Kamiński: Śląsk zagrażał tylko przy stałych fragmentach

28.06.2020 (22:50) | Wojciech Peciakowski

fot.: Lech TV

Zapis pomeczowej wypowiedzi skrzydłowego Lecha Poznań Jakuba Kamińskiego dla klubowej telewizji Lech TV.



 

Jakub Kamiński: Mamy żal, bo to drugi mecz z rzędu, w którym remisujemy, a powinniśmy w takich meczach zgarniać trzy punkty. Śląsk tak naprawdę tylko po stałych fragmentach był w stanie nam zagrozić i w tym szukał swoich szans. Warunki w pierwszej połowie były jakie były i każda z drużyn, nie chcąc popełnić jakiegoś błędu, grała bardzo prosto. Mieliśmy swoje sytuacje, do przerwy prowadziliśmy, w drugiej połowie Śląsk może nie zdominował nas, ale otworzył się, bo musiał tak naprawdę. Szkoda, że nie dowozimy tych trzech punktów, bo był to bardzo ładny mecz.

Byłeś "zamieszany" w oba gole dla Lecha. Przeanalizujmy je po kolei. Ścigałeś się po prawej stronie często w tej pierwszej połowie, ale w akcji bramkowej poszedłeś raczej środkiem i lewą stroną.

Tak, Pedro Tiba mi podał piłkę, przeprowadziłem ją do środka, tam była lekka przebitka, dostałem piłkę i w swoim stylu na balansie wziąłem jednego z obrońców, no i wiedziałem, że Chris tam będzie i dołoży nogę. Ładna akcja, ale szkoda, że nie wygraliśmy tego meczu.

Powiedz jeszcze o drugiej bramce, bo w rzut karny dla Lecha też byłeś zamieszany.

Nie spodziewałem się, że będzie karny, bo stałem przy bramkarzu. Przyjąłem, próbowałem z przewrotki i zawodnik zablokował, ale nie widziałem, że ręką. Dobrze, że był karny, tylko szkoda, że nie zachowaliśmy koncentracji do końca i nie obroniliśmy tych trzech punktów.

Powiedz o sytuacji w tabeli. Pozostał status quo po tej kolejce, remis w Warszawie, remis we Wrocławiu, więc z tej górnej części nikt nic nie zyskał.

Za tydzień mamy arcyważny mecz. Zostały cztery mecze. Potem może nam zabraknąć takich punktów. Ale to już za nami, patrzymy przed siebie i czekamy na mecz z Legią.

ZOBACZ też: Napastnik odchodzi ze Śląska