego Krzysztof Mączyński.

Śląsk zaraz po przerwie przejął inicjatywę i zagościł na dłużej w pobliżu bramki Legii, ale już w 54 minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie. Znów Wszołek szukał Pekharta i odnalazł go na długim słupku, gdzie Czech zgrał piłkę do nadbiegającego Gruzina, który po raz drugi z kilku metrów pokonał Putnockiego. Puerto, Tamas, Zivulić – cała trójka była spóźniona. Na kwadrans przed końcem ten ostatni wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę. Chorwat faulował Luquinhasa, po tym jak jego kolega z defensywy oddał Brazylijczykowi piłkę po fatalnym podaniu z rzutu wolnego. Brak koncentracji.

O tym, że Śląsk był bezzębny, najlepiej świadczy fakt, że wrocławianie w całym meczu nie oddali ani jednego celnego strzału. WKS był w Warszawie częściej przy piłce, wymienił o 50 procent więcej podań, ale niczym Legii nie zaskoczył i zasłużenie przegrał. Podopieczni trenera Lavicki zostali wyprzedzeni przez Lecha i zajmują czwartą pozycję w tabeli.  

Legia – Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)

Strzelcy: Gwilia 35’, 54’

Legia: Majecki – Jędrzejczyk, Vesović, Lewczuk, Karbownik, Antolić (74 Slisz), Martins, Gwilia, Wszołek, Luquinhas, Kante (32 Pekhart)

Śląsk: Putnocky – Musonda, Puerto, Tamas, Stiglec, Mączyński, Zivulić, Chrapek (74 Gąska), Marković (59 Pich), Płacheta (80 Bergier), Exposito

Żółte kartki: Wszołek, Vesović, Stolarski – Zivulić

Czerwona kartka: Zivulić 75’ – za drugą żółtą

Sędziował: Piotr Lasyk

Widzów: 5220

ZOBACZ też: Płacheta: Chcieliśmy grać swoją piłkę