Aktualności

Jak ich zapamiętamy? Łukasz Broź

26.07.2020 (15:00) | Dominik Szpik

fot.: Mateusz Porzucek

W nowym cyklu postaramy się podsumować dorobek zawodników, którzy w tym okienku transferowym pożegnali lub pożegnają się ze Śląskiem. W ogólną ocenę zostaną wliczone nie tylko ogólne suche statystyki, ale też niektóre wydarzenia pozaboiskowe warte odnotowania. Na pierwszy ogień rozliczymy 3-krotnego reprezentanta Polski, który zaliczył 250 występów w Ekstraklasie oraz zdobył 4 mistrzostwa i 3 Puchary Polski. Kto wie, czy gdyby nie poważna kontuzja w listopadzie zeszłego roku nie pozostałby w klubie na dłużej. Sami zresztą sprawdźcie i oceńcie, jak w Śląsku spisywał się Łukasz Broź.



 

Były legionista w zielono-biało-czerwonych barwach rozegrał łącznie 40 meczów. Do Śląska trafił w lecie 2018 roku po wygaśnięciu kontraktu z Legią. Z początku ruch ten nie był zbyt euforycznie odbierany przez kibiców, gdyż w tamtym okresie wrocławianie znani byli ze ściągania wiekowych, ale sprawdzonych w lidze piłkarzy, którzy nie dawali odpowiedniej jakości zespołowi. W Śląsku zadebiutował w meczu derbowym z Zagłębiem w Lubinie, pod wodzą trenera Tadeusza Pawłowskiego. Co ciekawe został wtedy wystawiony jako lewy obrońca, a nie jak to miało wcześniej miejsce z prawej strony boiska. Ani Łukasz Broź, ani żaden kibic Śląska nie zapamięta tego meczu zbyt dobrze, gdyż Zagłębie wygrało aż 4:0. Szczególnie kuriozalne było pierwsze trafienie Starzyńskiego… bezpośrednio z rzutu rożnego. Do końca sezonu 18/19 rozegrał 22 spotkania w lidze oraz 3 w Pucharze Polski zaliczając przy tym trzy asysty.

W kolejnych rozgrywkach Broź był podstawowym prawym obrońcą do momentu zerwania więzadeł przed meczem z Wisłą Kraków. Szczególnie wspominać będziemy niezapomniany mecz z Lechem w Poznaniu w ramach 4 kolejki Ekstraklasy. Wrocławianie wygrali 3:1, w tym dwie bramki zdobył właśnie nasz prawy obrońca. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż były to jedne z najładniejszych goli w tym sezonie. Najpierw perfekcyjne uderzenie z prawej strony boiska sprzed pola karnego po długim rogu, a potem świetne dogranie od Mączyńskiego i lob główką nad van der Hartem. Po tym meczu praktycznie nikt nie miał wątpliwości co do przydatności Brozia w składzie Śląska i wszyscy spodziewali się dużych problemów związanych z jego brakiem. W jego miejsce ze skrzydła został przesunięty Musonda, a zimą wrocławianie podpisali kontrakt z Cotugno opisywanym jako duży talent urugwajskiej piłki.

Łukasz Broź niemal w pełni wyleczył kontuzję, lecz biorąc pod uwagę jego zaawansowany wiek ciężko dziwić się działaczom Śląska, że nie chcieli przedłużyć z nim kontraktu. Jak sam jeszcze do niedawna mówił, nie planuje zakończenia kariery, choć nie wiadomo jeszcze co przyniesie przyszłość. Pojawiały się pogłoski o zainteresowaniu ze strony Widzewa, ale póki co nie ma żadnych konkretów. Łukasz swoim pobytem we Wrocławiu na pewno wspomógł drużynę i dał kibicom niezapomniane wspomnienia. Choć był tutaj krótko, pewnie nie raz kąciki ust powędrują nam do góry, gdy przypomnimy sobie grę popularnego „Diabła”.

ZOBACZ też: FOTO: Śląsk Wrocław 0:1 Czarni Sosnowiec (PNK)