Aktualności

Wrocław poddaje się ostatni. Śląsk - Lech 2:2

28.06.2020 (18:31) | don

fot.: Mateusz Porzucek

Ulewa, która szalała przed meczem w stolicy Dolnego Śląska zapowiadała mecz bez emocji, na ciężkiej murawie, gdzie o szczęściu mogła zdecydować stojąca woda. Było wręcz przeciwnie. Kibice zgromadzeni na stadionie Wrocław oglądali znakomite spotkanie. 10 celnych strzałów, 4 bramki i sprawiedliwy remis.



 

Po wygranej z Cracovią trener Lavicka dokonał tylko jednej, wymuszonej zmiany w składzie. Chorego Stigleca na lewej stronie obrony zastąpił Dankowski. Dla wielu było to spore zaskoczenie. We Wrocławiu słychać było przecież głosy, że Dankowski nie gra ze względu na decyzje władz klubu. Czterech roszad dokonał szkoleniowiec Lecha. Butko i Puchacz wymienili boki obrony, w drugiej linii miejsce znaleźli Moder i Kamiński.

Pierwszy kwadrans oba zespoły poświęciły na adaptację do warunków boiskowych. Tuż przed meczem, a także w jego początkowych minutach nad stadionem lało jak z cebra. Lepiej z sytuacją poradził sobie Lech, który za sprawą niezawodnego Gytkjaera wyszedł na prowadzenie. Piłkę mógł jeszcze wybić Dankowski, ale przejechał tylko po kałuży wody metr przed linią bramkową. Duńczyk zachował zimna krew i umieścił piłkę w siatce.

 

Deszcz w końcu przestał padać, murawa poprawiała się z każdą minutą, uwypuklała się również przewaga Lecha. Szczególnie w środku pola, pomimo faktu, że to wrocławianie mięli większy procent posiadania piłki. WKS przegrał walkę w środku pola. To druga linia Kolejorza sprawiała lepsze wrażenie i stwarzała większe niebezpieczeństwo pod polem karnym Putnockiego.

 

Początek drugiej połowy obfitował w kluczowe… żółte kartki w kontekście walki o mistrzostwo Polski i puchary. Najpierw czwartą kartkę zobaczył Gytkjaer i nie zagra z Legią. Chwilę później 12 napomnienie otrzymał Mączyński i wypadł na mecze z Piastem i Pogonią. Kapitan Śląska nie utrzymał nerwów na wodzy i w brzydki sposób zameldował się w nogach Ramireza.

 

W pierwszym kwadransie po zmianie stron nie zabrakło również czysto piłkarskich akcentów. W 53. minucie bliski szczęście był Pich. Strzał Słowaka obronił jednak bramkarz Lecha. W 60. minucie nie dał się zaskoczyć Dankowskiemu, który groźnie uderzał tuż zza pola karnego.

 

Lech starał się kontrolować mecz. Kolejorz nie był jednak aktywny w ataku. Zadowolił się kontrolą przebiegu meczu w środkowej strefie. I to zemściło się kwadrans przed końcem. Dośrodkowanie Mączyńskiego z rzutu wolnego na gola zamienił Puerto. Hiszpan znakomicie nabiegł na piłkę i pewnym uderzeniem pokonał Van Der Harta.

 

Nie minęły trzy minuty a z piłkarskiego nieba do piekła trafił Puerto. Hiszpan kolejny raz sprokurował rzut karny zagraniem ręką. Nad słusznością odgwizdania jedenastki będą się toczyły dyskusje jeszcze długo po końcowym gwizdku.

 

Ten mecz był szalony. Wrocławianie dwukrotnie przegrywali i odrabiali straty. Pięć minut przed końcem gola na wagę remisu zdobył Jakub Łabojko. Defensywny pomocnik Śląska został bez krycia przy rzucie rożnym i precyzyjnym strzałem posłał piłkę do bramki. Drugą asystą ze stojącej futbolówki popisał się Mączyński.

 

Śląsk Wrocław – Lech Poznań 2:2 (0:1)

Strzelcy: Puerto 76', Łabojko 85' - Gytkjaer 17', Moder 82' (k)

Śląsk Wrocław: Putnocky - Musonda, Puerto, Tamas, Dankowski - Pich (67. Marković), Łabojko, Chrapek (75. Samiec-Talar), Mączyński, Płacheta (88. Bergier) - Exposito

Lech Poznań: Van Der Hart - Butka, Satka, Crnomarkowić, Kamiński - Puchacz, Moder, Tiba, Jóźwiak, Ramirez (71. Letniowski) – Gytkjaer (77. Żamaletdinow)

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski

Widzów: 5781

ZOBACZ też: LIVE: Śląsk Wrocław - Lech Poznań (NA ŻYWO)